strona gwna > 
wybierz miasto:
B C G K L O P R S T U W KONKURSY
   »

W listopadowym „Arteonie” Aleksandra Kargul recenzuje film „Ostatnia rodzina” Jana P. Matuszyskiego, a wystawie „Rodin / Dunikowski. Kobieta w polu widzenia” w Muzeum Narodowym w Krakowie przyglda si Zofia Jabonowska-Ratajska. Karolina Staszak recenzuje tegoroczn edycj Mediations Biennale w Poznaniu, odbywajc si pod hasem „Fundamental”. W „Rekomendacjach” twrczo Tomasza Gowackiego przedstawia Andrzej Biernacki, a autonomii w sztuce w swym komentarzu pisze Sawomir Marzec. W najnowszym „Arteonie” ponadto: Wojciech Delikta przedstawia sylwetk Yves’a Kleina na marginesie wystawy artysty w Tate Liverpool. Piotr Bernatowicz komentuje Instytut Rozbrojenia Kultury i Zniesienia Wojny im. Jzefa Rotblata, wsplny projekt Krzysztofa Wodiczki i Jarosawa Kozakiewicza. Z kolei w serii „Literaci plastycznie” karykatury rysowane przez Cypriana Kamila Norwida omawia Aleksandra Sikorska, a wystaw „Lww 24 czerwca 1937. Miasto, architektura, modernizm” w Muzeum Architektury we Wrocawiu relacjonuje Justyna arczyska. W „Sztuce modych” na pytania ankiety odpowiada Magdalena Kirklewska, ktrej twrczo komentuje Paula Milczarczyk. W listopadowym „Arteonie” rwnie inne recenzje, komentarze, aktualia i stae rubryki.

OKADKA: Kadr z filmu „Ostatnia rodzina”, re. Jan P. Matuszyski, 2016, dystrybucja Kino wiat, HUBERT KOMERSKI/AURUM FILM, materiay prasowe Kino wiat

Sztuka widmo
Filmowo | „Ostatnia rodzina”
Aleksandra Kargul

Bdc czonkiem redakcji „Arteonu” od prawie roku, a wsppracujc z ni o wiele duej, rzadko w pisanych do niego tekstach wybieram narracj pierwszoosobow. Zazwyczaj zdaje mi si ona nieprofesjonalna i nadto natarczywa wzgldem Czytelnika. Zastosuj j jednak w tym przypadku z pewnych istotnych powodw. Ostatnie lata obfitoway w publikacje dotyczce Zbigniewa Beksiskiego i jego rodziny – od opatrzonych komentarzem fragmentw jego dziennikw, zebranych przez J. M. Skoczenia („Beksiski. Dzie po dniu koczcego si ycia”), przez opart na podobnym zbiorze archiwalnym bestsellerow publikacj Magdaleny Grzebakowskiej („Beksiscy. Portret podwjny”), po liczne komentarze w przestrzeni wirtualnej, koncentrujce si na „ponownym odkryciu” fotograficznej spucizny artysty (bo wci mao osb zdaje sobie spraw z faktu, e Beksiski, zanim zosta malarzem, by architektem, projektantem i fotografikiem). „Ostatnia rodzina” w reyserii Jana P. Matuszyskiego wydaje si ukoronowaniem caej tej serii. Tu pojawia si sedno mojego problemu zwizanego z niniejszym artykuem. Lubi twrczo Beksiskiego. To ten typ modzieczej fascynacji, z ktrej si nie wyrasta. Kiedy zatem inni, jeszcze nie tak dawno, wygaszali na jej temat opinie zawierajce niewybredne epitety („kiczowaty” i „wsteczny” stanowiy najdelikatniejsze z nich), staam w ciszy, rozwaajc wci na nowo moliwe powody tak nienawistnej krytyki. Nagle okazuje si jednak, e caa Polska lubi, czyta i oglda Beksiskiego, a waciwie Beksiskich i fakt ten jest na tyle nieprzystajcy do moich uprzednich dowiadcze, e podejmujc prb stworzenia wzgldnie obiektywnego, informacyjnego tekstu na temat „Ostatniej rodziny”, poniosam porak. Ten jedyny raz pozwalam sobie zatem na bardziej zindywidualizowane podejcie do powierzonego mi zadania.

Kadr z filmu „Ostatnia rodzina”, re. Jan P. Matuszyski, 2016, dystrybucja Kino wiat, fot. Hubert Komerski/Aurum Film, materiay prasowe Kino wiat

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Rnica pokole
„Rodin/Dunikowski. Kobieta w polu widzenia” w Krlikarni i MNK
Zofia Jabonowska-Ratajska

Czy Xawery Dunikowski spotka w Paryu Auguste’a Rodina? Czy z nim rozmawia, zwiedza jego pracowni? By rok 1915, sawny i podziwiany Rodin stanowi ju swego rodzaju instytucj narodow, niemal dwukrotnie starszy od Polaka – mia 74 lata i najlepsze dokonania za sob. Dunikowski rwnie nie by pocztkujcym rzebiarzem. Przyjecha do Parya jako dowiadczony profesor warszawskiej Akademii, autor wystaw, zdobywca nagrd i odznacze. By artyst 39-letnim, w peni dojrzaym. O tym, jak wiadomym wasnej wartoci, wiadczy powstay wanie we Francji „prometejski”, witalny i przekraczajcy ograniczenia wasnej fizycznoci autoportret „Id ku socu”. Jego spojrzenie na sztuk Rodina, pomimo odrobionej jeszcze w Polsce lekcji „obowizkowego” zachwytu, odbywao si zatem w paszczynie dialogu dwch rwnorzdnych twrcw. Ale dopiero dzi, za porednictwem 30 prac Rodina sprowadzonych do Polski, moemy oglda obydwu artystw na wsplnej wystawie. Wystawa „Rodin/Dunikowski. Kobieta w polu widzenia”, pokazywana od czerwca do sierpnia w warszawskiej Krlikarni, a od padziernika w Muzeum Narodowym w Krakowie, pozwala ledzi i interpretowa zwizki pomidzy artystami, ktrych dzieliy kontekst czasu i miejsca, sytuacja polityczna, dowiadczenia yciowe tworzcego we wzgldnym pokoju Rodina i przeywajcego okropnoci wojny i obozu Dunikowskiego, styl, a nawet podejcie do tworzywa rzebiarskiego – kamie oywiony wibrujcymi ciciami Rodina i syntetyczna zwarto rzebionych w drewnie postaci Dunikowskiego. Co ich czy – pocztkowa relacja mistrz-ucze, podejmowane tematy i zagadnienia rzebiarskie? Uznanie pastwowe, idea muzeum powiconego jednemu artycie?

Xawery Dunikowski, „Macierzystwo”, ok. 1927, (wg wersji gipsowej sprzed 1904), drewno zocone, Muzeum Narodowe w Warszawie, fot. Ernest Wiczyk, materiay prasowe MNK

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Sabe fundamenty
5. Mediations Biennale Pozna
Karolina Staszak

"Fundamental” – tytu tegorocznej edycji Mediations Biennale sugerowa powag, a tekst gwnego kuratora, Tomasza Wendlanda, omawiajcy ide nastraja refleksyjnie, cho nie bd udawa, e oczekiwaam wrae, ktre zachwiej podstawami mojego wiata. Wrcz przeciwnie. Mediations –zwaszcza wrd poznaniakw – ma wszak opini imprezy przereklamowanej i przepaconej. Jednak zdaje si, e akurat publiczno lokalna nie jest t, do ktrej organizatorzy skierowali treci pokazu, co wida choby po tym, e ju w Muzeum Narodowym, czyli najbardziej prestiowej z dziewiciu lokalizacji, w ktrych odbyo si Biennale, prawie wszystkie opisy prac (jeli w ogle takowe wystpoway) byy wycznie w jzyku angielskim. Wiadomo, Mediations to wydarzenie midzynarodowe, a tym samym ambitne i nie ma tu znaczenia fakt, e samo bywa rozczarowujce, e w tym roku jest jakby skromnie i do przypadkowo, bo – poza wystawami w przestrzeniach „przysakralnych” – trudno nawet powiedzie, o czym s poszczeglne czci rozrzuconej po miecie ekspozycji. Trudno powiedzie, jaka bya rola a omiu kuratorw. Cho tutaj pewn wskazwk daje nam praca otwierajca pokaz w MNP, czyli wywietlany zaraz przy kasie biletowej film Shahara Marcusa bdcy zjadliw satyr na temat tego, kim w dzisiejszym wiecie sztuki jest kurator. W skrcie – pozerem. Nastpny film tego samego autora, pokazany tu przed wejciem na sal wystawow, komentowa natomiast rol artysty oraz pokazywa stosunek tzw. zwyczajnych ludzi do sztuki wspczesnej. Czym jest dla nich sztuka? W skrcie – sztuka to „shit”. Powiedzie, e taka ostra ocena sztuki wspczesnej wiadczy wycznie o ignorancji, byoby... ignorancj. Kady, kto bywa od czasu do czasu na wystawach sztuki wspczesnej, po prostu wie, e w tej lakonicznej ocenie jest sporo racji. Ale w jakim celu zostao nam to przypomniane na wejciu? Czy by to rodzaj kpiny, autorefleksji, czy asekuracji? Po takim intro przytomny widz powinien zada sobie pytanie – czy ja naprawd mam ochot zobaczy, co na temat wartoci fundamentalnych maj do powiedzenia kuratorzy i artyci?

Widok ekspozycji w Muzeum Narodowym w Poznaniu, fot. materiay prasowe 5. Mediations Biennale

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Gowa... i serce (sp. z o.o.)
Rekomendacje | Tomek Gowacki
Andrzej Biernacki

Tomek Gowacki, mody malarz, a od jakiego czasu grafik ksiki (Powane Studio), osiga w swych malarskich pracach wietne rezultaty, wychodzc z pozycji skrajnie przeciwstawnych do naukowych (...). Z punktu widzenia treci czy konceptualizacji, jego sztuka jest „O NICZYM”. W kadym calu jest to robota niezobowizana pozaplastycznym zaoeniem: jest o niczym, robiona byle czym, na byle czym. Za to jest orzewiajco naturalna i spontaniczna, podobnie jak sztuka tych wszystkich, ktrzy najprostszym i ultraczujnym zapisem czysto plastycznego instynktu zaznaczyli sw obecno w historii malarskiego gatunku: Sempoliskiego, Cy Twombly’ego, Basquiata, a moe i  Tàpiesa. Wanie przez swj ukryty zwizek z natur jest to zapis bez porwnania bogatszy ni najbardziej wstrzsajca lub bezwstydnie wywalona na wierzch „skonceptualizowana” publicystyka plastyki, zbyt atwa do odczytania, gdy suflowana tak czy inn literatur tytuu. Zagadkowe hieroglify w wykwintnym kolorycie czerni i wyszukanych szaroci albo drapiene maziaje w neonowej powiacie, w wydaniu plastyki Tomka maj wystarczajc zdolno wywoywania nastroju, humanistycznych asocjacji bez ich tytuowania. Tworz klimat i dziaaj nim jak faktura zmacerowanej ciany domu, burty odzi rybackiej czy sgraffito starych szyldw. Jego grube bruliony o posklejanych kartkach stanowi prawdziwy alfabet repertuaru mani i rozchlapw, obrazujcych, jak surowiec reaguje na palce i narzdzia artysty. Szeroko otwieraj podwoje wyobrani na obszary wizualnego przeycia.

Tomek Gowacki, Bez tytuu, 42 x 60 cm, 2007-2008, fot. dziki uprzejmoci artysty

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Trans/autonomia sztuki
Manifest autonomii sztuki
Sawomir Marzec

Sztuka – zwaszcza ostatnimi czasy i zwaszcza w naszym kraju – staje si powoli pochodn politycznych furii, marketingowych trikw, medialnych atrakcji czy pretensjonalnych automitologii. Zamienia si w bezwolne narzdzie resentymentw albo cynicznej zachannoci. W tym kontekcie powraca potrzeba jakiej nowej autonomii sztuki. Niezalenoci i jakociowej swoistoci choby wzgldnej. O jej now, niekantowsk, niemetafizyczn wersj apelowali ju Nietzsche, Adorno, Lyotard, Marquard, Bourdieu czy Rancière (jako osobliwo) i wielu innych. Powinnimy kroczy dzi ku autonomii, bo… tracimy obiektywne odniesienia zewntrzne. Bo coraz wicej problemw sprowadzanych jest do sfery indywidualnej wtpliwoci (Luc Ferry), do kwestii estetyki indywidualnej egzystencji (Foucault), do autonomii semantycznej dziaajcego czowieka (Ricoeur), do autonomii dowiadczenia zmysowego (Rancière). Dzisiejsza (post)fenomenologia twierdzi natomiast, e powinnimy si przeciwstawia redukcji sztuki do sensw pochodzcych z zewntrz. Chodzi o to, aby poznawa „inne”, a nie tylko identyfikowa i kategoryzowa. Brger apelowa o wzgldn autonomi pojmowan jako stan zawieszenia praw obowizujcych poza polem sztuki. Pojawiaj si te prby zespolenia autonomii z zaangaowaniem (Danto) lub trosk o rodowisko (Berleant). Wasne sugestie nowej autonomii sztuki opublikowaem w ksice „Sztuka, czyli wszystko. Krajobraz po postmodernizmie”, wydanej w 2008 roku. Rok pniej ukaza si manifest Nooawangardy z podtytuem „Nowa autonomia”. Natomiast niedawno polemizowaem z jednym artyst, ktry na nowo prbowa j przedefiniowa (http://magazynsztuki.eu/index.php/teksty/295-o-nowej-autonomii-sztuki-polemika). A poniej kolejna prba doprecyzowania tego tematu, cho jako artysta staram si, aby pozosta raczej niedomknitym rdem inspiracji.

Sawomir Marzec, „Obraz przeciw rdzawieniu duszy”, z cyklu „Obrazy uytkowe”, 2013, akryl, ptno, 200 x 90 cm, dziki uprzejmoci artysty

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Maestro bkitu
Wystawa Yves’a Kleina w Tate Liverpool
Wojciech Delikta

Malarz powinien malowa tylko jedno arcydzieo – samego siebie, bezustannie (...), aby sta si rdem emanacji, ktra nasyci atmosfer jego artystyczn obecnoci i pozwoli jej trwa, kiedy on ju odejdzie”. Sowa Yves’a Kleina, zapisane na kartach dziennika w 1957 roku, okazay si dla prorocze. Rnokierunkow, purystyczn i aspirujc do transcendencji twrczo francuskiego malarza, rzebiarza i prekursora happeningu przerwaa naga mier w roku 1963 (mia zaledwie 34 lata). Dokonania nicejczyka wywary jednake niebagatelny wpyw zarwno na twrcw mu wspczesnych, jak i tych dziaajcych dugo po nim, w Europie i za oceanem. Wprawdzie jego dziea cechuj spokj i medytacyjna wrcz asceza, sam Klein mia natur rewolucjonisty, ktremu za or suya sztuka. By wizjonerem-futurologiem, bezkompromisowym nowatorem, uduchowionym poet malarstwa. „Nowy wiat domaga si nowego czowieka” – powtarza, snujc wizje rzeczywistoci wykraczajcej poza t, ktrej dowiadczamy na co dzie. Szuka w obrazie przestrzeni niezgbionych i bezkresnych. Prbowa pozna to, co niepoznawalne. W plastycznej materii usiowa zawrze kosmiczny pierwiastek; tchn w ni promieniujc energi. Radykalne w swej formalnej prostocie prace o metafizycznej aurze mona oglda na otwartej niedawno retrospektywie Yves’a Kleina w Tate Liverpool. Pokaz stanowi pierwsz od ponad dwudziestu lat brytyjsk prezentacj œuvre Francuza, odzwierciedlajc jego wszechstronn aktywno – poczwszy od malarstwa i rzeby, przez performens i teatr, po eksperymentaln muzyk i utopijn architektur.

Yves Klein, Untitled Anthropometry, (ANT 52) 1960 Dry pigment and synthetic resin on paper mounted on canvas, 1595 x 785 mm, © Yves Klein, ADAGP, Paris / DACS, London, 2016, fot. materiay prasowe Tate Liverpool

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Lwowskie wspomnienia
„Lww 24 czerwca 1937. Miasto, architektura, modernizm” w Muzeum Architektury we Wrocawiu
Justyna arczyska

Symbolem nowatorskich eksperymentw, prowadzonych przez architektw we Lwowie mia by elbetowy mostek, zaprojektowany przez profesora Maksymiliana Thullie jeszcze w 1892 roku. Thullie zajmowa si przede wszystkim badaniami nad zastosowaniem elbetu – nowego w tamtym czasie materiau budowlanego. Mostek, ktry zaprojektowa, stan przed budynkiem Politechniki Lwowskiej. Wykonany ju wspczenie model zosta zaprezentowany na wystawie „Lww 24 czerwca 1937. Miasto, architektura, modernizm”, ktr mona oglda w Muzeum Architektury we Wrocawiu w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocaw 2016. Przedstawiony zosta jako symbol zapowiadajcego si zwrotu architektw lwowskich w kierunku modernizmu. (...)
Na wystawie zgromadzono projekty rozmaitych rozwiza – zarwno mieszkaniowych, jak i budynkw uytecznoci publicznej, willi, a nawet kociow, ktre – o ile byo to moliwe – zestawiono z ich aktualnymi zdjciami. Niektre z wystawionych planw wzbogacono o bardziej rozbudowane opisy, dotyczce nie tylko aspektw technologicznych, ale dajce informacje o zleceniodawcy, uytkownikach czy charakterze i funkcji budynku. Wszystko to ma przybliy atmosfer Lwowa tamtych lat. Temu samemu celowi su take zebrane plakaty, pocztwki, zdjcia wykonane podczas rozmaitych okolicznoci, a take obrazy czy artystyczne fotografie artystw lwowskich. Stanowi one jednak przede wszystkim uzupenienie i dodatek do architektonicznej czci wystawy.

Tadeusz Teodorowicz-Todorowski, projekt stoiska fabryki porcelany „mielw” na Midzynarodowe Targi Wschodnie we Lwowie, widok perspektywiczny, 1927-1928, gwasz, akwarela i owek na kartonie, zbiory Muzeum Architektury we Wrocawiu

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Wodiczko i wojny
O Instytucie Rozbrojenia Kultury i Zniesienia Wojen im. Jzefa Rotblata
Piotr Bernatowicz

W roku 2010 Krzysztof Wodiczko zaproponowa utworzenie wiatowego Instytutu Zniesienia Wojny, ktry miaby si mieci w Paryu przy uku Triumfalnym. W padzierniku natomiast w warszawskiej Galerii Zachta odbya si publiczna prezentacja nowej, polskiej wersji tego pomysu pod nazw Instytut Rozbrojenia Kultury i Zniesienia Wojen im. Jzefa Rotblata. Prezentacja skadaa si z niewielkiej wystawy oraz spotkania, podczas ktrego Krzysztof Wodiczko, wsplnie z Jarosawem Kozakiewiczem, twrc wizualizacji architektury Instytutu, wkomponowanej w plac im. Jzefa Pisudskiego, wyjaniali istot idei powoania Instytutu. Czy jest o czym pisa? Czy jest sens analizowa kolejn inicjatyw, przywoujc echem pacyfizm zakorzeniony w nurcie kontrkultury lat 60. XX wieku? Inicjatywy, ktra z jednej strony razi moralizatorstwem, a z drugiej – korzysta z obezwadniajcej siy pytania-oskarenia, stawianego kademu, kto omieli si podda projekt krytyce, wskazujc jego infantylizm: „Wic Ty jeste za wojn?”. Oczywicie, nie jestem za wojn. Nie jestem te za naiwnoci. Chocia akurat nie podejrzewam Krzysztofa Wodiczki o naiwno. Jak powiedziaa we wstpie do prezentacji w Zachcie jej dyrektor, Hanna Wrblewska, Wodiczko jest artyst wybitnym i w tym miejscu nie bd tego kwestionowa. Od kilku dekad dzieli swj czas pomidzy Polsk a Stanami Zjednoczonymi – czyli jest te artyst wiatowym. Ciekawe s te momenty jego aktywnoci, kiedy Wodiczko pojawia si w Polsce, eby co nam zaprezentowa.

Krzysztof Wodiczko i Jarosaw Kozakiewicz, Projekt Instytutu Rozbrojenia Kultury i Zniesienia Wojen im. Jzefa Rotblata, fot. materiay prasowe Zachty Narodowej Galerii Sztuki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Magdalena Kirklewska-Stpnicka: Kolekcjonuj obrazy
Sztuka modych
Oprac. Paula Milczarczyk

Skd czerpiesz inspiracje?
Inspiracji szukam wszdzie, zazwyczaj tych formalnych, abstrakcyjnych. Najczciej dotycz wiata. Moe to by rzenia albo zachd soca, czyja pacha, nieudane zdjcie z fleszem czy fasada kocioa. Staram si te obrazy kolekcjonowa, by pniej uy ich w odpowiednim momencie. Jednak najbardziej inspiruje mnie sam proces twrczy, praca z materi. Ju sama pracownia jest rdem pomysw. Mam dwie ciany, na tle ktrych maluj – jedna jest biaa, nieaktywna, za to drug wykorzystuj jako palet. Jest czym w rodzaju poligonu, mapy myli. Zdarza si, e zaczynam obraz od powieszenia na niej czystego ptna.
Jak wyglda proces twrczy? Bez czego nie wyobraasz sobie tworzenia?
To praca w cigym napiciu. Polega na opanowywaniu na ptnie sytuacji, ktre sama prowokuj. Mona to porwna do operacji na ywym organizmie, gdy na bieco trzeba podejmowa decyzje, a jeden zy ruch moe zabi ca prac. Myl, e to ryzyko sprawia, e w obrazach jest wicej ycia i wanie bez tej energii i emocji nie wyobraam sobie tworzenia. Tak jest midzy innymi z kompozycj – czsto zaczynam od konstrukcji osiowej, ktra sama w sobie jest martwa. Oywienie jej to pewne wyzwanie. Duo energii powicam rwnie budowaniu gbi w obrazie. Stopniowo nakadam kolejne warstwy laserunkw, dlatego moje obrazy powstaj dugo.

Magdalena Kirklewska-Stpnicka, „Body XIX”, 2015, olej na ptnie, 120 x 155 cm, fot. dziki uprzejmoci artystki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Pierwotne pikno
Magdalena Kirklewska-Stpnicka
Paula Milczarczyk

Martwe ciaa ludzkie rwnie poddaje si drobiazgowemu upikszaniu czy rekonstrukcjom, by przypadkiem nie przyszo nam do gowy, e jest moliwe, e osigniemy ksztat nie ludzki, nie do rozpoznania, e w naszym ciele tkwi potencja formy rozwiartowanego kurczaka. Niektrzy jednak przeczuwaj, e co istotnego zostaje nam przy tym odebrane – penia dowiadczenia ycia, uchwyconego poprzez jego negacj – i okrutnie przypominaj nam o tym. Pisaa o tym piknie i przejmujco Jolanta Brach-Czaina w klasycznej ju ksice „Szczeliny istnienia”, w czci „Metafizyka misa”. Przypominaj o tym rwnie obrazy gdaskiej malarki Magdaleny Kirklewskiej-Stpnickiej, i troch strach, e w umyle tak modej osoby kiekuj obrazy pene trwogi i grozy przeczucia, czym w istocie jest zwizek midzy misn materi ciaa a abstrakcyjnie ujtym czowieczestwem. Monumentalne ptna Kirklewskiej-Stpnickiej staj si przyczynkiem do pytania, czy dogmat uwiconej duszy nie odziera z godnoci ciaa, materii, ktra jednoczy nas ze wiatem i sprawia, e jestemy sobie – ludzie, psy, ptaki i bydo – tak bliscy. Swoista synteza martwej natury z motywem ukrzyowania zostaje przetransponowana w jednoznaczny komunikat: jeste czowiekiem o tyle, o ile jeste misem, poniewa jedno z drugim jest nierozcznie tragicznie zwizane. I jest to tyle dramat ludzkiego istnienia, co pocieszenie, bo przecie atwiej jest przyj siebie w caoci, z pokor i ulg. I nie sposb nie ulec sugestii, e tkwi w tym jakie najbardziej podstawowe, pierwotne pikno: w tych rozpatanych tkankach, liniach eber, skrzcej krwistoci.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Norwid a krynolina
Literaci plastycznie | Cyprian Kamil Norwid
Aleksandra Sikorska

Dzi Norwid znany jest przede wszystkim jako poeta i pisarz, a nie plastyk. Jednake autor „Quidama” z wyksztacenia by rysownikiem. Jego pierwszymi nauczycielami rysunku byli m.in. Jan Feliks Piwarski, a take Kajetan Nijakowski. W 1837 roku przyszy autor „Vade-mecum” rozpocz nauk w szkole malarskiej Aleksandra Kokulara. Po latach w „Autobiografii artystycznej” podkrela w swoim wyksztaceniu rol Jana Klemensa Minasowicza. Wiele karykatur autorstwa Norwida jest przez badaczy datowanych na rok 1873. Uwaaj oni, e wwczas powstay prace o rnorodnej tematyce, np. przedstawiajce szlachcica, czyli karykatur bezrefleksyjnego odbiorcy sztuki, karykatury osobowe (np. karykatura Bolesawa Pluciskiego), a take takie, ktrych tematyka jest cile zwizana ze rodowiskiem emigracyjnym (jak wiemy, Norwid w padzierniku tego roku uczestniczy w spotkaniach klubw emigracyjnych, a take spotkaniach Czytelni Polskiej). W tym czasie artysta stworzy take dwa rysunki (wykonane owkiem), znane jako „Rne mody i niewygody” (I i II). Tytuy prac zostay nadane nie przez samego Norwida, lecz przez katalogujcych. Mimo to, zdaj si dobrze korespondowa z tematyk i wymow przedstawienia.

Cyprian Kamil Norwid, „Rne mody i niewygody I”, ok. 1873, rysunek owkiem, 22,4 x 30,1 cm, fot. Biblioteka Narodowa, domena publiczna

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Grant, czyli Fucha
Komentarz | niepokorny
Andrzej Biernacki

Wraca Duda – gramy dalej. W toruskim CSW odbya si wielka wystawa jednego z najpopularniejszych w PRL-u malarzy, Jerzego Dudy-Gracza. Spod dywanu dwunastu lat, jakie upyny od jego mierci, wymieciono – bagatela – ponad 250 jego prac, a wraz z nimi kilka oglniejszych spraw, ktre zawsze towarzyszyy temu zjawisku. Malarz by bowiem specjalist od uderzania w polski st, po czym odzyway si mniej lub bardziej upowanione do zabrania gosu noyce. Nie inaczej byo i tym razem. Magazyn „Szum” na przykad nawet powikszy i tak pokan objto swego periodyku, by owo 12-lecie ubogaci 14 [!] stronami ostatniego pira swego szefa, Jakuba Banasiaka. Oczywicie, nie ma cienia wtpliwoci, e „Szum” wyrwa je naczelnemu nie po to, by tropi malarskie walory pcien synnego poety pdzla z Czstochowy lub roztrzsa artystyczne niuanse recepcji jego „sztuki”. Bynajmniej! Wszak retrospektywa Dudy, jako si rzeko na pocztku, odbya si w toruskim CSW, w ktrym – jak wiadomo – do niedawna zupenie inni gracze dli w dudy cakiem odmiennych narracji. A mwic wprost, dokadnie ci dli, ktrych tub jest pismo „Szum”. Zreszt sam Banasiak nie tylko tego nie ukrywa, ale wrcz uprzedza wszelkie inne konstatacje tytuem swego tekstu: ,,Jerzy Duda-Gracz jako funkcja i symptom polityki kulturalnej”. W domyle tej PRL-owskiej, u ktrej malarz podobno by „na usugach”. Bardzo podobno, bo cho Duda-Gracz nie gloryfikowa cnt tamtego, jedynie susznego ustroju, ale w sposb oczywisty zadawa mu kam, przeczy sukcesom jego oficjalnej propagandy, obnaajc nadobecne tam partactwo, prywat, zaciankowo, a nawet panoszc si –wbrew odgrnie narzucanym wektorom obowizujcego wiatopogldu – bigoteri, uznano go za bazna ludowej wadzy, ktry – nie za darmo – mg sobie pozwoli na wicej. Z czasem, w miar petryfikowania si rangi jego pozycji w PRL-owskim wiatku sztuki, sugestia, e by wesokiem wadzy, zamienia si w pokutujcy do dzisiaj pewnik, e tworzy NA JEJ ZAMWIENIE. Szczerze mwic, nie jestem admiratorem dudowej formuy malarskiej roboty, ale kolejny raz mao mnie przekonuje takie stawianie sprawy. Wicej, uwaam to za spekulacje wybitnie bez pokrycia wobec faktu prymarnej intencji artysty oraz ewidentnej kolejnoci nastpstw jego „kariery”.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Pawe Rojek, „Awangardowy konserwatyzm. Idea polska w pnej nowoczesnoci”
Recenzja ksiki
Karolina Staszak

Dawno nie czytaam takiej ksiki. A moe nawet – nigdy w yciu. Wzbudzia we mnie tak skrajne emocje, e pocztkowo trudno byo mi powiedzie – lubi j czy wprost przeciwnie? Ostatecznie musz odpowiedzie na to pytanie twierdzco, poniewa intelektualne ryzyko i brak kompleksw – to jest jednak co absolutnie bezcennego. „Awangardowy konserwatyzm. Idea polska w pnej nowoczesnoci” Pawa Rojka to pozycja zoona z tekstw publikowanych wczeniej gwnie w krakowskich „Pressjach”, ale poniewa nie jestem sta czytelniczk tego periodyku, dopiero wydanie niniejszego zbioru spowodowao, e poznaam treci dla wielu przecie nienowe.
„Szczerze nienawidz naszego mesjanizmu” – wyznaa w licie do uczestnikw Kongresu Kultury Maria Janion. Czytajc sowa wiekowej pani profesor, a bdc ju po lekturze ksiki Rojka, ktry jest mniej wicej moim rwienikiem, przyszo mi do gowy, e moe z tymi oto sowami na ustach odchodzi pewna formacja intelektualna –ta, dla ktrej polska tradycja jest materiaem nadajcym si wycznie do wiecznej dekonstrukcji. I na to przychodzi Rojek, prbujc nam pokaza, jak moemy „przekroczy przeciwiestwo midzy tradycj a nowoczesnoci”, inspiracje czerpic z sarmackiego republikanizmu, romantycznego mesjanizmu oraz tradycji „Solidarnoci”. Oczywicie, troch przesadzam, bo Rojek nie wzi si znikd – wrd wanych dla autora postaci pojawiaj s m.in. Tomasz Merta, Marek Cichocki czy bohater jednego z esejw, Ryszard Legutko – natomiast rodowisko Klubu Jagielloskiego zwizanego z „Pressjami” funkcjonuje od lat. Pewn nowoci jest jednak to, e Rojek propozycji rekonstruowania „idei polskiej” szuka m.in. w obszarze sztuk wizualnych – dlatego wanie mona omwi t ksik na amach „Arteonu”. Skupi si jednak jedynie na dwch najistotniejszych dla mnie wtkach – niezwykle inspirujcym oraz szalenie dziaajcym na nerwy.

Pawe Rojek, „Awangardowy konserwatyzm. Idea polska w pnej nowoczesnoci”, Orodek Myli Politycznej, Krakw 2016, ss. 240

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Dofinansowano ze rodkw Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym