strona gwna > 
wybierz miasto:
B G K P R S T W Z KONKURSY

Gdask
Muzeum Narodowe / Oddzia Zielona Brama
"Ave Kobieta. Beata Ewa Biaecka. Retrospektywa"
06.04.2018 - 22.07.2018
Patronat „Arteonu”

Wystawa „Ave Kobieta...” w Muzeum Narodowym w Gdasku jest przegldem twrczoci malarskiej gdaszczanki – Beaty Ewy Biaeckiej. Artystka wycznym tematem swoich obrazw uczynia kobiet. Nie interesuje jej jednak portret – istotne dla niej jest zobrazowanie tego, co skada si na kobieco i buduje jej si, okrela status, mwi o kondycji i rolach, jakie odgrywa we wspczesnym wiecie. Bohaterki jej obrazw to postaci wspczesne: „Marta” (2006), „Mdoci” (2012), mitologiczne: „Artemida” (2008), „Porwanie Europy” (2004), a take wici chrzecijascy: „Dobry pasterz” (2007), „Sebastian” (2007). W szerokim wachlarzu kobiecych przedstawie wyjtkowe miejsce zajmuje matka, czego przykadem mog by obrazy „Dwie Matki” (2008) czy „Gravida” (2014). Uniwersaln form przedstawie artystka osadza we wspczesnym kontekcie. Czsto do postaci matek, przyjaciek, dziewczynek docza komentarz – banderole ze sloganami oraz cytatami reklamowymi damskich firm odzieowych: „Ikar – be inspired” (2004), „Atu” (2006).
Z jednej strony jest to malarstwo pene treci oraz emocji, z drugiej, formalnej – chodne i surowe, prawie monochromatyczne. W ostatnich latach malarka dopenia swoje oleje tradycyjnym, penym haftem. Ta traktowana jako wycznie kobiece zajcie technika odgrywa istotn rol w obrazowej narracji, potguje wymow i dramatyzm przedstawienia. Na gdaskiej wystawie, ktrej towarzyszy bdzie katalog, zostanie zaprezentowanych 57 obrazw.
Biaecka – absolwentka ASP w Krakowie, laureatka wielu nagrd i wyrnie – stworzya oryginalny i wyrazisty styl. Wyrnia j niezwyka zdolno twrczej kontaminacji tradycji dawnego malarstwa, chrzecijaskiej ikonografii ze wspczesn narracj i perfekcyjnym warsztatem.


Beata Ewa Biaecka, „Konterfekt. Sweet Dreams”, 2016, olej, ptno,haft, 40 x 40 cm, mat, pras. MNG
[zwi]

   »

W kwietniowym „Arteonie”: nad kondycj wspczesnej rzeby zastanawia si Karolina Staszak. O sztuce w przestrzeni publicznej, m.in. o monumencie Jeffa Koonsa, ktry – wedug artysty – upamitnia ofiary zamachw terrorystycznych w Paryu oraz o kontrowersjach wok tej pracy pisze Wojciech Delikta. Projekt upamitniajcy ofiary katastrofy smoleskiej, przygotowany przez Jerzego Kalin, omawia Piotr Bernatowicz. W najnowszym „Arteonie take: wystaw „Paderewski” w Muzeum Narodowym w Warszawie recenzuje Zofia Jabonowska-Ratajska, a prezentacj Ediego Hili w warszawskim MSN omawia Andrzej Biernacki. W kwietniowym „Arteonie” rwnie: Zbigniew Makowski recenzuje wystaw „Bestiarium”, odbywajc si w Gdaskiej Galerii Gntera Grassa, Dorota aglewska kontynuuje cykl artykuw o rynku sztuki, Tomasz Bika rekomenduje twrczo Stanisawa Wjcickiego, a Marcin Krajewski przyglda si twrczoci Tomasza Daca. Z kolei Aleksandra Sikorska pisze o rocznicowej wystawie w Muzeum Kolumby w Kolonii. W najnowszym „Arteonie” ponadto, jak zawsze, felieton Andrzeja Biernackiego, aktualia i inne stae rubryki.

Okadka: Grzegorz Gwiazda, „Stojcy inaczej”, ywica akrylowa, 150 cm, , dziki uprzejmoci artysty

Grzegorz Gwiazda laureatem Nagrody "Arteonu" za rok 2017!
Wystawa w Poznaniu!

Redakcja magazynu o sztuce „Arteon” zaprasza na otwarcie wystawy rzeb Grzegorza Gwiazdy i wrczenie Nagrody „Arteonu” za rok 2017
5 kwietnia 2018 (czwartek), godz. 18.30
Budynek Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu – CEUE, ul. Towarowa 55
Wystawa trwa do 27 kwietnia 2018

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Dwa kryzysy
Na marginesie przyznania Nagrody „Arteonu” za rok 2017 Grzegorzowi Gwiedzie
Karolina Staszak

O ile malarstwo zamierzano ju pogrzeba, o tyle w wypadku rzeby sytuacja wyglda nieco inaczej. Teoretycy zdaj si darzy j wikszym zainteresowaniem, by moe dlatego, e pono „staa si (...) jednym z gwnych nonikw modernizacji spoeczestwa”, a wic odkryto, e medium to, poddane istotnym redefinicjom, doskonale nadaje si do realizacji jednego z najwaniejszych paradygmatw sztuki wspczesnej – animowania spoecznej zmiany. Powyszy cytat pochodzi z tekstu, objaniajcego cele konferencji zatytuowanej „Rzeba dzisiaj?”, zorganizowanej w 2016 roku przy okazji wspomnianej ju wystawy Tony’ego Cragga w Orosku. Marta Smoliska i Eulialia Domanowska tumaczc dalej intencje spotkania, pisz: „Zaleao nam, by na zagadnienie statusu rzeby spojrze dzisiaj z moliwie rnorodnych perspektyw i zastanowi si nad tym, czy obecnie mona jeszcze uprawia tzw. klasyczn rzeb”. Kwesti rnorodnoci perspektyw na razie zostawmy, ale w tym miejscu podkrelmy – badaczki proponuj zastanowi si, „czy obecnie mona jeszcze uprawia tzw. klasyczn rzeb”. Z pozoru niewinne zdanie zdradza totalitarny sposb mylenia – oto grupa teoretykw z wybranymi przez siebie artystami zastanawia si, czy racj bytu ma dzi twrczo nieprogresywna, ktra przecie istnieje, a wic pytanie dotyczy wycznie tego, czy wypada czyni j widoczn. Odpowied nie pada wprost, ale wynika z lektury pozostaych tekstw wygoszonych na konferencji i nie jest pozytywna.

Grzegorz Gwiazda, „Oto czowiek”, papier i ywica, 200 cm, dziki uprzejmoci artysty

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Kwiatki do koucha
Nowa rzeba Jeffa Koonsa i inne kontrowersyjne pomniki
Wojciech Delikta

Jeff Koons niestrudzenie dba o to, by jego reputacja czarnej owcy wiata sztuki ani na moment nie zwtlaa. W listopadzie 2016 roku ogosi, e zamierza uczci pami ofiar zamachw terrorystycznych, do jakich doszo w Paryu rok wczeniej (w styczniu w redakcji „Charlie Hebdo” i w listopadzie w kilku lokalizacjach miasta), podarowujc francuskiej stolicy now rzeb. Gest to niezwykle szlachetny, jakby si mogo wydawa, gdyby nie m.in. forma owego pomnika. Koons – wirtuoz poyskliwego blichtru, kiczowatego humoru i napompowanej megalomanii – zaprojektowa do wyrastajc z postumentu, wysok na 12 metrw, trzymajc pk rnobarwnych niby-tulipanw. Bukiet przypomina narcze kwiatw, skrconych z kolorowych balonw przez jarmarcznego klauna. Wszystko ma by wykonane z polichromowanego brzu, nierdzewnej stali i aluminium. W skrcie: feeria mienicych si w socu barw. Skd taki pomys na upamitnienie krwawych wydarze? Oddajmy gos twrcy: „»Bukiet tulipanw« powsta jako symbol pamici, optymizmu oraz leczniczej siy kroczenia dalej od strasznych zdarze z ubiegego roku”. Artysta tumaczy ponadto, e wzoru dostarczya dzierca pochodni do nowojorskiej Statuy Wolnoci – upostaciowienia amerykasko-francuskiego fraternit. To jeszcze nie koniec. Praca nawizywa ma take do grafiki „Bukiet przyjani” Picassa oraz rokokowych kwiatw z pcien Bouchera czy Fragonarda. Wyjanienia Koonsa na temat jego dzie niemal zawsze bazuj na tego rodzaju asekuranckich analogiach oraz quasi-transgresyjnych porwnaniach, np. o serii rzeb „Cat on a Clothline” (1994-2001), ukazujcych kociaka w skarpecie, przypitej klamerkami do bielizny i zawieszonej midzy dwoma kwiatkami, mwi, e jest to wspczesna wersja krucyfiksu. Tym trudniej podej do zaproponowanego Paryowi monumentu z powag. Zaklty w (balonowych) tulipanach optymizm wydaje si by raczej chichotem, a rada artysty, e naley y dalej i nie spoglda w przeszo – przeczy idei pomnika. Cao zakrawa zatem na monumentalny, absurdalny bubel, mieszajcy wtki przyjani USA i Francji, ludzkiego dramatu i rubasznej estetyki neopop.

Jeff Koons, „Bouquet of Tulips”, 2016 (projekt), © Jeff Koons, courtesy Noirmontartproduction

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Most pamici
Pomnik Ofiar Tragedii Smoleskiej
Piotr Bernatowicz

Wedug planw organizatorw drugiego konkursu na pomnik Ofiar Tragedii Smoleskiej (pozostawmy na boku pomnik p. prezydenta Lecha Kaczyskiego, nie zostaa przyznana tutaj gwna nagroda, a wyrniony projekt budzi wiele wtpliwoci), pomnik ten mia stan wanie przy Krakowskim Przedmieciu, na zbiegu ulic Krakowskie Przedmiecie i Karowej. Mimo e, sdzc po deklaracjach wadz miasta, mona byo przypuszcza, e nie zgodz si one na tak lokalizacj. Sd konkursowy, pod przewodnictwem historyka sztuki prof. Tadeusza uchowskiego, wskaza na projekt Jerzego Kaliny jako najlepiej wypeniajcy wymagania regulaminowe i reprezentujcy wysoki poziom artystyczny. Gwny element tego projektu stanowi trapezowa forma, przypominajca pionowy statecznik samolotu, ale take trap samolotowy. Forma wyrasta z zagbienia, w ktrego cianach umieszczonych jest 96 wiate upamitniajcych ofiary katastrofy – ta cz tworzy rodzaj katakumb, natomiast schodki uformowane w ukonym boku trapezu z jednej strony nawizuj do czynnoci wchodzenia do samolotu, z drugiej strony – do schodzenia w d, w gb ziemi.
Projekt zaproponowany przez Kalin jest prosty, ale pojemny w znaczenia. Poprzez skojarzenia z elementami samolotu (statecznik) i sprztu lotniczego (trap) opowiada o charakterze tego zdarzenia. Minimalizm i prostota projektu sprawiaj, e odnosi si on do aktualnych tendencji w sztuce. Zarazem dziki tym  samym cechom projekt nawizuje do najdawniejszych, uniwersalnie odbieranych monumentw kommemoratywnych.

Jerzy Kalina, I nagroda w drugim konkursie na pomnik Ofiar Tragedii Smoleskiej, mat. pras. organizatora konkursu

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Bdny rycerz
„Paderewski” w MNW
Zofia Jabonowska-Ratajska

O Ignacym Janie Paderewskim mona opowiada na wiele sposobw. Poprzez muzyk, polityk, saw, dobroczynno. Poprzez dziea i miejsca. Moe to by historia warszawska, prowadzca od Instytutu Muzycznego, przez pierwsze koncerty, hotel Bristol, do Belwederu i Zamku Krlewskiego. Moe by barwna i oszaamiajca opowie amerykaska, z licznymi tourne i koncertami, z Carnegie Hall na czele, przyjani z Herbertem Hooverem, Teodorem Rooseveltem i Woodrowem Wilsonem. Albo szwajcarska – z rodzin i artystami, ktrych otacza opiek, w wilii w Riond-Bosson, wypenionej kolekcj sztuki, przede wszystkim dalekowschodniej. A po drodze historie paryska i londyska – podre, konferencje i zabiegi dyplomatyczne. Wszystkim tym opowieciom towarzysz przedmioty i dokumenty, podobnie jak za ycia Paderewskiego towarzyszya mu spragniona wiadomoci prasa, publiczno i przyjaciele. W 1930 roku, 70-letni ju kompozytor zapisa Muzeum Narodowemu w Warszawie wszystko, co posiada, stajc si w ten sposb jednym z najhojniejszych darczycw muzeum. Szedziesit i jedna skrzynie z darami trafiy do Warszawy dopiero w 1951 roku, dziesi lat po jego mierci. Prezentowane dzi, po raz pierwszy w caoci, zbiory wpisuj si w cykl wystaw organizowanych w stulecie odzyskania niepodlegoci. Niepodlegoci, o ktr Paderewski zabiega przez cae swoje ycie.

Lawrence Alma-Tadema, „Portret Ignacego Jana Paderewskiego”, 1890, olej na ptnie, 45,5 x 59 cm, materiay prasowe MNW

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Bujna natura z wdzidem
Edi Hila w MSN
Andrzej Biernacki

Edi Hila, niezalenie od cieki, jak jego malarstwo dotaro nad Wis i co sam dzisiaj opowiada na zlecenie swych instytucjonalnych dobrodziei, wart jest jednak najywszego zainteresowania. To artysta gbin malarskiego instynktu, jeden z tych, ktrzy trwaj przy malarskim medium, a wic przy tym, czego w inny sposb zrobi niepodobna. Uywajc najprostszych, „konwencjonalnych” materiaw i narzdzi oraz zestawu zdj znalezionych w gazetach lub sieci, jest w stanie kreowa wiaty. Wiarygodne klasyczn rwnowag i harmoni organizowanej przestrzeni, w przejmujcym sfumato kolorytu, z czujnym duktem rysunku, zgraniem molowo-durowych temperatur, trafnoci skali, bezbdn proporcj pogranicza abstrakcyjnego i figuratywnego. Pomidzy proz ycia a hieratycznoci sztuki. To wanie te elementy skadaj si na formu malarstwa, z ktrej rodzi si jedynie wana tre. Niemajca nic wsplnego z tematycznym socbanaem, w ktry chc j wtoczy, idcy za rad mizernego formatu wasnych osobowoci, urzdowi analfabeci plastyki malarstwa. Wszak dziedzina ta, ze swej ppynnej istoty jest ustawiczn walk z ilustracj czegokolwiek, czyli z ornamentowaniem tematu. Jest jej pierwszym wrogiem. A ju malarstwo z realistycznym rodowodem w szczeglnoci. W przedziale manualu od dukaniny do brawury. Malarstwo Ediego Hili zdecydowanie zasadza si na brawurze rodkw, chocia w kocowym wyrazie jej nie eksponuje.

Edi Hila, „lub”, 2006, z serii „Zagroenie”, olej, ptno, 86 x 131 cm, materiay prasowe MSN

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Wszystko, co ludzkie, jest obce?
„Bestiarium” w Gdaskiej Galerii Gntera Grassa
Zbigniew Jan Makowski

Pewien wybitny uczony artowa, e na kontynencie europejskim czowiek atwo sta si krlem stworzenia z prostego powodu – poniewa w Europie nie byo map. W tej artobliwej uwadze moe by co z prawdy, ktr warto byoby wzi pod uwag. Z jednej strony, z punktu widzenia teorii ewolucji, mapy s interesujce jako niepokojcy przedmiot poznania, z drugiej, w wietle tradycji chrzecijaskiej, jawi si – jak i inne zwierzta – jako istoty zdecydowanie nisze od czowieka. Czowiek – krl istnienia – lubi si przyglda tym niszym stworzeniom. Zwierzta istniej obok i wok nas jako niezgbione bogactwo i tajemnica zarazem. W zobowizujcym ssiedztwie zwierzcego wiata dugo rodzia si idea humanizmu – krlowania tego, co ludzkie – ktra dzi jest ju wyranie kwestionowana.
W Gdaskiej Galerii Gntera Grassa w ramach wystawy „Bestiarium” zaprezentowane zostay prace powstae w wyniku przygldania si zwierzcemu wiatu oraz takie, ktre do niego w jaki sposb nawizuj. Anna Ciabach i Marta Wrblewska w komentarzu kuratorskim pisz, e pragn mwi o naszym ludzkim wiecie poprzez obrazy i wyobraenia zwierzt. Ze wzgldu na temat pokaz – cho zgromadzone w galerii prace jakociowo s bardzo nierwne – moe spotka si z przychylnym odbiorem. Jest jednak pewne „ale”.

Rafa Wilk, „Hero”, 2017, wydruk 3D, mat. pras. Gdaskiej Galerii Gntera Grassa

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Dowiadczy
Rocznicowa wystawa w Kolumbie
Aleksandra Sikorska

Muzeum Kolumby w Kolonii jest placwk, ktra sytuuje si gdzie na marginesie wspczesnych tendencji wystpujcych w muzealnictwie. Dzi zbyt czsto zdarza si, e spotkania edukacyjne towarzyszce wystawom s znacznie bardziej promowane ni same ekspozycje, a tematyka tych spotka wykracza daleko poza obszar sztuki. Celem wielu instytucji staje si wic nie przechowywanie i dbanie o zbiory, lecz szeroko rozumiana edukacja, w ktrej wane miejsce zajmuje tekst kuratorski, wskazujcy odbiorcom „waciw” interpretacj danego dziea sztuki czy te caej wystawy. W koloskim muzeum zrezygnowano z tego modelu – broszury dostarczaj skromnych informacji na temat eksponatw, a w salach wystawowych dzieom w ogle nie towarzysz tabliczki. Dziea sztuki mwi same za siebie i same o sobie. (...) Muzeum, funkcjonujce pod mecenatem Kocioa, gromadzi zbiory nie tylko dawnej sztuki sakralnej czy religijnej, ale take dziea artystw wspczesnych, w ktrych motywy wyranie wykraczaj poza odniesienia bezporednio religijne, jednak poruszaj kwestie metafizyczne.

Sala18, mozaika z motywami zwierzcymi i rozetami, III w. n.e., wapie, terakota i szko; Norbert Schwontkowski, „Der Vorabend der Geschichte” (The eve of history), 2006, technika wasna na ptnie, „Eagle lectern”, ok. 1300, kuty metal, zocenia (kolekcja prywatna, Szwajcaria), Jan Luyken i Willem Goeree, „Noah’s Ark”, 1690, 4 miedzioryty, fot. mat. pras. Kolumby

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Bogosawiona noc
Rekomendacje | Stanisaw Wjcicki
Tomasz Bika

Kiedy wielu twrcw poszukuje przepisu na obraz, konceptu na tyle prostego i powtarzalnego, e czynicego rozpoznawalnym nazwisko autora na rynku sztuki, Stanisaw Wjcicki poszukuje obrazu, ktrego ogld, przeycie estetyczne, dowiadczenie zmysowe, stanowi bdzie poznanie rzeczywistoci duchowej, prawdy o niej. Wstpem ku temu widzeniu jest wanie cykl „Noc ciemna”, ktry powsta w 440 lat od pamitnego uwizienia Jana od Krzya przez braci w celi klasztornej, gdzie przez dziewi miesicy przeywa on swoje oczyszczenie, pasch, ktra miaa go zrodzi do peni nowego ycia w Chrystusie. Obrazy Wjcickiego okrela spotkanie z mistyk karmelitask i dominikask, w ktrej dowiadczenie nocy stanowi istotny etap na drodze do zjednoczenia z Chrystusem i przeobraenia zmysw. „Jest to prba zdefiniowania drogi – pisze Arkadiusz Kolny we wstpie do katalogu wystawy – do poznania Pikna poprzez rezygnacj z koloru na rzecz syntezy, narracji na rzecz symbolu. (…) »Noc ciemna« Stanisawa to noc zmysw, to noc poszukiwania formy, dawania powodw, by Pikno mogo wpyn w dzieo – lub nie”. Jako takie (dzieo sztuki i dzieo ycia Stanisawa Wjcickiego) pozostaje w toku – „work in progress”.

Stanisaw Wjcicki, „Dominicanes”, 2017, olej, akryl, tusz, len,  200 x 175 cm, dziki uprzejmoci artysty

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Imago
Dossier | Tomasz Daniec
Marcin Krajewski

W twrczoci Tomasza Daca fizyczne zaistnienie Imago poprzedza zoony proces koncepcyjny, ktry rozpoczyna si na dugo przed tym, zanim wemie do rki pdzel lub zacznie trawi kwasem metalow pyt. Wszystko zaczyna si od wizji, cho jest to sowo, ktrego sam artysta uywa ostronie i z pewn podejrzliwoci. Tomasz Daniec nieustannie zbiera tematy, zgbia fascynujce go zagadnienia, chonie obrazy z kultury, znajduje midzy nimi poczenia, tworzy w wyobrani kolae pomysw, buduje tre dziea z mniejszych czci skadowych. Ten proces mylowy uruchamia wizualizacj. Niektre z elementw, wchodzcych w skad tego patchworku idei, takie jak fotografia i film, maj ju swoj istniejc wizualno. Inne – zaczynaj nabiera ksztatu dopiero wtedy, gdy umieszczone zostan w obrbie wikszej narracji. Czasem wizja rozbudowuje si do tego stopnia, e aby mc przeoy j na jzyk malarstwa, niezbdne okazuje si wycicie niektrych fragmentw lub zastosowanie metafory, symbolu. Ten zabieg sam artysta nazywa unikiem i stosuje niechtnie, cenic silny zwizek swoich obrazw ze wiatem rzeczywistym. Ostatecznie nadchodzi moment, w ktrym niezbdne staje si podjcie decyzji o wyborze medium.

Tomasz Daniec, „Sepsis”, 2013, olej na ptnie, 115 x 96 cm, dziki uprzejmoci artysty

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Poszukiwanie Wojtkiewicza
Rynek sztuki | tak zwana mio do sztuki
Dorota aglewska

Uczestnicy rynku sztuki posuguj si rnymi retorykami. Niektrzy gracze uywaj retoryki wybitnie biznesowej, jednak skuteczniejsz okazuje si retoryka tak zwanej mioci do sztuki, ktr dobrze ilustruje opowie o poszukiwaniu atrybucji pewnego obrazu.
O tym, e mioci do sztuki, deklarowanej przez uczestnikw rynku, nie mona ujmowa w krytycznym cudzysowie i traktowa jako czczego frazesu, przekonaam si, rozmawiajc z jednym z uczestnikw polskiego rynku antykwarycznego. Posiada on obraz, ktry by moe zosta namalowany przez Witolda Wojtkiewicza. Jego wypowiedzi, cytowane poniej, pokazuj, jak silne i autentyczne moe by zaangaowanie w sztuk kogo, kto z pozoru jest jedynie jej sprzedawc. Mj rozmwca, podczas wywiadu i jeszcze pniej, potrafi opowiada o Wojtkiewiczu, jego twrczoci, dzieach muzealnych i tych „niepewnych” przez wiele godzin. W swej opowieci poszukiwa odpowiedzi na liczne pytania zwizane z autentycznoci pracy, ktr posiada, ale te na temat biografii malarza, sposobu malowania czy obiegu prac artysty. Pozostawia przy tym pewne wtki wci niedomknite.
Nie by to w adnej mierze wykad wiedzy akademickiej. Narracja ta nie ograniczaa si do referowania ustale badaczy Wojtkiewicza. Opowie respondenta zawieraa liczne wtki wsppracy z ekspertami, muzealnikami i konserwatorami. Bya dowodem na niezwyk erudycj i rozleg wiedz opowiadajcego, ktry w celu odkrycia tajemnicy posiadanego obrazu nie tylko zapozna si z dostpn literatur, ale te podrowa do polskich i zagranicznych miast zwizanych z artyst, korespondowa z licznymi znawcami tematyki. Ostatecznie zasiga nawet porad ezoterycznych, by przekona si, jaka prawda kryje si za posiadanym obrazem.

„L’Emotion / Emocja” (?), Witold Wojtkiewicz (?), olej na ptnie, 30 x 40 cm, fot. Jerzy Kamierczak

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Comic strips.pl. | Z okazji wystawy najgoniejszej formacji ostatniej dekady w nowosdeckim BWA Sok (9.03-24.04.2018)
Komentarz | niepokorny
Andrzej Biernacki

Nie ulega wtpliwoci, e do powstania dzie anonimowej grupy The Krasnals, a nawet do powstania samej grupy nigdy by nie doszo, gdyby miay o tym decydowa wycznie przesanki natury artystycznej. Owszem, olejne obrazki na ptnach, gwne medium, po ktre sigaj Krasnalsi, sytuuj ich w obszarze tradycyjnie zarezerwowanym dla wypowiedzi plastycznej, ale jest jasne, zwaszcza dzisiaj, po dziesiciu latach istotnej obecnoci formacji, e wymow i si raenia plastyki dzie konstytuuj tkwice u ich podstaw „spoeczne” powody.
Faktem jest, e w tym przypadku owe powody – w wikszoci – odnosz si do zasad funkcjonowania kultury i jej nieledwie szemranego otoczenia. Jak powiedzieliby The Krasnals, do krytyki lumpenkultury, czyli swojskiej odmiany wiatowego fasonu uczestnictwa w grze, w ktrej nie trzeba ju si wysila, a najzupeniej wystarczy odpowiednia doza tupetu. Gdzie wszystko uchodzi, pod warunkiem ZAAKCEPTOWANIA ZASAD PRZYNALENOCI oraz wyznaczonego miejsca w szeregu. Sowem: tam, gdzie puap twrczych aspiracji wyznacza marzenie o wasnej, choby najmniejszej roli w wypasionej strukturze high permissive society globalnego targowiska sztuki.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

„Jzef i Maria Czapscy, Katarzyna i Zbigniew Herbertowie. Korespondencja”
Recenzja
Aleksandra Sikorska

Znaczna cz listw Jzefa Czapskiego skierowana do Zbigniewa Herberta zostaa opublikowana w dotychczasowych numerach „Zeszytw Literackich”. Nie umniejsza to jednak w adnym stopniu wagi najnowszej publikacji wydanej nakadem Fundacji Zeszytw Literackich, ktra stanowi scalenie korespondencji dwch par – Jzefa Czapskiego i jego siostry Marii Czapskiej oraz Katarzyny i Zbigniewa Herbertw.
Maria Czapska, autorka m.in. wydanych jeszcze przed wybuchem II wojny wiatowej ksiek: „La vie de Mickiewicz” (1931), „Ludwika niadecka” (1838), dzi znana gwnie jako autorka „Europy w rodzinie”, posta znajdujca si bez wtpienia w cieniu brata, bya wielokrotnie inicjatork listw do Herbertw. Czapska jawi si jako posta zatroskana zarwno o twrczo, jak i podupadajce zdrowie poety. Listy te s wiadectwem niezwykle wiernej przyjani, czuej relacji, widocznej choby w podpisach ich autorw („wierna Ci Maria”, „Wasza wierna Marynia”, „Katasia”, „Herbert Z. [Mecenas]”, „oddany Herbert pies”, „Kochajcy Zby Wdrowniczek”, „Wasz wierny pies Zbigniew”, „Jzio Czapski”, „stary Jzef [przyjaciel]”, „Jzef [Rotmistrz]”). Korespondencja jednak w maym stopniu traktuje o sprawach osobistych.

„Jzef i Maria Czapscy, Katarzyna i Zbigniew Herbertowie. Korespondencja”, Fundacja Zeszytw Literackich, Warszawa 2017. ss. 264

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym