strona gwna > 

W lutowym „Arteonie”: Micha Haake recenzuje wystaw „Wyspiaski”, trwajc w Muzeum Narodowym w Krakowie, Marta Marsicka przedstawia twrczo Anny Ostoi z okazji prezentacji prac artystki w Zachcie, a pokazowi „Organizatorzy ycia. De Stijl, polska awangarda i design”, zorganizowanemu w dzkim Muzeum Sztuki, przyglda si Agnieszka Salamon-Radecka. Wojciech Delikta w tekcie „Ksi ciemnoci” przyblia sylwetk Ricka Owensa, ekscentrycznego projektanta mody z Kalifornii. Sawomir Marzec komentuje artyku ukasza Musielaka „Zmierzch instytucji”. W najnowszym „Arteonie” take Zofia Jabonowska-Ratajska omawia wystaw „Mikrokosmos rzeczy...” w Muzeum Warszawy, w rubryce „Sztuka modych” Marcin Krajewski prezentuje malarstwo Moniki Marchewki, a Karolina Staszak – Ewy Kozery. W cyklu „Rynek sztuki” Dorota aglewska pisze o tym, jak powinien wyglda wzorcowy dokument autentycznoci dziea i dlaczego bardzo trudno osign ten idea. Andrzej Biernacko z kolei komentuje spotkanie z Adamem Szymczykiem w warszawskiej ASP na Wydziale Zarzdzania Kultur Wizualn. W najnowszym „Arteonie” ponadto inne recenzje, komentarze, aktualia i stae rubryki.

Okadka: Stanisaw Wyspiaski, „Helenka z wazonem”, 1902, pastel, papier; 47,5 x 62,8 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie

Przepis na wielkiego artyst
Wystawa „Wyspiaski” w MN w Krakowie
Micha Haake
eby zrozumie twrczo Matejki, trzeba poznawa polsk histori. Jej znajomo, w czasach zaborw znacznie rozleglejsza u wyksztaconej czci spoeczestwa polskiego, dzisiaj znajduje si w zaniku. Jacek Malczewski, inny gigant krakowskiego i polskiego malarstwa, stawia widza przed wiatem enigmatycznych symboli. O wiele bardziej uniwersalna zdaje si religijna twrczo Mehoffera, oparta na treciach bez wtpienia szerzej znanych ni meandry rodzimej historii. Dzi ju jednak mao kto kojarzy sztuk tego czasu z tematyk religijn. Dorobek Wyspiaskiego umoliwia przypomnienie go jako tego, ktry sign po rwnie uniwersalne, a przy tym niebudzce niechci czy tzw. kontrowersji wtki antyczne, ktrym powici wietne obrazy (11 rysunkw do wydanej w 1903 roku „Iliady”) i liczne dramaty („Protesilas i Laodamia”, „Meleager”, „Achilles”). Wszelako trudno jednak o bardziej uniwersaln tematyk od przepeniajcego dziea Wyspiaskiego wiata przyrody. Wystawa wietnie przyblia mozolny wysiek artysty, ktry doprowadzi do niebywaej erupcji rolinnych motyww.

Stanisaw Wyspiaski, „Macierzystwo”, 1905, pastel, papier; 58,8 x 91,0 cm, materiay prasowe MN w Krakowie

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Wizualne rozgrywki
Anna Ostoya w Zachcie
Marta Marsicka

Przegldowa wystawa Anny Ostoi – polskiej artystki pracujcej w Nowym Jorku – obejmuje zbir kolay i obrazw na ptnie, tworzonych w ostatnich omiu latach, zarwno w seriach, jak i jako realizacje pojedyncze. Wystawa daje dobre pojcie o zakresie artystycznych zainteresowa Ostoi, co naley przyj z uznaniem, poniewa – mimo sukcesw odnoszonych przez artystk w wiecie zachodniego artworldu (chociaby uczestnictwo w wystawie „New Photography 2013” w Museum of Modern Art w Nowym Jorku) – jej nazwisko nie naley u nas do rozpoznawalnych. A szkoda, bo realizacjom artystki zdecydowanie warto si przyglda. Artystyczna strategia Anny Ostoi polega na zestawieniu klarownych form, wywiedzionych z awangardy konstruktywistycznej i futurystycznej, z gotowym materiaem wizualnym: pracami innych artystw bd fotografi prasow. Twrczo artystki reprezentuje zatem w oczywisty sposb tzw. sztuk zawaszczenia (ang. appropriation art). Zapoyczenia su artystce nierzadko do budowania ideologicznych narracji, odnoszcych si do bardzo zrnicowanych kontekstw geograficzno-historyczno-kulturowych. Co jednak najciekawsze, wizualna tosamo prac opiera si zarwno na kulturowym cytacie, jak i jest efektem komponowania, wiadczcego o artystycznej dojrzaoci Ostoi. To ostatnie zagadnienie nie zostaje jednak odnotowane przez krytyk artystyczn. Autorzy rozpisuj si na temat remiksujcych materia wizualny intertekstualnych i postmodernistycznych praktyk artystki, a niewiele uwagi powicaj temu, co jest zdecydowanie istotniejsze: konstruowaniu z tych cytatw przemylanej struktury, eksponujcej wartoci kompozycyjne, fakturowe i barwne.

Anna Ostoya, „uki”, 2016, dziki uprzejmoci artystki i Galerie Silberkuppe, Berlin, fot. © Timo Ohler materiay prasowe Zachty – Narodowej Galerii Sztuki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Apetyt na wicej
Wystawa „Organizatorzy ycia...” w MS
Agnieszka Salamon-Radecka

W dzkim Muzeum Sztuki do koca lutego mona oglda ekspozycj zatytuowan „Organizatorzy ycia. De Stijl, polska awangarda i design”. Jest to ostatnia z wystaw prezentowanych w odzi w ramach obchodw stulecia polskiej awangardy. Powicona jest zwizkom pomidzy holenderskim ugrupowaniem De Stijl a rodowiskiem polskich konstruktywistw. Dotychczas za gwne rdo inspiracji polskich artystw uwaano konstruktywizm rosyjski. Jednake, jak pokazuje wystawa oraz dowodz tego teksty zamieszczone w katalogu jej towarzyszcym, rwnie wan rol w ksztatowaniu si wizji sztuki polskich artystw skupionych w grupach Blok, a. r. i Praesens odegray neoplastycyzm oraz wyrosa na jego gruncie koncepcja ksztatowania otoczenia czowieka, realizowana przez artystw grupy De Stijl. Pod tym wzgldem jest to wic wystawa przeomowa. (...) Otwierajca wystaw plansza przedstawia mistern sie powiza midzy zachodnimi i polskimi artystami, funkcjonujc czasami jedynie w oparciu o korespondencj (jak choby kontakty Strzemiskich z Vantongerloo), a niekiedy take dziki osobistym znajomociom (Staewski, Vantongerloo i Doesburg). Po raz kolejny moemy sobie uwiadomi nie tyle zalenoci, ile uczestnictwo polskich twrcw awangardy w midzynarodowym obiegu sztuki.

Gerrit Thomas Rietveld, Fotel czerwono-niebieski, 1918, fot. materiay prasowe MS

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Ksi ciemnoci
Retrospektywa Ricka Owensa
Wojciech Delikta

Wydawaoby si, e we wspczesnym wiecie mody (zmieniajcym si z minuty na minut jak w barwnym kalejdoskopie) nie sposb wykreowa pamitnej chwili – momentu, o upywie ktrego mwioby si latami. A jednak Rickowi Owensowi udao si dokona niemoliwego. Pewnego jesiennego dnia 2013 roku w Paryu amerykaski projektant zaprezentowa na kolejny sezon wiosenno-letni kolekcj „Vicious”. W role modelek wcieliy si czonkinie czterech grup tanecznych, uprawiajcych tzw. step dance – szybki taniec o afroamerykaskiej proweniencji, na ktry skadaj si cile sprecyzowane ukady rytmicznego klaskania i tupania. Czterdzieci kobiet o rozmaitych sylwetkach, ubranych w kreacje Owensa, krelio na wybiegu skomplikowane, quasi-geometryczne choreografie. O ile na twarzach publicznoci rysowa si wyraz zdumienia, zachwytu i podniecenia, o tyle oblicza tancerek wykrzywia grymas ni to wciekoci, ni to pasywnej agresji – jakby w zgodzie z tytuem kolekcji. Jednak nie tylko grone miny, industrialna muzyka (z pogranicza noise’u i minimal techno) oraz wtrujcy jej frenetyczny taniec budoway zowrog aur. Przyczyniy si do tego take ubrania –ascetyczne kombinezony, fartuchy w odcieniach bieli, czerni i szaroci, kaptury, czepce, no i buty, nazywane przez niektrych „soniow stop” lub „krogulcz ap”. Brutalna surowo, monochromatyzm, dysproporcja, (a)symetria, ostre cicia oraz rzebiarsko-architektoniczne fasony na stae wpisay si w modow leksyk Owensa. Krytycy okrelaj jego styl mianem „wspczesnego gotyku” czy „mrocznej liryki”, szukajc dla odniesie w tej samej mierze w poezji Edgara Allana Poe, co w estetyce filmw grozy. Kolekcja „Viscious” stanowia zaledwie jeden z wielu na to dowodw. Nagranie z pamitnego pokazu w Paryu, jak rwnie szereg innych, multidyscyplinarnych dokona Owensa, mona oglda na pierwszej retrospektywie projektanta, zatytuowanej „Subhuman, Inhuman, Superhuman”, ktr otwarto w grudniu w ramach mediolaskiego triennale.

Rzeba Ricka Owensa na wystawie w Palazzo della Triennale w Mediolanie, fot. OWENSCORP

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Projekt de/strukturyzacji artworldu
Zwrot antyinstycjonalny w sztuce
Sawomir Marzec

W ostatnim numerze „Szumu” ukaza si artyku ukasza Musielaka „Zmierzch instytucji”. Mylimy podobnie, jednak napisaem polemiczne uzupenienie, zauwaajc, e wikszo przedstawionych tam tez przewija si ju od lat kilkunastu w moich publikacjach, jak i w praktykach wsptworzonego przez mnie od koca 2014 roku Forum Nowych Autonomii Sztuk (FNAS). Rzecz caa dotyczy narastajcego kryzysu instytucjonalnego artworldu, kostnienia jego nieformalnych sieciowych relacji, narastajcej schematyzacji i indoktrynacji, ktre „programuj”, redukuj sztuk do efektu wystawienniczego lub narzdzia walki politycznej. Naczelny „Szumu” Jakub Banasiak odrzuci polemik. To ju kolejny raz, wczeniej proponowaem dyskusj z jego tekstem, i te musiaem go umieci gdzie indziej („Projekt likwidacji CSW, Zachty etc.”, na portalu magazyn.o.pl/2017). Waciwie staje si ju regu, e wolno sowa, krytyki i dyskusji przysuguje tylko wybranym Posiadaczom Sztuki Wspczesnej (PSW). Inni mog jedynie by tolerancyjni i otwarci.
Inny przykad podobnych praktyk to niedawna antologia tekstw internetowych „Obiegu” pt. „Spr”, zredagowanych przez Marcina Krasnego. Publikowaem na amach „Obiegu” teksty krytyczne wobec sztuki krytycznej, a pniej instytucjonalnego artworldu. Z biegiem lat byo to coraz trudniejsze, wic przestaem tam pisywa. A teraz w antologii nie ma nawet ladu po moich polemikach - jednych z pierwszych i, moim zdaniem, nawet coraz bardziej aktualnych wobec nadal dominujcego na naszej scenie aktywu sztuki „krytycznej”. Oczywicie, jest to niby-wybr tekstw dokonany przez Krasnego, ale dlaczego krytycznych tylko w jedn stron?

graf. z.kom

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Rzeczy i historie
„Mikrokosmos rzeczy...” w Muzeum Warszawy
Zofia Jabonowska-Ratajska
W katalogu „Pamitek starej Warszawy” z pierwszej wystawy urzdzonej staraniem Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszoci w kamienicy Baryczkowskiej w 1911 roku czytamy o chci „obudzenia jak najywszego zainteresowania dla wszystkiego, co jest wyrazem Miasta i co moe by przyczynkiem, pod jakim bd wzgldem rozjaniajcym dzieje Jego kultury”. Wrd organizatorw znalazy si najwaniejsze postaci Warszawy: Edward Krasiski, Henryk Fukier, Leopold Kronenberg, Antoni Strzaecki i wielu innych, waciciele cennych, uyczonych na wystaw zbiorw.
W niepodlegym pastwie zainteresowanie Warszaw i podupadym Starym Miastem ronie – organizowane s wystawy w Muzeum Narodowym, odbywaj si spacery, ktrych wspomnieniem s broszurki, jak np. „Pamitka z pobytu w mrocznych podziemiach starej Warszawy 1332-1932”, a przede wszystkim czynione s starania o stworzenie staego miejsca dla, jeszcze licznych, pamitek. Miasto pozyskuje kolejne trzy kamienice, ale ich renowacj i aranacj przerywa wojna. W 1947 roku, pod nowym szyldem Muzeum Historycznego m. st. Warszawy skatalogowanych jest tylko 169 eksponatw. Nie ma ju wrd nich portretu z profilu marszaka Maachowskiego (Bacciarelli), sanek z koca XVII wieku czy szkatuki Eleonory, ony Michaa Korybuta Winiowieckiego, licznych „belwederw” (fabryka fajansw) czy dokumentw cechowych.
Dzi artefaktw jest ok. 300 tysicy i tworz wasny wiat, wasny „Mikrokosmos rzeczy” –tak, z podtytuem „publiczne i prywatne ycie kolekcji”, nazywa si nowa wystawa w Muzeum Warszawy, otwierajca kolejne, po „Rzeczach warszawskich”, przestrzenie dla eksponatw. Tym razem zajmuje wyremontowan kamienic Baryczkw, ktra ze sw charakterystyczn attyk naley do najbardziej reprezentacyjnych mieszczaskich kamieniczek wsptworzcych stron Dekerta, czyli pnocn pierzej rynku. Obok niej do Muzeum nale m.in. kamienica Falkiewiczowska, zwieczona attyk z kulami, obeliskami i rzebami, kamienica Talentich czy kamienica Pod Murzynkiem. Dziki przedwojennym pracom zachowao si tu wicej zabytkowej substancji – poza piwnicami i sieniami, wikszo fasad, a nawet niektre wntrza. Wanie o tym, jak zmieniano te wntrza na potrzeby Muzeum, jak pozyskiwano zbiory, w jak rny sposb je pokazywano, opowiada nowa wystawa. Ale kurator, Tomasz Fudala, nie nadaje jej formy cigej, historycznej narracji, prowadzi t histori poprzez rzeczy, ktre tworz wasne grupy, determinuj opowie, inspiruj. Ofiarowane, uratowane, wyjte ze swego kontekstu, pomimo wielu podobiestw, funkcjonuj jako samoistne byty. Tworz „rodowiska” talerzy, sreber, portretw. Po destrukcji ich wiata utraciy dawne przeznaczenie, teraz funkcjonuj wprowadzone w now, wyodrbnion przestrze – przedmioty jako takie, niepodporzdkowane swym twrcom ani wacicielom.

Widok wystawy „Mikrokosmos rzeczy...” w Muzeum Warszawy, fot. Wojtek Radwaski, materiay prasowe Muzeum Warszawy

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Naszym czy kulturze?
Adam Szymczyk na Wydzia Zarzdzania Kultur Wizualn warszawskiej ASP
Andrzej Biernacki

Usprawiedliwiajc swe icie naukowe aspiracje, kierownictwo pisma pospou z kierownictwem Wydziau na otwarte spotkanie ze studiujc tu modzie zaprosio wspomnianego na wstpie wiatowego speca od jake udatnego zarzdzania kultur wizualn, Adama Szymczyka. Wprawdzie do niedawna nie bardzo byo wiadomo, jaki konkretnie dorobek zadecydowa o tym, e ten niespena 30-letni w 2003 roku modzian uzyska na tyle eksponowan pozycj, e od tego czasu na wyprzdki powierza mu si wiatowe stoki i funkcje (byy dyrektor Kunsthalle w Bazylei, od lat na czoowych miejscach list rankingowych „Art Review”, byy kurator Berliner Biennale). Ale przynajmniej ostatnio ju si co nieco w tej materii rozjanio. W minionym roku chociaby Szymczyk tak zarzdzi wiatow kultur wizualn (powierzon mu w 2013 roku m.in. przez koleank z FGF – Joann Mytkowsk, zasiadajc w odpowiedniej komisji, typujcej kuratora documenta 2017), a cilej tak zarzdzi kultur finansow w ramach 14. edycji kasselsko-ateskiej imprezy, e ta szarpna m.in. niemieckiego podatnika na rekordow w historii przedsiwzicia kas 44 milionw euro (7 milionw ponad planowan wysoko wydatkw). Przy tej okazji raz jeszcze wylazo, e to, co zwykle niepokoi Niemcw, automatycznie budzi szczery podziw Polakw. Do tego stopnia, e nawet oczywistym rdem blu prokuratury z Hesji gotowi jestemy leczy krgosupy polskiej modziey sztuki. Wiem to, bo sam, jako modzie nieco tylko starsza, przekonana, e na leczenie nigdy nie jest za pno, ochoczo zaapaem si na terapi superkuratora w ramach tego spotkania.

Spotkanie z Adamem Szymczykiem na Wydziale Zarzdzania Kultur Wizualn ASP w Warszawie, 21 grudnia 2017. Moderuje dr Adam Mazur, rdo: wzkw.asp.waw.pl

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Monika Marchewka: To jest po prostu moje
Sztuka modych
Oprac. Marcin Krajewski

Skd czerpiesz inspiracje?
Na co dzie pracuj przy produkcjach filmowych. To sprawia, e postrzegam otaczajc mnie rzeczywisto poprzez kadry. Staram si wszystkie moje emocje, przemylenia uj w niedosowny, ale czytelny obraz. Moje obrazy „dziej si” najczciej w lesie lub nad morzem. Jest to wynik zafascynowania moim nowym miejscem zamieszkania. Odkd kilka lat temu przeprowadziam si do Trjmiasta, przyroda mnie stale zachwyca. To wanie natura jest moim nieustannym rdem inspiracji. Jej zmienno, a zarazem cykliczno pozwala na obserwacje nie tylko samego pikna przyrody, ale rwnie nas samych.

Monika Marchewka, „Rozstanie I”, 2014, olej, ptno, 100 x 100 cm, dziki uprzejmoci artystki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Neoromantyczka
Sztuka modych | Monika Marchewka
Marcin Krajewski

Twrczo Moniki Marchewki znam i ledz ju od kilku lat. Czasami nie mog si oprze wraeniu, e w rzeczywistoci istniay dwie artystki o takim samym imieniu i nazwisku. Pierwsza z nich, kiedy, w przeszoci, w jasnych, pastelowych barwach opowiadaa zmysowe historie o nagich kobietach otulonych we wzorzyste kodry lub zasony. Zawstydzone, troch smutne, najczciej ukryway twarz przed widzem. Druga wyruszya w trudn podr przez zimne, puste pokoje, w ktrych stoj samotne filodendrony, by nastpnie kpa si w czarnych, wzburzonych morzach i wreszcie zagubi si w dusznym, gstym lesie. Potrzeba odwagi, by uwolni si od stworzonego przez siebie, rozpoznawalnego stylu, charakterystycznego motywu, szczeglnie wtedy, gdy jest si bardzo modym twrc, a obrazy ciesz si zainteresowaniem i przynosz dochd. Dla Moniki Marchewki zawsze najwaniejsze byo pozostanie wiern sobie i szczero wobec widza.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Oko znawcy
Eksperci i ekspertyzy
Dorota aglewska

Ekspert na rynku sztuki jawi si czasem jako kapan wiedzy tajemnej, zdolny do sakralizacji i desakralizacji obiektw. Kto moe nim zosta i co skada si na t „wiedz tajemn”? Jaka powinna by cena takiego dokumentu? Czy muzealnicy powinni pracowa za darmo, aby nie da si zwie na pokuszenie zysku za faszyw ekspertyz? Czy godzi si, aby ekspertyzy stanowiy rdo zysku muzeum? Pytania te mona mnoy: czy opaca si kupowa przedmiot bez dokumentu potwierdzenia autentycznoci? Jak bardzo rozbudowane powinny by badania obiektu, ktry budzi spory, kontrowersje i „wojny na ekspertyzy”?

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Ewa Kozera: Walcz z ograniczeniami
Sztuka modych
Oprac. Karolina Staszak

Skd czerpiesz inspiracje?
Polem inspiracji jest dla mnie najblisze otoczenie – polska wie. Mieszkam w maej miejscowoci i to wanie stao si motorem napdowym mojej twrczoci. Od dziecka spdzaam duo czasu na podwrku, co miao na mnie bardzo duy wpyw. Wymylaam zabawy wrd drzew i krzeww, bawiam si kamieniami. W pewnym sensie nadal to we mnie zostao, tylko e teraz roliny, kamienie czy piasek stay si budulcem moich obrazw, tworzonych w wymylonych przeze mnie technikach malarskich.

Ewa Kozera, „Trawy 1”, 2017, 50 x 70 cm, akryl na ptnie, technika wasna, dziki uprzejmoci artystki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Komponowanie ladw
Sztuka modych | Ewa Kozera
Karolina Staszak

Malarstwo Kozery podobne jest do fotografii/fotogramw, poniewa take w nim mona wyrni trzy podstawowe elementy: materia zapisu, materia bdcy przedmiotem zapisu oraz aspekt mechaniczny. O ile jednak w przypadku medium fotograficznego materiaem zapisu s substancje chemiczne, wiatoczuy materia i wiato, o tyle tutaj wci mamy do czynienia z warsztatem malarza, na ktry skadaj si farby akrylowe i ptno nacignite na blejtram. Materiaem bdcym przedmiotem zapisu jest natomiast przyroda, ale nie ta obserwowana w rozkwicie, lecz obumierajca, odrzucona. S to wyrwane chwasty: trawy polne, nawo, podagrycznik czy te tzw. wilki – usunite w celach pielgnacyjnych pdy takich rolin, jak winogrona, jeyny czy maliny. Do pewnego stopnia moemy take mwi tutaj o wystpowaniu owego mechanicznego aspektu, gdy dziaanie artystki przypomina prac z szablonem, a akryl zapewne zosta rozpylony (zastpujc jakby promienie wiata), jednak patrzc na obrazy Kozery, nie mona nie dostrzec, e zostay one rcznie, starannie zakomponowane. Cho s niejako „ladem po znikniciu caej reszty” – jak moglibymy powiedzie za Jeanem Baudrillardem – to przecie nie stanowi tylko zapisu jakiego stanu rzeczy, lecz s rodzajem zbudowanej przez artystk (zarwno poprzez dobr techniki, materii, jak i sam fakt komponowania) malarskiej metafory.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

„Novum nie jest grzeszne. Rajmund T. Haas. Twrca – pedagog – czowiek”
Recenzja ksiki
Aleksandra Sikorska

„Novum nie jest grzeszne. Rajmund T. Haas. Twrca – pedagog – czowiek” jest pierwsz monograficzn prb ujcia twrczoci projektanta prof. Rajmunda Teofila Haasa. W skad zespou badawczego pracujcego nad powstaniem publikacji weszli profesorowie Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu: Jadwiga Filipiak, Renata Rogoziska, Artur witalski, jednak autorami tekstw zgromadzonych w monografii s take inni wykadowcy poznaskiej uczelni. Ogld twrcy i jego œuvre z wielu perspektyw z pewnoci stanowi o jej walorze. Podtytu ksiki w trafny sposb odzwierciedla myl towarzyszc autorom, dla ktrych niezwykle istotna bya nie tylko twrczo Profesora, lecz take jego osobowo.

„Novum nie jest grzeszne. Rajmund T. Haas. Twrca – pedagog – czowiek”, red. Jadwiga Filipiak, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu, 2017, ss. 196

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Czas frajerwerkw
Komentarz | niepokorny
Andrzej Biernacki

witeczny nastrj, wyrywajc z rutyny codziennoci, niewtpliwie sprzyja temu, by si jako peniej ni zwykle rozmarzy, zanurzy gbiej, agodniej wszystko przemyle. Najwyraniej uleg mu ukasz Musielak, mody krytyk sztuki, zwykle raczej nieskory do tego rodzaju katharsis, na jakie zdoby si tekstem o polskich instytucjach sztuki, opublikowanym w wigili wita Trzech (6?) Krli. Napisa tam m.in.: „Trzeba pamita, e instytucje, oferujc artycie szybki sukces i publiczn widoczno, graj przede wszystkim na swoje konto, a ich interesy nie s tosame z interesami artystw”.
Warto, a nawet trzeba doceni odwag tej jego inicjatywy, zwaywszy, e interesy instytucji jako pracodawcy s na og tosame z interesem krytyka. Niemniej nie mam zudze co do realnych skutkw tego rodzaju rejterady na poziomie instytucjonalnej strategii. Kady bowiem, kto – jako tako przytomnie – szacuje ten obszar stanu rzeczy, moe si spodziewa, e w konkluzji nie nastpi podana dehermetyzacja instytucjonalnego pola wadzy, lecz bdzie dokadnie na odwrt – usystematyzuje si jego betonowanie.
Wida te, e kolega krytyk nagle po Boym Narodzeniu jakby urwa si z choinki, kierujc zdumione oczy na sprawy, ktre od niemal ptorej dekady opat wykadaj inni.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym