strona gwna > 
wybierz miasto:
B C D G J K N O P R S T U W KONKURSY
   »

W sierpniowym „Arteonie”: sztuce tatuau przyglda si Aleksandra Kargul, wystaw „Cricot idzie!” w krakowskiej Crikotece recenzuje Agnieszka Salamon-Radecka. O monumentalnej realizacji Christo i Jeanne-Claude, ktra stana na jeziorze w Hyde Parku, pisze Wojciech Delikta. W serii „Duchowo w sztuce” Karolina Staszak pisze o Wsplnocie Twrcw Chrzecijaskich Vera Icon.
W najnowszym „Arteonie” ponadto: Zbigniew J. Makowski recenzuje wystaw „Kociotrupy musz wstawa” w Gdaskiej Galerii Miejskiej, spotkanie z Wilhelmem Sasnalem oraz Jarosawem Modzelewskim, ktre odbyo si w warszawskim MSN, komentuje Andrzej Biernacki, Tomasz Bika OP rekomenduje twrczo Kamila Kuzko, , a seri „Poznaska awangarda” kontynuuje Agnieszka Salamon-Radecka tekstem o Arturze Marii Swinarskim. Dorota aglewska z kolei w rubryce „Rynek sztuki” pisze o retoryce rynku: jak sucha antykwariuszy i jak mwi do klienta. W sierpniowym „Arteonie” take, jak zawsze, felieton Andrzeja Biernackiego, inne recenzje, aktualia i stae rubryki. 

Okadka: tatua autorstwa Bianki Szlachty, fot. dziki uprzejmoci autorki

Nard wieo wydziarany
Pogranicza sztuki | tatua
Aleksandra Kargul

Kiedy zrobiam swj pierwszy tatua i z pochylon gow, ale take z doz lekkiego rozbawienia, zaprezentowaam go swoim rodzicom, mj ojciec – emerytowany wojskowy, czowiek bardziej ni konkretny i syncy z inteligentnego artu zabarwionego spor porcj sarkazmu – spojrza na mnie i z pen powag zapyta: „A ciebie co, z Grudzidza wypucili?” [w Grudzidzu znajduje si kobiecy zakad karny –przyp. aut.]. Trudno o lepsze podsumowanie tego, jaki stosunek do tatuowania wci przejawia spora cz polskiego spoeczestwa. Tatua konotuje skojarzenia z tzw. marginesem, ludmi „wykolejonymi”, poza prawem i obowizujcym konwenansem, znakowanymi tak, aby wszyscy w mgnieniu oka stwierdzi mogli, skd pochodz i do czego s zdolni. Wychodzc ostatnimi czasy na ulice wikszych polskich miast, doj mona do wniosku, e zaroio si u nas od kryminalistw (i to w recydywie). Penymi garciami korzystajcych najwyraniej z wiziennego szkolnictwa oraz – chwilowo – z urokw ycia poza kratami, bo widywanych np. z tomem „Antologii polskiego reportau” i kubkiem kawy z honduraskich ziaren. To o nas – narodzie wieo wydziaranym.

Tatua autorstwa Bianki Szlachty, fot. dziki uprzejmoci autorki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Teatr plastykw
Wystawa „Cricot idzie!” w Krakowie
Agnieszka Salamon-Radecka

Teatr, podobnie jak inne dziedziny twrczej dziaalnoci czowieka, uleg w pierwszej poowie XX wieku charakterystycznemu, awangardowemu przewartociowaniu. Nie omino ono i polskiej sceny, czego wyrazem stay si przedsiwzicia, nierzadko efemeryczne, jak grzyby po deszczu pojawiajce si w gwnych polskich orodkach teatralnych dwudziestolecia midzywojennego. Tak niemale legendarn krakowsk scen, wyros z buntu wobec tradycyjnie pojmowanego teatru, by dziaajcy w latach 30. Cricot, nazywany „teatrem plastykw”. Gwnie tworzyli go bowiem artyci-plastycy, a nacisk pooony by przede wszystkim na nowatorsk, eksperymentaln stron wizualn przedstawie, czemu powicona jest trwajca wanie w krakowskiej Cricotece pierwsza monograficzna wystawa zatytuowana „Cricot idzie!”.

Scena z „Wyzwolenia” Stanisawa Wyspiaskiego w Kawiarni Plastykw w Krakowie, 1938, fot. Studio FILMLOVE, materiay prasowe Cricoteki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Mania grandiosa
Londyska mastaba Christo i Jeanne-Claude
Wojciech Delikta

W ostatnich tygodniach niecodzienne zjawisko ukazao si oczom spacerujcych po londyskim Hyde Parku. Na spokojnej tafli Serpentine Lake wyrosa monumentalna budowla, zoona z czego, co z oddali przypomina czerwone, bkitne i fioletowe klocki. Piramidalna konstrukcja o citym wierzchoku unosi si lekko na jeziorze, cho jej skala sugeruje, e way tony. Dryfujcy kolos to najnowsza realizacja Christo, nazwana przez niego „The London Mastaba”. Trapezoidalne rusztowanie, ktre wypenia szczelnie 7506 metalowych beczek, utrzymuje si na powierzchni wody dziki zakotwiczonej platformie z polietylenowych blokw. Lokalni gapie i przypadkowi spacerowicze nie kryj zdumienia. Rozmiar dziea (30 metrw szerokoci, 40 dugoci i 20 wysokoci) robi wraenie. Stalowy gigant w samym rodku krlewskiego parku stanowi pierwsz publiczn prac Christo, wykonan na terenie Wielkiej Brytanii. Jednake w dorobku bugarsko-francuskiego twrcy (oraz jego niedawno zmarej ony, Jeanne-Claude) nie brakuje wielkoformatowych przedsiwzi artystycznych, ktre z czasem stay si bodaj najbardziej spektakularnymi przykadami land artu. Londyska mastaba nie jest precedensem. Zrodzia si z fantazji, marzenia o czym przeogromnym, nadludzkim, niemale utopijnym.

Christo and Jeanne-Claude, „The London Mastaba”, Serpentine Lake, Hyde Park, 2016-2018, fot. Wolfgang Volz, © 2018 Christo: rdo: http://www.christojeanneclaude.net/i Serpentine Galleries

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Modlitwa obrazem
Wsplnota Twrcw Chrzecijaskich Vera Icon
Karolina Staszak

Nie wiem, czy istnieje dzi wiele takich grup, ktre zrzeszaj artystw, pracujcych nie tylko w rozmaitych mediach – od grafiki warsztatowej po instalacje – ale wrcz uprawiajcych rozmaite dziedziny sztuki, czyli w ktrych obok plastykw i twrcw multimedialnych dziaaj take dizajnerzy, projektanci mody, ludzie teatru, architekci, muzycy i wokalici. Ktrych czonkowie mog si rni niemal wszystkim i nie czy ich ani geografia, ani interes komercyjny, ani nawet spoeczno-polityczny. Podejrzewam, e poza jedn – ktrej dziaalno jest dla mnie tak naprawd pretekstem do poruszenia szerszego tematu – nie znajdziemy wicej tego typu grup artystycznych, bo i po co miayby powstawa? Co miaoby by racj ich istnienia? Vera Icon to Wsplnota Twrcw Chrzecijaskich. Ot to – wsplnota, a nie grupa. Twrcw, a nie artystw. I to, co najwaniejsze – chrzecijaskich. Ale co to wszystko waciwie oznacza?

Tomasz Bika OP, „Ewa”, 2017, wypukodruk, kolagrafia, 100 x 70 cm, fot. dziki uprzejmoci artysty

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Interesujca wystawa
„Kociotrupy musz wstawa” w Gdaskiej Galerii Miejskiej
Zbigniew J. Makowski

Ogldaem gdask wystaw w ddyste popoudnie. W galerii na ul. Szerokiej by oprcz mnie jaki student z zagranicy, ktry niemrawo przesuwa si wzdu wiszcych obrazw. Jako nie wzbudzay one w nim poruszenia. Pobudzia go za bardzo dua, przygnana do wntrza, mucha – a narobi haasu, bronic si przed ni, no i zwracajc na siebie uwag. Pomylaem, moe z pewn przesad, e to, czego nie moe uczyni wspczesna sztuka, robi natura goa? „Ach te muchi” – biada w pnej staroci Czesaw Miosz. A powanie – prezentacja w Gdaskiej Galerii Gntera Grassa moe si podoba. Jest na niej sporo artystycznych, wykonanych nie bez sztuki rzemiosa rzeczy. Musz podkreli, e caa wystawa oraz prezentowane na niej obiekty i artefakty s przykadem umiejtnoci wykonywania sztuki, opanowania artystycznego warsztatu (Kunstknen). Jest to niewtpliwy dzi wystawienniczy atut. Mamy w naszych czasach za duo oglnie artystycznego chciejstwa – pragnienia czynienia sztuki (Kunstwollen) oraz brania za ni niemal wszystkiego, co sztuk nie jest. Ale jeli chodzi o mnie, nie przepadam za sztuk robion ze sztuki, co w tej czci ekspozycji przewaa. Oto Olaf Brzeski ze swoim „Samolubem” nawizuje do arcydzie, obrazy Ewy Juszkiewicz s reinterpretacj znanych wizerunkw z historii sztuki, a „Golem” Macieja Salamona jest stylizacyjnym odniesieniem do Arcimbolda. Mona by rzec, e to „uczona” artystyczna robota, wymagajca od widza znajomoci ju to historycznych kontekstw, ju to stylistycznych odniesie. Czy taka sztuka porusza odbiorcw?

Maciej Salamon, „Golem”, fot. materiay prasowe Gdaskiej Galerii Miejskiej

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Ediemu Hili... O fermie drobiu*, czyli sztuka w szponach politruka
Spotkanie z Wilhelmem Sasnalem oraz Jarosawem Modzelewskim w warszawskim MSN
Andrzej Biernacki

W MSN niepostrzeenie dokonuje si modyfikacja mitu zaoycielskiego, opartego na podyrowanym przez Ank Ptaszkowsk ikonoklazmie Borowskiego. Modyfikacja, czyniona pod naporem jak zwykle niedajcej si przewidzie aktualnoci. Goym okiem wida, e i tu postanowiono ucywilizowa ekwilibrystyk pochopnie zaanektowanych, obrazoburczych teorii. Zwaszcza w obliczu prostego faktu, e wci funkcjonuj malarze, ktrzy rzeczywisto wspczesn, jeszcze bardziej skomplikowan ni PRL-owska, otaczajca Borowskiego, do paskiego prostokta ptna nadal potrafi, i to cakiem zgrabnie, przykroi.
Jedn z okazji, dziki ktrej moglimy si o tym przekona, bya niedawna wystawa Ediego Hili w tymczasowej siedzibie MSN, zwanej Muzeum nad Wis. Wybitny poziom artystyczny albo, mwic dosadniej, wybitny poziom plastyczny stuprocentowo realistycznego malarstwa Albaczyka wrcz omieszy te wszystkie masowo formuowane i akurat w tym miejscu kumulowane teorie awangardy. Zwaszcza te, bdce na usugach enigmatycznej przemiany spoecznej i, jak to si teraz zwyko mwi, „celowo niezdarnie” fastrygujce frustracje kiepsko uposaonych w tradycyjne talenta autorw. Oczywicie, eby ten fakt jako zatrze, a do tego wyj z twarz jeszcze wczorajszego adoratora borowszczyzny, w MSN dodano bajd o Hili jako malarzu (spoeczno-politycznej) transformacji. MSN uczepio si tej transformacji jak toncy brzytwy. Kosztem malarstwa broni jej jak niepodlegoci, co – zwaywszy na kosmopolityczny charakter placwki – przynosi efekt... humorystyczny.
Wrd zamieci inicjatyw towarzyszcych wystawie – przernych wykadw, spotka, „oprowadza kuratorskich” (ulubionej przez nowy instytucjonalizm formuy indoktrynacji bezporedniej) celem wyperswadowania wszem, e artystyczne zalety pcien Hili s ledwie supportem jego jedynie wanej postawy spoecznej i politycznej – znalazo si spotkanie z dwoma polskimi malarzami-realistami: Jarosawem Modzelewskim i Wilhelmem Sasnalem. Biorc pod uwag pewne okolicznoci zewntrzne, takie zestawienie nazwisk byo oczywist operacj „podwyszonego ryzyka”.

Spotkanie z Wilhelmem Sasnalem i Jarosawem Modzelewskim w MSN, rdo: VIMEO.COM/266298097

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

N.N. prbuje przypomnie sobie sowa modlitwy
Rekomendacje | Kamil Kuzko
Tomasz Bika OP

Sztuka Kamila Kuzko nie stanowi egzemplifikacji jakiego zwartego wiatopogldu czy jednej filozofii. Artysta wzbrania si przed prbami dookrelenia czy odczytania jego twrczoci, mogcymi zagrozi jego wasnej drodze-lekturze, bdcej wci w toku (work in progress). Jednoczenie jest to sztuka, ktra do tej lektury zachca; wrcz si jej domaga, skoro obrazy rodz si niejednokrotnie jako trawestacje zobaczonego. Same bdc prb odczytania „wiadomoci” – tego momentu intensywnej wizji, gdy wszystko ze sob wspgra (wiato, kolor, powierzchnia rzeczy, ukad postaci) – domagaj si jej przyjcia.
To napicie pomidzy koniecznoci a niemoliwoci zdaje si by waciwe wszelkim projektom tosamociowym. Proces lektury, odbioru dziea sztuki tyle oczekiwany, co zabroniony, dla niejednego krytyka sztuki moe si sta wzem gordyjskim. Pomidzy wiernoci twrcy a wiernoci wasnemu ogldowi, pomidzy wywaszczeniem a zawaszczeniem, w procesie nieustannego kursowania midzy tym, co obce, a tym, co wasne, przebiega moja lektura twrczoci Kamila Kuzko. (...)
wiat przedstawiony na obrazach Kamila Kuzko zdaje si przynalee do tego obszaru, o ktrym pisz Deleuze i Guattari, gdzie nie ma adnej z gry wyznaczonej trasy, cho krzyuje si wiele szlakw. To wiat dworcw, peronw kolejowych, metra, nieokrelonej, tranzytowej przestrzeni, w ktrej znaleli si ludzie. Wanie to nie-miejsce (u-topia) okrela ich kondycj nomady. Kim jest nomada? Przede wszystkim nie jest osiedlecem. Nie wie si z jakimkolwiek miejscem, cho wiele miejsc przemierza. Liczy si dla niego to, co pomidzy – „ycie nomady to intermezzo”. Skoro nie ukada si ono w lini-drog, ktra ma swj pocztek i koniec, sam „wdrowiec” staje si postaci widmow. Nawet jeli nie tak radykalnie jak u Deleuze’a i Guattariego, ktrzy doprowadzaj do cakowitego zaniku podmiotowoci, wsplna dla ponowoczesnego mylenia bdzie aporetyczno (z gr. ἀπορία, apora, czyli trudno, sprzeczno, paradoks – przyp. red.) proponowanych koncepcji. Bdzie si wic mwio o podmiocie bez podmiotu, o „ja” bez tosamoci. wiat, czowiek i myl s tu ujmowane z „czysto immanentnego punktu widzenia”, co dla Deleuze’a stanowi „absolutn istot empiryzmu”. Czy w takim wiecie, w takim horyzoncie mylenia moliwe jest jeszcze wtargnicie Sensu (Logos)? Czy moliwa jest epifania? I w kocu co „objawiaj” czarne oblicza na obrazach Kuzko lub „znakiem” czego jest ich brak?

Kamil Kuzko, „Plany”, fot. dziki uprzejmoci artysty

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Suchajc rynku
Jak sucha antykwariuszy i jak mwi do klienta
Dorota aglewska

Mona zatem powiedzie, e rynek sztuki to rynek komunikacji. Dlatego warto przyjrze si tak zwanemu kapitaowi jzykowemu graczy rynkowych, czyli ich kompetencjom i strategiom jzykowym. Rol umiejtnoci jzykowych w sukcesie uczestnikw rynku podkrela holenderski badacz Olav Velthuis w ksice o nowojorskim i amsterdamskim rynku, zatytuowanej „Talking Prices. Symbolic Meanings of Prices on the Market for Contemporary Art”. Pisa on o „mistrzostwie dyskursu” i „perswazyjnych wysikach” galerzystw, ktrzy sukces mog osign dziki pienidzom, klientom, ale take swoim zdolnociom i informacjom, w ktrych sieci s zanurzeni. Wida to dobrze w segmencie aukcyjnym, gdzie spjna i przekonujca retoryka licytatora stanowi o powodzeniu aukcji, o czym pisaam w artykule powiconym ferworowi aukcyjnemu. Ciszej pjdziesz, dalej zajdziesz. Polski rynek nie odbiega w tym zakresie od zachodnich. Cho dewiz wielu graczy jest „Ciszej pjdziesz, dalej zajdziesz” (tak powiedzia mi jeden z handlarzy sztuk), to jednak o wanoci komunikacji na rynku sztuki mwili mi wprost lub porednio wszyscy moi rozmwcy.

graf. z.kom

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Z dna zapomnienia
Poznaska awangarda – Artur Maria Swinarski
Agnieszka Salamon-Radecka

Artur Maria Swinarski (1900-1965), poeta, satyryk, dramatopisarz, publicysta i tumacz, jest niewtpliwie tym artyst, dla ktrego fortuna bya wyjtkowo kapryna – z wyyn popularnoci spad na dno zapomnienia. Jego spucizna doznaa tego niejako podwjnie – nieliczni bowiem ju dzi pamitaj naczelnego satyryka PRL-u lat 50., ale jeszcze mniej jest tych, ktrzy wiedz, e pocztki jego twrczej drogi sigaj poznaskiego czasopisma „Zdrj” i dziaajcej przy nim grupy plastycznej Bunt. (...)Swinarski zadebiutowa jako grafik, publikujc w pitym, wrzeniowym zeszycie czwartego tomu „Zdroju” linoryt zatytuowany „Mojesz” (t. IV, s. 150). Nie wiadomo, w jaki sposb i gdzie zdoby Swinarski plastyczne wyksztacenie, jak rwnie czy przed przybyciem do Poznania wykonywa grafiki. Ta pierwsza, opublikowana w „Zdroju” praca zdradza niemale biege opanowanie warsztatu graficznego, jak rwnie znajomo prac ekspresjonistw niemieckich. Ale moliwe, e szlify artysta zdoby bdc ju w Poznaniu, dziki kontaktom z czonkami Buntu. Najintensywniejszy okres plastycznej wsppracy Swinarskiego ze „Zdrojem” przypad na lata 1919-1920. W sumie opublikowano wwczas na amach pisma 28 jego graficznych kompozycji – caostronicowych, ale te winiet i przerywnikw, a take cynkograficzne reprodukcje czterech rysunkw. Najwicej, bo 12 prac weszo do specjalnego numeru „Zdroju”, zatytuowanego „Zeszyt Olwida i Artura Swinarskiego” (padziernik 1919; t. IX). Do zeszytu, a zarazem i caego tomu, Swinarski wykona take projekt okadki. Nastpnie sam odrcznie pokolorowa kad z okadek caego nakadu tego numeru pisma, co wiadczy o jego duej fantazji i pracowitoci – adnemu z jego kolegw nie przyszed do gowy ani wczeniej, ani pniej taki pomys. Ta dno do zindywidualizowania okadki, wykonanej technik jak najbardziej masow – bya to cynkograficzna reprodukcja rysunku tuszem – wiadczy rwnie o stosunku Swinarskiego do dziedziny, ktr wwczas uprawia.

Artur Maria Swinarski, „Objawienie”, linoryt rcznie kolorowany tuszem, archiwum Muzeum Narodowego w Poznaniu

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

(G)Umowa
Komentarz niepokorny
Andrzej Biernacki

Nietrudno zauway w moich tekstach, e ludziom wypowiadajcym si publicznie o sprawach sztuki nie z pozycji twrcy, ale np. z pozycji historyka, kulturoznawcy, publicysty, kuratora, krytyka albo te z pozycji funkcji – szefa galerii, centrum sztuk, muzeum czy nawet odpowiedniego referatu w urzdzie, bezceremonialnie zarzucam fakt niedostatecznej znajomoci problematyki sztuki, potrzebnej do formuowania jej aksjomatw. Czyni tak choby i w tym numerze „Arteonu” (w artykule ,,Ediemu Hili... O fermie drobiu..”), a wic nawet wtedy, gdy osoby te – jak Joanna Mytkowska i Dorota Jarecka – cz dwie lub kilka z wyej wymienionych dystynkcji.
Mogoby si zatem wydawa, e ja, jako twrca i publicysta w jednym, z automatu uzurpuj sobie rol jedynie upowanionego w tym wzgldzie. Ot nie! Absolutnie tak nie uwaam, podobnie jak nie sdz, by fakt formuowania dowolnego zarzutu, w dowolnej dziace, sam przez si czyni z formuujcego antytez sedna jego krytyki. Natomiast swoj szczegln rol twrcy/publicysty upatruj w staym przypominaniu stanu oglnej, immanentnie wpisanej w sztuk dezorientacji oraz w postulowaniu daleko posunitej ostronoci we wnioskach. No i, co tu duo gada, rol t widz w – z gruntu paskudnym – obowizku wytknicia wszystkim stronom publicznego dyskursu, e o sztuce wiedz raczej tylko pite przez dziesite, gdy o niej, nie bdc twrc, nie da si wiedzie inaczej.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Zdeno Kolesr, Jacek Mrowczyk, „Historia projektowania graficznego”
Recenzja ksiki
Przemysaw Pieniek

Ukazujca si pod szyldem oficyny Karakter „Historia projektowania graficznego” to rozszerzona wersja ksiki sowackiego historyka dizajnu, kuratora i pedagoga Zdeno Kolesra, ktrego teksty (pocztkowo cyklicznie ukazujce si na amach bratysawskiego magazynu „Designum”) w 2006 roku zebrane zostay w formie zwartego woluminu. Jacek Mrowczyk – projektant grafiki uytkowej, redaktor i wykadowca – w porozumieniu z autorem uzupeni t nietuzinkow publikacj o polskie konteksty, dopisujc przy tym fragmenty dotyczce projektowania informatycznego oraz te zwizane z najnowsz histori tytuowej dyscypliny. Czytelnik moe zatem przeledzi – ukazane w przekrojowy sposb – dzieje projektowania graficznego ju od czasw prehistorycznych (Kolesr przypomina bowiem wit twrczej dziaalnoci czowieka i pocztki mylenia abstrakcyjnego), poznajc przy tym genez oraz rozwj pisma, analizowanego w kontekcie kultury staroytnej, redniowiecza i kolejnych epok. Wynalazki druku, miedziorytu, drzeworytu, typografii oraz fotografii, proces ksztatowania si nowoytnej ksiki, ewolucja sztuki plakatu, zmiany w systemach identyfikacji wizualnej czy narodziny wyspecjalizowanego zawodu projektanta grafika (wraz ze wskazaniem obszarw, bdcych polem dziaania wspczesnych dizajnerw) to tylko niektre z zagadnie poddawanych refleksji przez autorw tomu, przywoujcych nazwiska, grupy artystyczne i zjawiska reprezentatywne zarwno dla krgu euroamerykaskiego, jak rwnie Europy rodkowej.

Zdeno Kolesr, Jacek Mrowczyk, „Historia projektowania graficznego”, przekad tekstu sowackiego Joanna Goszczyska, Wydawnictwo Karakter, Krakw 2018, ss. 360

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Dofinansowano ze rodkw Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzcych z Funduszu Promocji Kultury

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym