15.02.10 / Piotr Bernatowicz / SUPLEMENT (komentarzy: 40)
archiwum autora24.11.09 / Piotr Bernatowicz / WAŻNE SPOTKANIE !!!! (komentarzy: 4)
archiwum autora02.11.09 / Piotr Bernatowicz / OBIEG CENZURUJE? (komentarzy: 7)
archiwum autora28.10.09 / Piotr Bernatowicz / POCHWAŁA JAWNOŚCI (komentarzy: 7)
archiwum autora27.07.09 / Piotr Bernatowicz / KIERUNEK FESTIWALE (komentarzy: 9)
archiwum autora13.07.09 / Piotr Bernatowicz / MINARET: ZA... A NAWET PRZECIW (komentarzy: 64)
archiwum autora27.06.09 / Piotr Bernatowicz / UMARŁ KRÓL! (komentarzy: 13)
Historia kariery króla popu – Michaela Jacksona opowiedziana dziełami sztuki.
archiwum autora
Whielki Krasnal, Ooops... przez przypadek skręciłem w lewo, 2008, thekrasnals.pinger.pl10.05.08 / Piotr Bernatowicz / THE KRASNALS? THE STUCKIST?
O co chodzi The Krasnals? Czy krytykują oni/ona/on rynkowy aspekt funkcjonowania Sasnala? Czy też wskazywane przez niego lewicowe sympatie?
W ostatnim czasie w skrzynce mailowej, chyba nie tylko mojej, pojawiają się informacje sygnowane przez niejakich The Krasnals (www.thekrasnals.pinger.pl). Tajemniczy The Krasnals postanowili zaatakować najbardziej rozpoznawalną postać polskiej sztuki współczesnej: Wilhelma Sasnala, a może nie tyle artystę i malarstwo, co cały ten zgiełk wokół jego osoby. „Kto zrobił z naszego artysty małpkę cyrkową, więzioną na łańcuchu kapitalistycznej machiny?” pytają The Krasnals w swoim liście i ilustrują to pytanie reprodukcją nawiązującego do malarstwa Sasnala obrazu, na którym małpa trzyma tablicę z napisem „My name is $asnal”. Czy oznacza to, że The Krasnals próbują bronić Sasnala przed bezwzględną maszyną rynku sztuki, zmieniającą go w zręczną małpkę produkująca poszukiwane obrazy? Ten, kto oczekiwałby antyrynkowej krytyki zdziwi się następnym obrazem pt.: „Ooops... przez przypadek skręciłem na lewo” pokazującym postać z obrazu Sasnala, a właściwie jej tylną część ciała, wbitą w betonowy, przydrożny mur ( choć widok ten przeczy jednak tytułowi – wskazuje raczej skutki nagłego skrętu w prawo).
O co chodzi The Krasnals? Czy krytykują oni rynkowy aspekt funkcjonowania Sasnala? Czy też wskazywane przez niego lewicowe sympatie?
W ten drugi sposób zrozumieli chyba działania The Krasnals redaktorzy internetowego serwisu Prawica.net (www.prawica.net/node/11171), którzy zamieścili u siebie list The Krasnals. Pod nim szybko pojawiły się komentarze w tonie typowym dla prawicowych przeciwników sztuki współczesnej, czyli utyskujące na tracenie pieniędzy podatników na organizowanie wystaw dzieł Katarzyny Kozyry. Komentator wspomina także o lewicowych deklaracjach Sasnala. Dość to zaskakujące, ale okazuje się, że można jakoś powiązać Kozyrę i Sasnala!!!
Ale wróćmy do The Krasnals. Rozpatrywanie ich pozycji ideologicznych jest chyba bez sensu. Ktokolwiek za nimi stoi, kieruje się strategią kwestionowania tego, co aktualnie na artystycznym topie. A jest to strategia pop-kulturowa, wymykająca się ideologicznej identyfikacji. Ważne jest jednak by to, co podważane było dostatecznie popularne. Wówczas strategia jest skuteczna, Jakie ma znaczenie podważanie artysty znanego tylko garstce specjalistów?
Podobna strategia została zastosowana przez Billy’ego Childisha i Charlesa Thomsona, szerzej znanych jako The Stuckists, którzy w kontrze do sukcesu medialnego Young British Artists wypromowanych skutecznie przez Charlesa Saatchiego, zaproponowali powrót do tradycyjnego, figuratywnego malarstwa w nurcie stuckizmu (www.stuckism.com). The Stuckists rozpoczęli swoją krucjatę przeciw medialnym gwiazdom w rodzaju Tracey Emin i Damiena Hirsta w 1999, w momencie apogeum YBA’s, apogeum, które jednocześnie zapowiadało przesilenie i stagnację. Co ciekawe, moment ten wyczuł także sam Saatchi, który w podobnym czasie wziął kolekcjonerski kurs na figuratywne malarstwo, a efektem jego działania jest także w jakimś stopniu dzisiejszy sukces Sasnala. To znamienne, że właśnie nazwisko Charlesa Saatchiego spaja ten wewnętrzny (czyżby?) dynamizm art worldu ostatnich lat.
Czy więc The Krasnals są objawem początkiem przesilenia „efektu Sasnala”? Być może. Na pewno są jednak dowodem niezwykłego – jak na polski kontekst – sukcesu, jaki odniósł Wilhelm Sasnal.



Piotrze, no ja Cię bardzo przepraszam, ale robisz tu jakąś wielką sprawę z typowo polskiej zawiści i zazdrości o sukces. To jest nic więcej, nędza pomysłów i wykonania. Ten koleś, czy kto to tam jest, bardzo płacze, tak naprawdę i to widac, że nie zarabia kaski na swoim, srednim zresztą, manualu. Stuckistom chodziło mniej więcej o to samo, tylko oni przynajmniej wystepowali otwarcie, pod nazwiskami. Ostatnio napisali petycję, żeby nie wybierać Seroty na nastepną kadencję w Tate, dokładnie w stylu, w jakim by coś takiego napisali nasi lprowcy. Ale co tu ma Saatchi? On kupuje dobre malarstwo, stuckisci to po prostu zabawni fajansiarze.Piszesz o pop-kulturowej strategii. Sam się siebie brzydzę komentując tę "strategię". Bo to tylko i jedynie smutna, codzienna i bardzo gówniana zawiść. I jeszcze bym zniósł te "nibysasnale" pierwsze, ale ostatnie komiksy są już tylko chamskie, dotykają jego bliskich, a to nie zabawa. Zreszta, co ja tam będę, Wilhelm obroni się sam. Gadamy o jakichś strategiach, a tu tylko chamówa i bydło. I smutno. To nie jest żadna dyskusja, dyskusje to podjął Karol Sienkiewicz w Sekcji, ale jakoś mało o tym czytałem...Pozdrawiam.Wojtek Kozłowski
A jeszcze, nie wiadomo dlaczego, te rzygi lansuje Łukasz Guzek na Spamie. Spam i prawica.net Dobrana para i cudowna ilustracja, co to znaczy "polski paradoks". WK
taa... nasz kraj jest pełen paradoksów. Ale na pocieszenie można dodać, że nie tylko Polska: taki na przykład Saatchi, onegdaj właściciel agencji reklamowej, która doskonałą kampanią doprowadziła do władzy konserwatywną Margaret Thatcher, a obecnie szanowany kolekcjoner i promotor malarstwa, m.in. Wilhelma Sasnala, pierwszego artysty polskiej lewicy... paradoks, no nie?
pb
...jeszcze warto dodać, że ciekawy i wnikliwy tekst Karoliny Majewskiej o Saatchim i jego kolekcjonerskich strategiach, nie zawsze zbierających pozytywne opinie, publikowaliśmy w ARTeonie z kwietnia 2006 roku.
pozdrawiam
pb
Piotrze, oczywiscie można sobie wyobrazic taką sytuację - Saatchi nie robi "Sensation", nie kupuje YBA. Myslisz, że naprawdę nikt inny by tego nie robił? OK, nawet jeśli nie, to w naszej rzeczywistości te konkretne fakty miały miejsce. Nieważne - mam wrażenie, że manifestacyjne niezauważanie niektórych postaw byłoby dużo lepsze, niż dorabianie im "strategii dekonstrukcji" jak chce Łukasz Guzek. Naprawdę nie musimy zawsze i wszedzie stosować zasad obowiązujących w TVN. Dzisiejsza mediatyzacja świata jest oczywiście nieunikniona, ale oprócz elementów pozytywnych zawiera też w sobie pojawienie się Leppera.
Wojciechu, rzeczywiście uważasz, że The Krasnals to artystyczny odpowiednik Leppera? Myślę, że trochę przesadzasz. Choć gdyby tak rzeczywiście było, to tylko potwierdza, że skomentowanie ich działalności jest zasadne.
Powiem szczerze, że trochę obawiam się takiego podejścia, że pewne rzeczy pokazujemy, a pewnych nie - bo są niesmaczne, niestosowne? Taki rodzaj prewencyjnej cenzury. Pamiętam jak parę lat temu wiele osób zastanawiało się nad malarstwem Grupy Ładnie, pokazywać to czy nie? Albo Nieznalska, wiele osób mogłoby też zapytać: jak ma sens to w ogóle pokazywać? Wiesz, jeśli w tej dzialaności The Krasnals nic nie ma (przyznam się, że niektóre ich prace mnie rozbawiły, wydały mi sę trafne, inne, zwłaszcza te nowsze - tu się z Tobą zgodzę - jakoś mniej, brakuje im dystansu, są jakieś zacietę, wulgaryzmy mało zasadne) to i tak szybko znikną. Nie będę hipokrytą i powiem, że mnie to po prostu zainteresowało, i tyle. Stąd ten tekst.
A poza tym ja nie negowałbym roli takich emocji jak gniew, zawiść, frustracje itp. w sztuce (ile grup punkowych musielibyśmy wykreślić :) Czasem takie emocje są symptomem głębszych procesów, które warto rozpoznać...
Choć nie należę do towarzystwa, które zwykle wymienia się tutaj poglądami postanowiłem jednak się wypowiedzieć gdyż poruszył mnie tekst pana Kozłowskiego.
Skąd pan wie, że obrazy Krasnali są nędznie wykonane? Może zanim w typowo „polskim stylu” oceni pan czyjąś pracę najpierw przyjrzy się wykonaniu prac oraz ideom, które mogą przyświecać takim działaniom. Ja w Internecie nie jestem w stanie dostrzec różnicy w wykonaniu prac zarówno Krasnali jak i Sasnala.
Uważa Pan za obraźliwe rysunki stworzone przez Krasnali, ale nie ocenia obraźliwych wypowiedzi, które pod adresem różnych środowisk skierował pan Sasnal. To bardzo wybiórcza wrażliwość na chamstwo.
Typowo polskim jest również brak własnego zdania. Saatchi kupuje dobre malarstwo? Saatchi przede wszystkim jest wyśmienitym biznesmenem, który zarabia na tym, co z pomocą wielu „małpujących” go krytyków i innych podobnych udaje mu się wypromować. Nikt nie pyta czy to ma sens, bo kupił to Saatchi. Okazuje się, że jest jednoosobową rewelacyjną agencją reklamową i wypromuje wyjątkowego przeciętniaka na gwiazdę.
Polskie instytucje zajmujące się promocją sztuki niczego nie promują tylko ewentualnie powielają. Zrobiono bohatera narodowego z artysty, który na to miano jeszcze nie zasłużył, a co gorsza prawdopodobnie nasi potomkowie będą o wiele bardziej krytyczni dla takiej sztuki.
Krytyka Polityczna wydała przewodnik, po Sasnalu który jest wyjątkowym przykładem bałwochwalstwa, grafomanii i braku krytyki. Jaki cel przyświecał takim działaniom? Promocja własnej grupy, własnych interesów?
Oczywiście należy cieszyć się z sukcesów naszych artystów, ale należy również pamiętać, że nie samym Sasnalem sztuka żyje. W naszym kraju jest wielu utalentowanych artystów i trzeba im pomóc w promocji a nie bić pokłony artyście przypadkowo wykreowanemu na bóstwo. Na zakończenie pragnę zaznaczyć, że nie jestem artystą, więc nie staję tu we własnej sprawie.
Zupełnie nie. Pralela tK - L dotyczyła kwestii medialnego nagłaśniania. Ale OK, rozumiem, ze jesteś dziennikarzem i co sie pojawi, opisać trzeba. The Clash śpiewali przeciwko niesprawiedliwości społecznej, burżujom itd, Krasnal jest małym zawistnikiem. Sama jego anonimowość już mnie odstręcza. Choć Strummer albo Rotten to pseudonimy, to przecież pokazywali twarze. Punk to jest strzał w ryj, a nie jakieś gówniarskie szturchania. Wiec porównanie nietrafne, sądzę. Btw. nigdy nie wątpiłem w Ładnie, ani przez chwilę. Co nie jest powodem do chwały, tak tylko zauważam. Szczerze mówiąc cały czas uważam, że zmilczeć byłoby lepiej, niech sobie o nim piszą na prawica.net, prawy.pl albo nawet w Naszym Dzienniku. A może jestem juz tylko starym nic nie rozumiejącym pierdzielem. tak też może byc.
Do Pana Melona. Proszę jedynie o cytat z "obraźliwych wypowiedzi" Sasnala. ideom Krasnalsów się przyjrzałem. Zawiść, zazdrośc i nienawiść. raczej mało artystycznie.
Panie Wojciechu, może rzeczywiście sam Pan sie trafnie określił. "Stary pierdziel". Zarzuca Pan Krasnalom, że nie wystepuja pod swoimi nazwiskami, a co z Banksym? Widział Pan jak przedstawił Królową z głową małpy? I jakoś nikt się tam nie obraża. Co to jakaś cenzura? W sztuce mozna wszystko, tak do tej pory myślałam. o przepraszam, ktoś się odważył powiedzieć słwowo na Pana idola Sasnala. Przecież Pan brzmi jak członek jakiejś sekty bynajmniej. Pana argumenty dotyczące warsztatu krasnala tez są abstrakcyjne. Ja np. nie mogę dostrzec różnicy między obrazami krasnala a sasnala, warsztatowo... no ale Pan jest takim znawcą, że chylę czoła, po małym zdjęciu potrafi Pan ocenić warsztat artysty. Bravo! Powinien pan być milonerem. Saatchi to przy panu krasnal:)))
Cytaty Sasnala - nieprostackie i nieobraźliwe. Źródło - "Przewodnik Krytyki Politycznej. Sasnal"
s. 234 "- czujesz się bardziej amatorem, czy profesjonalistą?
- oczywiście że profesjonalistą. To jest profesjonalizm, który polega na tym, że mogę malować takie obrazy w garażu. Amator kupuje najdroższe farby i płótno naciągnięte na deski, na tym polega amatorszczyzna. Ja sam naciągam płótno"
s. 225 "staram się także demitologizować pozycję artysty jako natchnionego pięknoducha"
s. 227 "Ta szkoła była chujowa i jest chujowa"
s. 283 "myślę zresztą, że w czasach, w których żyjemy, po prostu nie można nie mieć poglądów. Chyba że jest się totalnym głąbem."
s. 240 "cały ten akademicki gnój"
Sasnal drażni też i poniża artystów, którzy znaleźli się z różnych powodów kilka stopni pod nim, prowadzą niełatwe, uczciwe życie artystyczne opierające się między innymi na współpracy z galeriami:
s. 296 "Powiedziałem, że czuję się czasami jak "menda galeryjna". Miałem na myśli intensywne uczestnictwo w rynku. To wiąże się z polityką, ekonomią, to wymaga ciągle toczenia jakiejś gry na poziomie dystrybucji, wymaga różnych zabiegów. Ja uczestniczę w systemie, współpracuję z galeriami, one sprzedają moje prace, ja mam z tego pieniądze... Więc w tym kontekście czuję się tą "mendą galeryjną"".
s.299 "Kiedyś zdarzyła mi się taka sytuacja, że poznałem bardzo bystrego faceta, był znakomitym obserwatorem, w rozmowie osadzał moje prace w kontekstach bliskich mojemu myśleniu o nich. Potem ja się dowiaduję, że on sprzedał moje prace, to cholernie przykre."
s.229 "oczekuję od galerii, aby uważały, komu sprzedają prace, chcę, by ta osoba była wiarygodna. Żeby to nie był ktoś z tzw. Shit listy"
Jest tego oczywiście więcej.
Coraz fajniej. Do Molly - porównanie Banksego (kimkolwiek jest, są) , który pracuje w przestrzeni miasta, wirusując ją fizycznie do kolesia, który umieszcza swoje blagi w Necie, to jest jednak dosc zabawne. Bez komentarza. Co do wykonania - to nasladownictwo, pastiszowe w tym momencie, jest tylko tym i niczym innym. Więc nie oceniam manualności a jedynie ideę naśladownictwa. To jest własnie nędza. Sasnal nie jest moim idolem, tylko dobrym artystom. Jesli chcemy rozmawiac, rozmawiajmy merytorycznie. Do Bradosa - trzeba naprawdę dużej dozy złej woli, żeby uznać te cytaty za obraźliwe. Zresztą, gdzie tu obrażanie po nazwiskach? On tu mówi o zjawiskach, sytuacjach, watpliwościach. Czy mówiąc o chujowości szkoły obraża ją jako budynek? Woźnych? Konkretnego profesora? Nie, raczej skrótowo opisuje system, który jest, jaki jest. "poniza artystów" - ja rozumiem, że to prowokacja, po prostu kolega sobie kpi? No bo na powaznie tego wziąc nie można...
dobrym artystą, uprzedzając komentarze o literówkach...
Panie Kozłowski nie dość, że literówki to jeszcze pamięć szwankuje...
"...to widać, że nie zarabia kaski na swoim, srednim zresztą, manualu."...
czy to przypadkiem nie jest ocena "manualu"?:)
i w ogóle co to za poziom oceny? czy jest Pan wszechwiedzący?
Czego Pan nie może znieść w tym momencie?
Zachowuje się Pan, jakby miał klapki na oczach. Sam gubi w swoich wypowiedziach.
Zarówno Banksy jak i Krasnal są artystami, tworzą taką sztukę, jaką uważają za stosowną i tam, gdzie uważają za stosowne.
Bardzo mi przykro, ale zaden z Pana argumentów do mnie nie pzremawia.
Odczuwam jedynie zator poglądowy i totalny brak elementu dyskusji.
No i atak. Zupełnie na ślepo.
Skoro nie chce się Panu dyskutować, to po co ta ilość wpisów:)
Wyraźny pogląd, że ktoś to robi z zawiści po prostu mnie śmieszy.
Czy w takim razie każdy inny artysta tworzy z zawiści, nienawiści i co tam jeszcze Pan wymieniał...? Ale najwidoczniej Pan wie lepiej.
O tym właśnie mówię! O niemożności przebicia się przez Pana wąski punkt widzenia.
Z resztą Krasnale nie jako pierwsi poruszają temat buzzu wokół Sasnala i jego medialnego sukcesu.
Inni artyści również podejmują tą dyskusję, ale akurat Krasnalom się dostaje.
Ja wcale nie powiedziałam, że Sasnal jest złym artystą, bo nie o tym roztrzygamy.
Z tego co widzę, Krasnale też tego nie negują jednoznacznie.
Tym bardziej nie wiem o co ta cała afera z Pana strony?
OK, proszę Pani, Krasnal jest :) wielki. A ja nie jestem wszechwiedzący. Manual średni, zły czy bardzo dobry to tylko poczatek. Są tacy, co myślą, że koniec.
Nie za bardzo, to prawda, chce mi się rozmawiac o postawie wynikajacej z zawiści wobec cudzego sukcesu, bo przecież nie z czegos innego. Sztuka K. jest "o Sasnalu", jest tylko smutnym, przepojonym zawiścią pastiszem. Mętnym odbiciem w kałuży, bo nawet nie krzywym zwierciadłem. Jeśli byłaby Pani tak łaskawa, proszę sobie przeczytać tekst Karola Sienkiewicza w ostatnim numerze www.sekcja.org Tekst twardy, merytoryczny i o czymś.
Te liczne wpisy to jakiś błąd enginu tutejszego bloga.
To już krótko. Z zawiści, niestety. Prosze uwaznie popatrzeć i poczytać.
Czytam i nie przekonują mnie Pańskie tezy.
Przykro mi bardzo.
Jak się odświeża, to powiela posty. Albo tylko u mnie się tak wyswietla.
Ale ja nie chciałem Pani przekonywac, mówiłem tylko, co sądzę. Nie mam żadnej mocy sprawczej, ani mozliwości wypalenia krasnalizmu ogniem i żelazem. Nie postuluję nawet zakneblowania K. i postawienia ich przed sądem, zdekrasnalizowania, powiększenia do ludzkich rozmiarów oraz odebrania Polococty. Nic z tych rzeczy. Jak zawsze w takich wypadkach będe do ostatniego tchu bronił ich prawa do wypowiedzi. Tylko mnie to brzydzi. Tylko tyle. Sobie myśle, że aktywność wielu ludzi zbyt często polega na chęci dowaleniu innym. A Pani może oczywiście do woli napawać się wartościami krasnalizmu. Naprawdę nie miałem ochoty tego Pani zabraniać.
A własnie odwiedziłem strone K. i zobaczylem ostatni post. Jesli to nie jest obrażanie po prostu, to co to jest? i nie będe bronił Sasnala tylko powtórze jeszcze raz - to jest po prostu tylko obrzydliwe.
Ale niech sobie będzie, OK. chyba naprawdę poświęcam mu za dużo czasu, to prawda. Wiec już do widzenia.
Wchodzę na arteon i oczom nie wierzę, tutaj od wczoraj trwa bitwa!
Może mi się wydaje, ale chyba nieopatrznie Pan Kozłowski zrobił więcej dla Krasnali niż ktokolwiek inny. Gdyby nie Pana wpis to chyba ten artykuł przeszedłby bez echa. A może Pan zajmuje się promocją Krasnali?
Widzę jednak, że ciągle nie widzi Pan sedna sprawy. Może dlatego, że ślepo wierzy Pan w idee Grupy Ładnie do których już nie przyznają się nawet jej członkowie. Sasnal siedzi sobie w ciepełku i ma w nosie nasze dywagacje. Dobrze, bo nie on jest problemem tylko cały dwór pochlebców, którzy robią dużo złego sztuce.
Może nie jest Pan, aż takim „starym leniwym pierdzielem” skoro poruszył Pana artykuł o Krasnalach. Może jeszcze nawet Pan nie wie, że zabolał Pana ten temat, bo ktoś śmiał zaatakować gwiazdę wykreowaną w stylu typowym dla TVN. Zachowanie Pana jest charakterystyczne dla członków Samoobrony, którzy byli gotowi linczować, jeśli tylko padło złe słowo pod adresem ich idola. Tacy idole kończą jak Lepper, a ich wyznawcy odzyskują zdrowy rozsądek, czego również Panu życzę. Być może nawet pewnego dnia zorganizuje Pan Krasnalom porządną wystawę...
przepraszam za drugi wpis, stało się tak przy odświeżaniu strony
Za porównanie do Samoobrony serdeczne Bóg zapłać. Kolega z tych miłych. Jeśli mnie denerwuje chamstwo i hucpa a dyskutujemy o ich nosicielu, to choć było to nieopatrznie, nie mam wyrzutów. Nic mnie nie zabolało, bo nie boli atak, ale styl ataku. prosze sobie zobaczyc te obsrane gacie ostatnie. Co ja zreszta bede mowil, Panski powyzszy wpis o "chamstwie" S. świadczy za Pana. S. nie jest moim idolem a po prostu istotnym artystą. Podałem link do artykułu Karola, można dyskutować sensownie i merytorycznie, ale ostro. Tyle. Męczą mnie takie pierdoły, jak ta powyżej, chamstwo i bezyślność, którego za dużo wkoło. Zdrowego rozsądku mam dość. i prosze być konsekwentnym, czyż Panski idol Krasnal zniżył by się do wystawy u kogoś o mentalności działacz samoob? Dosc juz.
Porównaniami do Samoobrony odniosłem się do wcześniejszych Pana porównań do Leppera. Słusznie Pan uznał to za obraźliwe, więc nie powinien sam takich porównań używać. Rzeczywiście te gacie są obrzydliwe i wzbudzają we mnie wstręt tak samo jak spocona koszulka Sasnala. Przecież ta naciągnięta na ramę koszulka to taka sama „sztuka” jak te majtki! Artyście wolno wychwalać nawet swoją kupę i umieszczać ją na obrazach, ale to odbiorca powinien świadomie wystawić ocenę takiej sztuce. Może pan Saatchi zechce wydać 100 000 funtów na tą koszulkę, ale mnie coś takiego brzydzi i jestem zażenowany poziomem artystycznym. Rzygać mi się chce na widok takiego gówna. Po kolejnym wspaniałym koncercie można u mnie odebrać spoconą koszulkę i majtki, jeśli są chętni...
Mogę też opowiedzieć w jaki sposób powstały na mojej bieliźnie plamy, więc może jakiś wspaniały felietonista zechce to opisać?
ja powiem tylko tyle, jestem zażenowana tym, że każde "gówno" można odpowiednio wypromować, co gorsze wmówić ludziom, że to jest dzieło sztuki.
święte słowa - to jest zresztą szerszy problem obecnej krytyki czy może raczej teorii sztuki - działa często na zasadzie protezy, kuli przystawionej do dzieł kiepskich, kalekich, które bez wspierającego je tekstu padłyby "na pysk".
Panie Piotrze, Sasnal nadal budzi emocje, jak widzimy. Z ciekawości przejrzałem ostatnio artykuły w necie na jego temat – okazuje się, że tych negatywnych jest zdecydowanie mniej. Dyskusja i opinie negujące jego twórczość pojawiają się raczej w anonimowych komentarzach. Oprócz Małkowskiej, Sienkiewicza, czy oczywiście prawicy, niewiele więcej jest oficjalnych głosów podejmujących negatywną krytykę. Zastanawiająca ta jednomyślność, której zupełnie nie widać wśród osób związanych ze sztuką, ale nie poprzez zawodowe zajmowanie się pisaniem.
Ta sytuacja przywodzi mi na myśl pewną refleksję, związaną z charakterem i specyfiką sztuki współczesnej, która odarta z wszelkich reguł i zasad, wyzwolona aż do granic totalnej anarchii, bojąca się jak ognia stereotypów i szufladek, nadal jest sferą walki właśnie o te szufladki. Liczący się krytycy, kuratorzy, krążą obecnie wokół zgranego zespołu szuflad, z niebywałą prędkością i precyzją segregując w nich rozmaite przedmioty. Coraz mniej jest tu możliwości improwizacji, świeżego powietrza, nie mówiąc o zmianie mebli. Tak często słychać słowa krytyki „stereotypowej sztuki mieszczańskiej”, czyli sztuki utwierdzającej mieszczuchów w stereotypach, czyli sztuki, którą odbierają oni w sposób pozytywny, w której odkrywają np. estetyczne wartości. A co się dzieje w kręgu sztuki tzw. Nowoczesnej? To samo – jest to sztuka, do której przyzwyczaiły się dane galerie, imprezy artystyczne, no i kolekcjonerzy – odczuwają w niej wciąż ten sam rodzaj specyficznej przyjemności, specyficznej podniety. Dlatego coraz częściej sceptycznie patrzę na wszelkie próby kwalifikowania i oceniania sztuki „na jedno kopyto”. Szczególnie zaciekawił mnie Kuba Banasiak swoimi siedmioma rodzajami złej sztuki współczesnej, czy innymi kontrowersyjnymi opiniami typu centralizacja publicznych placówek wystawienniczych. Z zaciekawieniem przyglądam się również ostatnio działaniom opiniotwórczych „elit” lewicowych kształtujących obraz sztuki pod swoje potrzeby, jak czytamy np. w przewodniku lewicy (s.182): „lewica powinna przywiązywać szczególną wagę do współpracy z ludźmi literatury, teatru, sztuk wizualnych, filmu, itd. Z takiej współpracy rodzą się wartościowe diagnozy rzeczywistości i powstaje kapitał symboliczny do jej zmiany w kierunku realizacji ideałów lewicowych. Sojusz lewicy i artystów ma długą tradycję i sięga samych początków ruchów lewicowych.” Nie dziwi mnie zatem fakt, iż najwięcej artykułów o Sasnalu pojawiło się w Gazecie Wyborczej, a najważniejsze wydawnictwo to przewodnik Krytyki. Szufladka wypełniona Sasnalem jest przecudowna, stanowi dominantę w misternie konstruowanej kompozycji. Według mnie, to czy Sasnal jest „dobry czy nie”, wcale nie ma znaczenia. On po prostu wszystkim pasuje. O jego sukcesie na Zachodzie było powyżej, więc nie będę się powtarzać. Jakiekolwiek byłyby jego etyczne podstawy, dał on zielone światło dla działań w kraju. Na koniec intrygujący cytat z Wyborczej dotyczący Krytyki: „Chwała REDakcji za popularyzację tego, co niedochodowe, bo ambitne”. Jak można by użyć tego sformułowania w stosunku do Sasnala? „Chwała REDakcji za popularyzację tego, co dochodowe, bo…?”.
Jak widać, efekt szufladkowania nie jest bez skazy, co dostrzegają obserwatorzy – jak już tak poszło – z innych salonów meblowych.
witam, po weekendzie majowym widać ciszę.
Do Pana Piotra Bernatowicza:
jak widać, nie tylko Pana zaciekawiło zjawisko grupy The Krasnals. Napewno czytał Pan artykuł w aktualnym "wproscie" o tejze grupie.
Na blogu The Krasnals przeczytałam dzisiaj szokującą wiadomość opisujacą, jak to dom aukcyjny Christies, myśląc ze to obraz Wilhelma Sasnala, wycenił obraz Krasnala na 70 tys funtow?! Szok.
I to jest straszne, że magia nazwisk niszczy w widzu umiejętność trzeźwej oceny dzieła. Nie patrzymy już na sam obraz tylko na widniejący pod nim podpis. Jeżeli to podpis kogoś znanego wyjdziemy ze skóry aby odnaleźć tam wielkość, jeżeli nie - nie będziemy nawet szukać...
Co do jednego z panem Kozłowskim muszę się zgodzić: tak, to rzygi, ale rzygi na które całkowicie zasługują Sasnal, Sierakowski, Zizek i cała ta ekipa oszołomów, która reaktywuje system komunistyczny. Ostatni post na blogu The Krasnals o Sołżenicynie doskonale naświetla procesy, które zachodzą w całej Europie Wschodniej. Chodzi o próbę przywrócenia reżimu dyktatury, między innymi za pomocą uruchomienia aparatu propagandy (zarezerwowanie dla siebie haseł typu kultura, inteligencja, itd.). Jaka to inteligencja? Sasnal, Sierakowski – zwykli, prości chłopaki, raczej przedstawiciele klasy robotniczo-wiejskiej. Tak się inteligencji nie tworzy – bez zaplecza, bez tradycji w rodzinie, bez kontaktu z prawdziwą arystokracją intelektualną, duchową, społeczną tego świata. To są zwykli bandyci, partyzanci, prostacy, którzy wykorzystali lukę, pustkę duchowo-intelektualną w naszym polskim społeczeństwie. Posadzili tam swoje brudne czerwone zadki, przekonując nas, że tworzą nową sztukę, kulturę, filozofię – a to tylko doskonały sposób na to, ażeby dorwać się do władzy i nachapać konkretnych pieniędzy.
Panie Piotrze,
poruszył Pan lawinę. Ostatnio siedziałem w knajpie, gdzie grupka starszych osób przy Arteonie rozprawiała na temat ów grupy.
Czy mi się to podoba czy nie? Bardziej skłaniałbym się na odpowiedź, że nawet bardzo. A dlaczego? Nie dlatego, że istotnie Krasnale wypełniają wolną przestrzeń, która wręcz prosiła się o powstanie tego rodzaju, mógłbym powiedzieć, ruchu w sztuce. Ale dlatego, że rozwój i kierunek, w którym idą artyści jest właściwy i logiczny. Samozwańczy internetowi krytykanci nie tylko prezentują świetne malarstwo, ale z niezwykłą szybkością i trafnością reagują na wydarzenia nie tylko z zakresu sztuki. Krasnale stali się komentatorami współczesnych wydarzeń politycznych i kulturalnych. Czuć świeżość. Z chęcią obejrzę wystawę z ich udziałem. Najchętniej w Zachęcie.
Pozdrawiam serdecznie
Jan
Popieram akcję The Krasnals jeśli chodzi o Sasnala! Spójrzcie tylko na jego projekt muralu w Mysłowicach. Napis MY z gałązek, jak Mysłowice… ha ha, śmiechu warte. Przecież to tragedia, żenada, dziecinada… gorzej jak w przedszkolu. Po prostu kicz!
To racja, ten mural to chyba jeszcze większe faux pas niż nieszczęsny plakat marszu tolerancji.
Dajcie spokój chłopakowi, tyle umie…
A propos akcji The Krasnals wobec Sasnala, chyba sami już się nim za bardzo nie interesują. Przerobili go jakby maszynką do mięsa… A poza tym teraz dopiero robią tak naprawdę poważne rzeczy.
…Chyba masz rację, o Wilim. Nie warto już mówić, ok. tyle umie. I tym właśnie dalej się sam kompromituje.
Jeśli chodzi o The Krasnals – zgadzam się – ostatnie rzeczy są już dojrzałe.
Na początku też byli dojrzali, tylko że się obracali w nieco innej dziedzinie – groteski, pamfletu, itd.
Krasnale od początku dokładnie wiedzieli co i w jaki sposób chcą powiedzieć, porównajcie teraz nędzny mural pana willego a świadome, dojrzałe, ale jak świeże wypowiedzi krasnali. Ja myślę, że cokolwiek pan sasnal by teraz nie zrobił i tak okaże się kiczem. sam nam to udowadnia po raz kolejny, a co gorsza wcale nawet nie próbuje udawać, że jest inaczej. wypromowali go i nawet najgorsze zrobione 'g' przez niego mu nie zaszkodzi. bravo 'mistrzu'.
he he...a propos mojego ulubionego muralu o ktorym pisalem wyzej, recenzja Mazura w Obiegu trafna, ciecie The Krasnals precyzyjne!
Panie Piotrze, zastanawia się Pan w ostatnim numerze Arteonu, kto mógłby zrobić wystawę The Krasnals.
Bardzo chętnie obejrzałabym tę wystawę, moi znajomi też. A może Pan sam podjąłby się tej inicjatywy, czemu by nie ze Stachem Szabłowskim w CSW?
Bo po wystawie Establishment, która była słaba, to może wreszcie byłoby to coś autentycznego. Bo to co robią The Krasnals jest prawdziwą, a nie sztuczną i bezpłciową reakcją wobec władzy.
Tylko zalogowani czytelnicy mogą dodawać komentarze. Proszę się zalogować