strona gwna > 
W majowym „Arteonie”:

Marcel Skierski pisze o projekcie „Atak na Paac Zimowy”, pokazywanym w dzkim Muzeum Sztuki, z kolei twrczo Beaty Ewy Biaeckiej z okazji wystawy „Ave Kobieta” w Muzeum Narodowym w Gdasku przyblia Karolina Staszak. Andrzej Biernacki omawia wystaw rzeby „Rezonanse sztuki VIII. Kto ma oczy niech sucha”, odbywajc si w Narodowym Forum Muzyki we Wrocawiu. W najnowszym „Arteonie” take Wojciech Delikta przedstawia zagadnienie mody i ikonografii chrzecijaskiej na marginesie wystawy „Heavenly Bodies: Fashion and the Catholic Imagination” w nowojorskim Metropolitan Museum of Art, a o muzealnych prezentacjach polskiego dizajnu, m.in. o Galerii Polskiego Wzornictwa, otwartej w Muzeum Narodowym w Warszawie, pisze Aleksandra Kargul. Dorota aglewska kontynuuje natomiast rubryk „Rynek sztuki” tekstem przybliajcym ciemn stron rynku, czyli problem fikcyjnych licytacji, braku transparentnoci, falsyfikatw. Twrczo Kazimierza Borkowskiego rekomenduje w „Arteonie” Tomasz Bika, a Andrzej Biernacki w rubryce "Dossier" przyblia sylwetk Jana Dzidziory. W majowym „Arteonie” take Zbigniew Jan Makowski komentuje publikacj „Midzy estetyk a etyk. Rozwaania nad problemem estetyzacji”, a serie dotyczc poznaskiej awangardy rozpoczyna tekstem o Jerzym Hulewiczu Agnieszka Salamon-Radecka.

Okadka: Beata Ewa Biaecka, „Macierzystwo”, 2011, olej na ptnie, haft, 80 x 100 cm, mat. pras. Muzeum Narodowego w Gdasku

Wci nieodrobiona lekcja?
Wystawa „Atak na Paac Zimowy...” w Muzeum Sztuki w odzi
Marcel Skierski

Szczeglne znaczenie dla problematyki dzkiego pokazu maj dla mnie dwie prace – otwierajce wspczesn cz wystawy wideo Lucas pt. „Wolno wiodca lud” i wieczca ekspozycj wideodokumentacja „Szturmu na Reichstag”, zorganizowanego przez szwajcarskiego reysera teatralnego Milo Raua. Pierwsza z wymienionych prac powstaa w 2009 roku jako bezporednie nawizanie do synnego malowida Eugène’a Delacroix. Jak na obrazie francuskiego mistrza, wideo przedstawia kobiet w czapce frygijskiej, trzymajc francusk flag i karabin, stojc na czele buntownikw. Operujce czasem medium filmowe pozwala artystce pokaza „cig dalszy”. Oto Wolno przypadkowo upada. Rozwcieczony tum obraca si przeciwko lecej, brutalnie mordujc bezbronn kobiet. Wideo, samo bdc wykonane z niezwyk wizualn dbaoci, obnaa estetyzacj rewolucji, dokonan przez Delacroix. Z drugiej strony, wnioski, do jakich dochodzimy za porednictwem dziea, trc banaem. Wiedza o nastpstwach rewolucji francuskiej – m.in. jakobiski terror – stanowi materia przedstawiany na lekcjach historii szk ponadpodstawowych. Podobnie jak „Noc dugich noy” w nazistowskich Niemczech czy stalinowskie czystki w Zwizku Radzieckim. Pierre Vergniaud, yrondysta doprowadzony na szafot przez sankiulotw, mia powiedzie: „Rewolucja, jak Saturn, poera wasne dzieci”.

Cristina Lucas, „La libert raisonne”, 2009, dziki uprzejmoci Cristiny Lucas, fot. materiay prasowe Muzeum Sztuki w odzi

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Bez ortodoksji
Wystawa Beaty Ewy Biaeckiej w MN w Gdasku
Karolina Staszak

Na temat malarstwa Beaty Ewy Biaeckiej powstao wiele artykuw, w ktrych autorzy, ale przede wszystkim autorki, podkrelaj zdecydowanie feministyczny przekaz jej obrazw. Mona take odnie wraenie, e fakt, i artystka igra z ikonografi chrzecijask, dostarczy niejednej feministce dreszczy rozkoszy: „Biaecka feminizuje cay wiat, czynic ze witych mskich wite kobiety. Od lat zakochana jestem w tych malarskich blunierstwach” – pisze w katalogu wystawy „Ave Kobieta” Marta Smoliska. Pokaz ulubionej malarki feministek, niejako podsumowujcy 15 lat pracy twrczej, zorganizowany w takim, a nie innym kontekcie spoecznym – czyli w momencie, w ktrym cz spoeczestwa manifestuje wsparcie obywatelskiej inicjatywy zakazu tzw. aborcji eugenicznej, a druga cz domaga si zagwarantowania kobietom tzw. praw reprodukcyjnych – jest doskona okazj, by z bardzo dobrych obrazw uczyni rodzaj feministycznych transparentw. Lubi malarstwo Biaeckiej, a jednoczenie mam ogromny dystans do dziaalnoci dzisiejszych feministek, dlatego zanim dotaram do Gdaska, bya we mnie nie tylko ch zobaczenia zwaszcza najnowszych jej prac, ale take ciekawo, jak z t niejednoznaczn twrczoci rozprawiy si autorki i autorzy tekstw katalogowych.

Beata Ewa Biaecka, „Must Have (stopy mojego syna)”, 2015, olej na ptnie, haft, 40 x 40 cm, materiay prasowe Muzeum Narodowego w Gdasku

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Kto ma oczy, niech sucha
Wystawa rzeby w Narodowym Forum Muzyki we Wrocawiu
Andrzej Biernacki

Spodziewam si, e dowolna umieszczona w przestrzeniach NFM forma utonie w –blikujcych milionem refleksw – taflach przeszkle, zginie w otchani przepastnych perspektyw, przytoczy j polerowana galanteria podestw i cian. W odrnieniu od np. „zmczonych” loftw, taka skala transparentnych lub glansowanych paszczyzn, rzucona w ssiedztwo prac z indywidualnym obliczem, nigdy nie bdzie w stanie nawiza z nimi przyjaznego dialogu. Albo jej bdzie „za daleko” do poetyckiego wymiaru jednych, albo za blisko do technicznego sznytu innych. Formy antropomorficzne o skomplikowanej kombinatoryce i niewielkiej skali nigdy nie pogodz si z chodem bezosobowego entourage’u quasi-biurowca, a formy geometryczne strac przy nim wasn celowo skrtu. Mona by, rzecz jasna, wyalienowa eksponaty jakim wewntrznym podziaem, ale zawsze bdzie to przykad jaowego rozwizywania uprzednio stworzonych problemw. Nie wydaje mi si, eby organizatorzy, a zwaszcza autorzy przedsiwzicia nie antycypowali tej fundamentalnej trudnoci. Przeciwnie. Sdz, e doskonale j przewidzieli, ale „dla sprawy” przymknli oko. Wszak wikszo z nich to dowiadczeni twrcy z potnym dorobkiem, a do tego –w wikszoci – dziercy najwysze funkcje w szkolnictwie artystycznym. Co wic byo ow „spraw”, dla ktrej warto byo zaryzykowa kolizj?

Jan Kucz, „Szyjcy”, 2000, fot. Bogusaw Beszej NFM 2018

 

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

In hoc signo vestirai
Wystawa w Metropolitan Museum of Art
Wojciech Delikta

Zwizek mody i religii jest tak stary jak one same, tote niepodobna opisa tu choby w zarysie ich wspln histori. Warto jednake –w kontekcie wystawy – zastanowi si nad kilkoma punktami, wanymi dla obu. Porwnanie „Vogue’a” do Pisma witego, a redaktor naczelnej do papiea to nie jedyne analogie. Podobne paralele retoryczne midzy wiatem mody a sfer sacrum mona mnoy. W „new looku” Diora, „maej czarnej” Chanel czy „Le Smoking” Yves Saint Laurenta upatruje si dzisiaj przejaww krawieckiej ortodoksji. Pokazy na wybiegach przywodz na myl liturgiczne ceremoniay, a kreacje haute couture – powstae wskutek benedyktyskiej pracy – nabieraj cech drogocennych paramentw. Nie bez znaczenia pozostaje te fakt, e o Audrey Hepburn, Iris Apfel i Daphne Guinness czy o – nomen omen – kultowych strojach pokroju mondrianowskich sukienek, mwi si: „ikony”. Moda strukturyzuje si jeli nie na wzr, to podobnie jak instytucja Kocioa. Wyznacza gwne zasady, kierunki postpowania, przedmioty kultu, hierarchie itp. W skrcie: buduje kapita symboliczny. Wedle socjologw, Bernarda Barbera i Lyle S. Lobel, ubir peni nie tylko funkcj utylitarn (chroni ciao) oraz estetyczn (podkrela atrakcyjno), lecz take symboliczn, a zatem odzwierciedla status spoeczny, rang – sowem: wadz. To okolona trzema diademami tiara wskazywaa do 1965 roku na godno papiesk, za garsonki z szerokimi ramionami wyrniay businesswomen w latach 80. Jednak tak rozumiany strj prowadzi nierzadko od splendoru do enujcego przepychu i przemocy symbolicznej.

Evening Ensemble, John Galliano for House of Dior, autumn/winter 2000-2001 haute couture, Courtesy of Dior Heritage Collection, Paris, Image courtesy of The Metropolitan Museum of Art, Digital Composite Scan by Katerina Jebb

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Lepsze mamy w domach
Galeria Wzornictwa Polskiego (MNW), „Z drugiej strony rzeczy. Polski dizajn po roku 1989” (MNK)
Aleksandra Kargul

Rezygnujc z budowania napicia, rozpoczn od wyjanienia tytuu niniejszego artykuu. Kiedy kilka tygodni temu planowaam podr do Warszawy, aby w tamtejszym Muzeum Narodowym zobaczy nowo otwart Galeri Wzornictwa Polskiego, jeden z moich znajomych, absolwent UAP, na co dzie zajmujcy si odnawianiem mebli, ktry wystaw ju widzia, na wie o moich zamiarach powiedzia jedynie: „Nie masz po co tam jecha. Lepsze mamy w domach”. Istotnie, sama w ostatnim czasie staam si posiadaczk kilku, uznawanych ju za kultowe, obiektw polskiego dizajnu, m.in. fotela klubowego i „skoczka” czy krzese projektu Rajmunda Haasa i Marii Chomentowskiej. Jedne kupione, inne znalezione na tzw. osiedlowych wystawkach lub podarowane przez przyjaci, su mi na co dzie, wietnie prezentujc si w towarzystwie mebli wspczesnych (nabytych wiadomo gdzie, o czym dalej). Podobnie moi znajomi mog si pochwali interesujcymi kolekcjami. Znale w nich mona takie przedmioty, jak: kilimy Spdzielni Artystw „ad”, klasyczne fotele „366” Jzefa Chierowskiego, meble Kowalskich czy kieliszki Zbigniewa Horbowego lub porcelanowe figurki z mielowa, ale take wietne realizacje wspczesne, zarwno te produkowane masowo (np. stoek PLOPP Oskara Zity), jak i pojedyncze sztuki, bdce projektami zaliczeniowymi lub pracami kocowymi, skadanymi w ramach studiw na uczelniach artystycznych (nieustannie zachwycam si m.in. wspaniaymi meblami z gitej siatki ogrodzeniowej autorstwa Mateusza Sipiory).

Fotel „Tulipan”, 1973, proj. Teresa Kruszewska, prototyp Zakad Mebli Gitych w Radomsku, gita sklejka, tapicerka, fot. Piotr Ligier, © Muzeum Narodowe w Warszawie

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Miso, ciao, czowiek
Rekomendacje | Kazimierz Borkowski
Tomasz Bika OP

Ostatnim rodzajem widzenia jest widzenie objawiajce (rewelacyjne), ktre przychodzi z zewntrz jako dar Zmartwychwstaego. Piszc o tym widzeniu, Ewangelista uywa czasownika „horao” (ὁράω). Pojawia si on w poczeniu z wiar, wrcz j zapocztkowuje. Bez tego daru niemoliwy wydaje si by „realizm eschatologiczny” Jerzego Nowosielskiego, dla ktrego ciao jako miejsce witoci i grzechu w obu wypadkach jest przedmiotem objawienia.
Bez wchodzenia w szczegy i rozstrzygania, czy taki proces „zaniewidzenia” rzeczywicie dokona si w malarstwie, jak pozwala odczyta wystawa w Galerii ASP, pragn zauway, e wrd najmodszych malarzy znajdziemy takiego, u ktrego przemiana nastpuje niejako pod prd. Kazimierz Borkowski (ur. 1989) studiowa na Wydziale Malarstwa w krakowskiej ASP w pracowni prof. Adama Brinckena (dyplom 2014). Pracuje cyklami, co pozwala eksplorowa wybrany motyw i nadaje swoicie filozoficzny rys jego pracom.

Kazimierz Borkowski, „Biegacz I”, 2014, olej na ptnie, 110 x 120 cm, dziki uprzejmoci artysty

 

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Ciemna strona rynku
Jak dziaa w warunkach niepewnoci?
Dorota aglewska

Na rynku dotd nie powstaa – i zapewne nigdy nie powstanie – absolutnie pewna i niezawodna metoda weryfikacji autentycznoci dzie sztuki: istot dziaania faszerzy jest nadanie za metodami badania autentycznoci, a czasem wrcz ich wyprzedzanie. Jeli wic nie jestemy w stanie wykluczy faszerstw, zastanwmy si nad ich przyczynami i metodami walki z nimi. Falsyfikaty, obok fikcyjnych licytacji czy patologicznych gier rynkowych, to przejawy braku transparencji rynkowej i echo sabej kondycji pola ekspertw. Geneza falsyfikatw jest wielowtkowa, ale czasami zapominamy o tej najprostszej przyczynie, gdy wzrost zainteresowania okrelonymi obiektami wpywa na wzrost liczby ich podrbek. Nadmiar za obnia warto przedmiotw ju istniejcych na rynku oraz – co naturalne – obnia z kolei popyt na nie. Ale z bezsprzecznymi falsyfikatami ssiaduj na rynku przedmioty okrelane jako „podejrzane”, „wtpliwe” – o trudnej lub wrcz niemoliwej do ustalenia autentycznoci. Jak mwi jeden z badanych przeze mnie uczestnikw rynku: „Wiele falsyfikatw jest na pograniczu: moe to by falsyfikat, a moe nie by. Ewidentne, koszmarne podrbki s do wykrycia od razu, kady to widzi”. Zauwamy, e trudno oceny obiektu budzcego wtpliwoci polega nie tylko na stwierdzeniu jego (nie)autentycznoci, ale czasem te na okreleniu, na ile jest on autentyczny.

Graf. Z. Kom.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Hulewicz odkamany
Poznaska awangarda – Jerzy Hulewicz
Agnieszka Salamon-Radecka

Wiele mitw i nieporozumie naroso wok postaci Jerzego Hulewicza (1886-1941), wielkopolskiego artysty-ziemianina, redaktora i wydawcy „Zdroju”, dwutygodnika powiconego sztuce i kulturze umysowej; wspzaoyciela i aktywnego czonka Buntu – grupy plastycznej, ktrej twrczo, inspirowana zachodni awangard, naley do najciekawszych zjawisk artystycznych na ziemiach polskich czasu pierwszej wojny wiatowej (por. mj tekst „Pionierzy abstrakcji”, „Arteon”, 6/2017). eby sprostowa choby te zwizane z jego biografi, trzeba by pewnie napisa ksik. Ale mity i przekamania dotycz te twrczoci Hulewicza, cigle jeszcze za mao znanej i niedocenionej. (...)Swoistym laboratorium formalnym bya dla Hulewicza grafika. To wanie w tej dziedzinie jako pierwszy z polskich twrcw, obok zaprzyjanionego z nim Stanisawa Kubickiego, zbliy si do sztuki abstrakcyjnej, niegeometrycznej, zainspirowanej dzieami Kandinskiego, jak i geometrycznej – co ciekawe – podejmowanej take na polu technik metalowych. Geometryzujce kompozycje akwafortowe to rzadko w sztuce polskiej tego czasu i chocia nigdy w peni nie oderwa si w nich od rzeczywistoci – gdy czytelno, tre stanowiy dla niego wartoci nadrzdn – byy to na wczesne czasy rozwizania w sztuce polskiej nowatorskie. lady podejmowanych wyzwa artystycznych z tego czasu znajdujemy rwnie w spucinie literackiej Hulewicza.

Jerzy Hulewicz, „Krucyfiks”, linoryt, w. Muzeum Narodowe w Poznaniu, fot. MNP

 

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Czy sztuka jest niemoralna?
Komentarz - bliej estetyzacji moralnoci
Zbigniew Jan Makowski

Pikno jednak uwodzi, dziaajc na zasadzie „potgi smaku”. Estetyka nie tylko jest – jak pisa Herbert – „pomocna w yciu”, jest take pierwsza – nawet przed etyk. Josif Brodski w „Przemwieniu Noblowskim” dosownie twierdzi, e „estetyka jest matk etyki”: „Zmys estetyczny w czowieku rozwija si gwatownie, bowiem nawet nie zdajc sobie do koca sprawy z tego, czym jest i co mu jest niezbdne, czowiek z reguy instynktownie wie, co mu si nie podoba i co mu nie odpowiada. W sensie antropologicznym, powtarzam, czowiek jest w pierwszym rzdzie istot estetyczn, dopiero potem etyczn. Dlatego sztuka, w szczeglnoci literatura, nie jest ubocznym produktem ewolucji gatunku, a dokadnie na odwrt”. I tak oto powysze obrazy i moralno-estetyczne dylematy – mimo e dosownie nie pojawiaj si w ksice, o ktrej chc pomyle i napisa – zostaj przez ni wywoane i wprowadzaj nas w sam rodek zagadnie w niej poruszonych. Jest to ksika szczeglna, wana zwaszcza dla tych, ktrzy swoje ycie i wraliwo wi ze sztuk; dla wszystkich, ktrzy na co dzie dostrzegaj sztuk i zastanawiaj si nad jej kondycj, i ktrzy gowi si nad wspomnian a-moralnoci sztuki. Tom wielu tekstw, zatytuowany „Midzy etyk i estetyk. Rozwaania nad problemem estetyzacji”, zosta wydany przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikoaja Kopernika, a zredagowany przez trjk naukowcw: King Kakiewicz, Rafaa Michalskiego i Tomasza Siwca. Spotkaem si z uwag, e jest to ksika stawiajca trudne kwestie, pisana jzykiem akademickim, rnymi pisarskimi stylami. I to jest prawda. Ma ona jednak w sobie warte uwagi i czytelniczego trudu bogactwo

„Midzy etyk i estetyk. Rozwaania nad problemem estetyzacji”, red. Kinga Kakiewicz, Rafa Michalski, Tomasz Siwiec, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikoaja Kopernika, Toru 2017, ss. 372

 

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Posta milczca
Dossier – Jan Dzidziora
Andrzej Biernacki

Do legendy przeszy ju opowieci osb odwiedzajcych warszawsk pracowni Artura Nachta-Samborskiego, mocno zawiedzionych faktem, e jedyne, co dane im byo tam zobaczy, to odwrocia ustawionych pod cianami pcien. Ten sam motyw przewija si w relacjach goci odwiedzajcych pracowni Jana Dzidziory, malarza o pokolenie modszego od Nachta. Jednake podobiestwo tych przypadkw jest tylko czciowe. Dotyczy unikania krpujcej sytuacji, w ktrej kto spoza mgby weryfikowa albo – co gorsza – komentowa porednie fazy obrazw (inna rzecz, e akurat dla obu malarzy ptna miay fazy wycznie porednie, wic obaj najchtniej nie pokazywaliby ich wcale). Poza tym ujawniaa si fundamentalna rnica: u Dzidziory wiele mwiy same odwrocia. Na przykad jedno z nich, z wielkim, odrcznie zapisanym grubym duktem spowiaej czerni na rudym splocie ptna – „Jan Dzidziora, »Posta milczca«”. Wyraz caoci, nawet bez ogldu lica, stanowi szczeglny typ autoportretu. Nie wizerunku autora, lecz wizerunku jego postawy, ktr dzisiaj, po 31 latach upywajcych od mierci artysty, powinnimy „zaktualizowa” jako: posta milknc. Zreszt czyni to za nas kierunek, w jakim zmierza sztuka najnowsza.

Jan Dzidziora, „Posta milczca”, 1985-1986, olej na ptnie, 147 x 97 cm, fot. archwium Andrzeja Biernackiego

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Ustaw(k)a
Komentarz niepokorny
Andrzej Biernacki

Piszc w tej rubryce, wielokrotnie apaem si na ostrej konfuzji, wynikajcej z trudnoci znalezienia waciwych sw. Takich, ktre pasujc do subtelnoci sztuki jako dziedziny ducha, nadawayby si do opisania zblionych co do zasady, ale w istocie znacznie bardziej przyziemnych faktw bliszej lub dalszej perspektywy ycia. Nie raz wiem si jak piskorz, prbujc dla czytelnika pisma – bd co bd o sztuce, a nie jakich wieci z magla – wymyli strawne przeoenie dla swej irytacji, wywoanej enujc analogi absurdw prozy potocznoci. Mogem, oczywicie, wybra kurs mniej kolizyjny, ale uznaem sw strategi za najbardziej sprzyjajc wiarygodnoci argumentw. A moe te, podkorowo, zafrapowa mnie adekwatny do rzeczy termin „sztuki spoecznie stosowane” niejakiego Artura mijewskiego? Kto wie? Tak czy inaczej istota pisania z napit uwag w miar upywu czasu si nie zmienia, chocia rne, zwizane z tym opory ostatnio kurcz si sukcesywnie.

 

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym