strona główna > patronaty
wybierz miasto:
B C G K L Ł O P S T W KONKURSY
   »

W majowym „Arteonie” okresy błękitny i różowy w twórczości Picassa, będące tematem wystawy odbywającej się w Fondation Beyeler, omawia Karolina Greś. Karolina Staszak przygląda się fotografiom laureatki Nagrody „Arteonu” za rok 2018, Laury Makabresku. Z okazji wystawy „Lee Krasner: Living Colour” w londyńskiej Barbican Art Gallery sylwetkę artystki przybliża Wojciech Delikta. O współczesnej architekturze sakralnej z Jakubem Turbasą, autorem książki „Ukryte piękno. Architektura współczesnych kościołów”, rozmawia Ewa Kiedio.

W najnowszym „Arteonie” również: Zofia Jabłonowska-Ratajska pisze o pokazie Katarzyny Józefowicz w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, wystawę „Malarz. Mentor. Mag. Otto Mueller a środowisko artystyczne Wrocławia” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu recenzuje Agnieszka Salamon-Radecka, a rzeźby Pawła Jacha rekomenduje Tomasz Biłka OP. Zbigniew Jan Mańkowski omawia publikację „Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza” autorstwa amerykańskiego malarza Erica Karpelesa. W rubryce „Zaprojektowane” Julia Błaszczyńska opowiada o poznańskim powojennym meblarstwie. Łukasz Murzyn natomiast podsumowuje prace nad projektem „Dogmat! W co wierzą artyści?”, w którym wzięli udział m.in. Iwona Demko, Cecylia Malik i Łukasz Surowiec.

W majowym „Arteonie” także aktualia i inne stałe rubryki.

„Najlepsze Dyplomy ASP 2014”, Wielka Zbrojownia ASP, Gdańsk, 19.07-10.08.2014

Trzy przepisy na sztukę
„Najlepsze Dyplomy ASP 2014” w Gdańsku
Karolina Staszak

Mam głęboką nadzieję, że wystawa „Najlepsze Dyplomy ASP 2014” nie była tym, za co uchodzi i co sugeruje jej tytuł. W tym przypadku paradoksalnie uspokaja mnie postępująca dewaluacja słów (bo do słowa „najlepsze” nie przywiązywałabym tutaj większej wagi) oraz świadomość konsensualnego (a więc nieopartego na prawdzie) charakteru ocen wystawianych w tego typu konkursach. Już sam brak kategorii sprawia, że trudno traktować „Najlepsze Dyplomy” poważnie, bo na jakiej zasadzie mają niby rywalizować ze sobą, na przykład prace malarskie i intermedialne? Jakie są kategorie, według których ocenia się te prace? A jeśli nie ma jasnych kategorii, cóż warte są ustalone decyzją jury hierarchie?
Gdyby nie powyższe przekonania i wątpliwości dotyczące samego konkursu, musiałabym uznać, że poziom młodych artystów studiujących na polskich uczelniach jest opłakany, a wcale nie zamierzam tego robić. Podejrzewam raczej, że zakwalifikowane do wystawy i, przede wszystkim, najwyżej ocenione prace w ogóle nie dają pojęcia o poziomie adeptów szkół artystycznych, ale ukazują kierunki premiowane przez decyzyjne grono pedagogów. To podejrzenie, oczywiście, zasmuca, ale może właśnie pora przestać narzekać na młode pokolenie i uznać, że nie jest ono winne swoich wad, wynikających z dorastania w środowisku ukształtowanym przez starszą generację.

Filip Ignatowicz (ASP w Gdańsku), „Produkcja, komercjalizacja i hype czyli o konsumowaniu sztuki”, Nagroda Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, fot. materiały prasowe ASP w Gdańsku

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym