strona główna > 

W ramach tematu sierpniowego „Arteonu” – „wyobraźnia / wizja / film” – twórczość filmową Wojciecha Jerzego Hasa, w kontekście wystawy na festiwalu Era Nowe Horyzonty, analizuje Filip Lipiński, „Zagubioną autostradę” Davida Lyncha interpretuje Piotr Bernatowicz, a filmom Jean-Luca Godarda przygląda się Kamil Lipiński. W najnowszym „Arteonie” także recenzja Filipa Lipińskiego z wystawy „Dreamlands” w paryskim Centrum Pompidou, relacja Mata Marii Bieczyńskiego z prezentacji sztuki afrykańskiej w Berlinie, a także prezentacja filmów Teresy Tyszkiewicz autorstwa Agnieszki Kwiecień. W sierpniowym „Arteonie” ponadto akcję Betleja „Płonie stodoła” analizuje Mikołaj Iwański, o to, czy Marek Wasilewski, kręcąc w Łodzi swoją filmową etiudę, obraził uczucia religijne, pytają Anna Demenko i Jakub Dąbrowski, wystawę Andrzeja Wasilewskiego w łódzkiej Zonie Sztuki Aktualnej recenzuje Anna Nawrot, a prezentacji fotografii w Galerii Klimy Bocheńskiej przygląda się Zofia Jabłonowska-Ratajska.

Wizualna poezja Hasa
Filip Lipiński

W kinematografii polskiej prawdopodobnie nie ma reżysera bardziej fascynującego dla historyków sztuki i badaczy kultury wizualnej niż Wojciech JerzyHas. Dokładnie przemyślana i misternie zaaranżowana warstwa wizualna jego filmów angażuje spojrzenie swą niewątpliwą unikalnością, a jednocześnie ekscytująco zagęszcza filmowy tekst, kierując uwagę widzów ku rozmaitym dziełom sztuki, estetykom i nurtom artystycznym. Ponadto, w przeciwieństwie do kina stricte narracyjnego, dowartościowanie obrazu w filmach Hasa zmusza do patrzenia i owo patrzenie uświadamia. Powyższe właściwości oraz szczególna umiejętność współdziałania z adaptowanym tekstem, czyli wizualizowania swoich generowanych przez stanowiące osnowę filmów utwory literackie wyobrażeń, sprawiły, że twórczość Hasa, a zwłaszcza najbardziej znany „Rękopis znaleziony w Saragossie” (1964) zyskały światową sławę.

„Rękopis znaleziony w Saragossie”, 1964, reżyseria: Wojciech Jerzy Has, materiały prasowe 10. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Era Nowe Horyzonty

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

Ku innym przestrzeniom God-arta
Kamil Lipiński
Główne narzędzie swojego działania widział Jean-Luc Godard w specyfice pracy montażowej, która pozwalała w zaciszu atelier „utożsamiać się ze spojrzeniem” i tworzyć nowe relacje między kadrami, odwracać znaczenia poszczególnych scen, korzystać częściowo z metody „przechwytywania” (détournement) wypracowanej przez Guy Deborda. W odróżnieniu jednak od sposobu działania pisarza i reżysera „Społeczeństwa spektaklu”, specyfika pracy Godarda nie polegała na całkowitym zanegowaniu spektaklu rozumianego jako towar, który nas separuje od doświadczenia, lecz na podszyciu się pod jego estetykę, aby następnie ją od środka zakwestionować, ukazując wypaczenia i powierzchowność przyjętych w niej założeń. W ten sposób powstały przede wszystkim takie filmy, jak „Szalony Piotruś” (1965) czy też „Made in USA” (1966), które w kolażowej stylistyce zestawiały ikony kultury popularnej wraz z reprodukcjami dzieł sztuki, po to, aby zademonstrować jednowymiarowe uniwersum otaczających nas znaków, znoszące podział między kulturą wysoką a niską.

„Historie kina”, 1988-1998, reżyseria: Jean-Luc Godard, materiały prasowe 10. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Era Nowe Horyzonty

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

Two shall become two. O „Zagubionej autostradzie” Davida Lyncha
Piotr Bernatowicz
Zapytajmy o przesłanie filmowego obrazu Davida Lyncha. Czy jest to przestroga przed zbytnim zagłębianiem się w psychikę innych, choćby najbliższych osób? Fred, próbując wniknąć w wyobraźnię Renée i sprostać jej wyobrażeniu o nim, pogrąża się w fantazji, która prowadzi go do zabójstwa. Byłaby więc historia z przestrogą, o wyrazie – by tak rzec – antytradycyjnym. Mężczyzna nie powinien łączyć się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. „Two shall become two” – by sparafrazować częsty zwrot, pojawiający się na zaproszeniach i obrączkach ślubnych. Chciałbym zaproponować nieco inną interpretację, traktując dzieło Lyncha jako filmowy dyptyk, przekraczający diachroniczność opowieści filmowej, jednocześnie zachowujący wagę egzystencjalnego przesłania. (...) Wybór pomiędzy dwoma kobietami (granymi przez jedną aktorkę), przed którym zostaje postawiony główny bohater – do czego w gruncie rzeczy można sprowadzić filmową opowieść – można wpleść w metaforyczny potencjał drogi i także odebrać jako wybór dwóch życiowych wariantów. Temat ten w sztuce europejskiej znalazł przedstawienie w motywie Herkulesa na rozdrożu dróg.

Giovanni Baglione, „Herkules na rozdrożu”, 1640-1642, National Gallery of Slovenia, Lublana

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

Krainy marzeń. Od parków rozrywki do miast przyszłości
„Dreamlands” w Centre Pompidou
Filip Lipiński
W otwierającej wystawę „Dreamlands” w Centre Pompidou ciemnej sali napotykamy dużą instalację Kadera Attii „Untitled (Skyline)” (2007). Składa się ona z oklejonych mieniącymi się, lustrzanymi kwadracikami różnej wysokości lodówek (niektóre na postumentach), które, tworząc gęstą, acz nieregularną grupę, symulują panoramę wielkiego, wertykalnego miasta. Refleksy stonowanego światła transformują i zwracają widzowi sprzętową, domową i oswojoną jakość obiektów w postaci gąszczu drapaczy chmur. Skojarzenia generowane przez instalację oraz skala wyrosłej w Pompidou wielkomiejskiej panoramy sprawiają, że doświadczenie dzieła ma tu charakter ambiwalentny zarówno pod względem przedmiotu odniesienia, jak i implikowanego w ten sposób miejsca widza, odległości i relacji wielkości: między lasem wieżowców a marketem ze sprzętem gospodarstwa domowego, między kolosalną metropolią a jej miniaturą, rolą Guliwera i Liliputa. Co istotniejsze, jest to nierozerwalna kombinacja tego, co wyobrażeniowe i tego, co rzeczywiste, tu oto dane w przedmiocie. Praca Attii wydaje się emblematyczna dla wymowy i sensu całej wystawy, a jednocześnie w jej kontekście dość nietypowa.

Kader Attia, „Untitled (Skyline)”, 2007, dzięki uprzejmości: Baltic Centre for Contemporary Art, Galerie Anne de Villepoix, Paryż, © Colin Davison, materiały prasowe Centre Pompidou

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

O Czarnym Lądzie językiem sztuki współczesnej
Sztuka afrykańska w Berlinie
Mat Maria Bieczyński
Parafrazując tytuł znanego filmu Sydneya Pollacka, nakręconego w 1985 roku na podstawie książki Karen Blixen, można powiedzieć, że Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, organizowane przez Republikę Południowej Afryki, stanowiły „Powitanie z Afryką”. Dzięki trwającej ponad miesiąc sportowej imprezie oczy całego świata skupione były na Czarnym Lądzie, co stanowiło potwierdzenie jednego z haseł promocyjnych imprezy: „Kultura szansą dla regionu”. Tym, co kontynent afrykański ma do zaoferowania na polu kultury obok muzyki i sportu, jest w pierwszej kolejności sztuka współczesna. Jej odkrywanie następuje powoli, jednak aktywność takich instytucji, jak Muzeum SztukiAfrykańskiej w Nowym Jorku (od 1985 roku) czy Muzeum Współczesnej Sztuki Afrykańskiej w Amsterdamie (od 1997 roku), wzrost renomy organizowanego corocznie od 1992 roku Afrykańskiego Biennale Sztuki Współczesnej w Dakarze (Dak’Art), jak również liczne indywidualne i zbiorowe wystawy organizowane przez inne instytucje są wyrazem wzrastającego nią zainteresowania. Również obecne trendy na międzynarodowym rynku dzieł sztuki wskazują, że po modzie na artystów chińskich i indyjskich przyszła kolej na Afrykę.

Samuel Fosso, „Le Pirate”, 1997, © Samuel Fosso, materiały prasowe National Gallery w Berlinie

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

Przez wzgląd na potencjalność gwałtu przyoblekę wnętrze w pancerz. Nic, że sprawiający ból
Filmy Teresy Tyszkiewicz
Agnieszka Kwiecień
Filmy Teresy Tyszkiewicz ukazują potrzeby i doznania ciała i ducha. Ich jedyną bohaterką jest artystka, a ukazany świat staje się projekcją jej emocji, namiętności, lęków, obaw i pragnień. Produkcje są rejestracjami stanów bliskich mistycznym lub transów. W latach 70. XX wieku Tyszkiewicz zrealizowała cztery filmy, kontynuacją objętej w nich drogi artystycznej, już po wyjeździe z Polski, stały się performance, obiekty ze szpilkami oraz obrazy z maskami. Wszystkie realizacje filmowe artystki łączy niezwykła abstrakcyjność zarejestrowanych zajęć i bardzo plastyczna strona wizualna, substancjalność obrazu, swoisty klimat wybujałej seksualności, pociągającego erotyzmu i piękna oraz odczucie opresji, niepewności i przeczucie gwałtu.

Teresa Tyszkiewicz, z cyklu „Maska” (17), fotografia, 2004, dzięki uprzejmości artystki

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

Lans + stodoła = ogień
„Płonie stodoła” – akcja Betleja
Mikołaj Iwański
W jedną z lipcowych niedziel, w podłódzkiej wsi, spłonęła stodoła zakupiona i podpalona przez niejakiego Betleja, czyli Rafała Betlejewskiego, symbolizująca stodołę jedwabieńską. Wraz z nią miał spłonąć polski antysemityzm. Od momentu, kiedy dowiedziałem się o akcji „Tęsknię za tobą, Żydzie” coś mi w postawie Betlejewskiego nie pasowało. Dosłowność, nachalność i sposób, w jaki o projekcie mówił sam autor.
Nad twórczością Betlejewskiego wisi widmo zadowolonej z siebie reklamy społecznej. Tych wszystkich nadoczywistych zaleceń, które atakują z billboardów, mówiąc, że narkotyki są złe, ale jedzenie ryb i chodzenie na wybory jest już bardzo OK. Czuję się wtedy traktowany w sposób protekcjonalny; ktoś próbuje mi sprzedać komunały. Bo reklama społeczna nie propaguje postaw, ale je sprzedaje. Tak samo jest z działaniami Betlejewskiego – nie są skierowane do odbiorcy, ale do targetu, który powinien je kupić.

Rafał Betlejewski, „Płonie stodoła”, fot. dzięki uprzejmości artysty

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

Goło, ale niewesoło
Czy Marek Wasilewski obraził uczucia religijne?
Anna Demenko, Jakub Dąbrowski
Marek Wasilewski występował 8 grudnia 2006 roku jako świadek w procesie Doroty Nieznalskiej, oskarżonej w 2002 roku o to, że swoim dziełem zatytułowanym „Pasja” obraziła uczucia religijne innych osób. Wywody Wasilewskiego należą do najciekawszych, najlepiej przemyślanych i najbardziej kompetentnych wśród dziesiątków innych zeznań, jakie zostały złożone podczas wlokącego się latami przewodu sądowego. Swoistym paradoksem jest więc to, że Wasilewski może niedługo stanąć przed sądem jako oskarżony o popełnienie tego samego przestępstwa co Nieznalska. Wszystko zależy od decyzji prowadzącej postępowanie przygotowawcze łódzkiej prokuratury.

Marek Wasilewski, „Adam”, kadry z filmu, 2010, dzięki uprzejmości artysty

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

Popsuty pop
Wystawa Andrzeja Wasilewskiego w Zonie Sztuki Aktualnej
Anna Nawrot
Prace Andrzeja Wasilewskiego wystawione w Zonie Sztuki Aktualnej w Łodzi budzą skojarzenia z twórczością Davida LaChapelle’a. Obaj w swoich pracach grają z popkulturą, opierają się stylistycznie na pop-arcie, wykorzystują kicz. To, co odróżnia Wasilewskiego od sławnego poprzednika, to, oprócz różnic w technice wykonania prac, szczególnie silne zainteresowanie erotyzmem, który jest punktem wyjścia dla jego eksperymentów artystycznych. Prace wybrane na wystawę „Pin-ups” przez Kamila Kuskowskiego wykorzystują kobiece ciało w sposób typowy dla maniery pornograficznej – czynią z niego przedmiot pożądania, epatują nagością – lecz nie to jest najważniejsze. W każdej z prac obrazy związane z logiką pożądania sąsiadują z obrazami rozkładu, śmierci, ruiny – właśnie to zestawienie stanowi ogniwo łączące sztukę Wasilewskiego z pornografią w szerokim znaczeniu. Artysta bada splot erotyzmu z tym, co mroczne – emocjonalną pustką, żądzą posiadania, agresją, upodobaniem do makabry.

Andrzej Wasilewski, „Murakami”, fot. Maciej Jakóbczyk, materiały prasowe Zony Sztuki Aktualnej

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym

Po prostu patrzeć
Fotografia w Galerii Klimy Bocheńskiej
Zofia Jabłonowska-Ratajska
Reportaż, nowy dokument, fotografia malarska, estetyzm, eksperymenty formalne – trudno byłoby dziś znaleźć dominujący kierunek, jaki rozwijają młodzi polscy artyści, wystawiający swe prace podczas festiwali fotografii w Łodzi, Krakowie, Warszawie. Znalazły się tu również zainteresowania sztuką fotografii skupionej na emocji, szczególe, ale poszukującej istoty rzeczy na poziomie egzystencjalnym. W ten sposób można określić między innymi prace grupy artystów pokazanych w Galerii Klimy Bocheńskiej na wystawie „Po prostu patrz” (Ola Buczkowska, Agata Barańska, Ewa Ciechanowska, Ania Orłowska, Michał Przeździk, Ula Tarasiewicz, Marta Zasępa, Dorota Zyguła). To skupienie na odkrywaniu znaczenia oraz eksplorowanie kolejnych wymiarów rzeczywistości łączą z ostrością widzenia i jednocześnie empatią wobec opisywanych zjawisk. Sam akt fotografowania stanowi tu punkt wyjścia, materiał badawczy, materię, z której powstaje dzieło.

Michał Przeździk, z cyklu „Still life”, materiały prasowe Galerii Klimy Bocheńskiej

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym