strona główna > patronaty

W grudniowym, ostatnim „Arteonie”: pożegnalny wstępniak redaktor naczelnej.Ponadto:Łukasz Murzyn porusza temat zarządzania polską kulturą – sferą komunikacyjną i symboliczną, wystawę „Metafizyka obecności” w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie recenzuje Joanna Winnicka-Gburek, Karolina Staszak z kolei komentuje 29. Ogólnopolski Przegląd Malarstwa Młodych „Promocje 2019” w Legnicy. Ponadto Wojciech Delikta pisze o wystawie „rzeźbiarza tkaniny” Daniela Lismore’a w poznańskim Starym Browarze, a Agnieszka Salamon-Radecka recenzuje wystawę „Jan Hrynkowski. Opowieść artysty”, odbywającą się w Muzeum Narodowym w Krakowie. W najnowszym „Arteonie” także: o retrospektywie Pierre’a Bonnarda w Wiedniu pisze Grażyna Krzechowicz, Kajetan Giziński natomiast omawia prezentację „Geo. Migracje Transgraficzne” w BWA w Kielcach. Ponadto Karolina Greś przygląda się prezentacji „Siostry prerafaelitki” w The National Portrait Gallery w Londynie, Marcin Krajewski rekomenduje malarstwo Dariusza Milczarka. Zbigniew J. Mańkowski natomiast pisze o zapachu w sztuce – o zapachu Bożego Narodzenia, A w rubryce „Zaprojektowane” Alicja Wilczak przybliża temat dizajnu kulinarnego”. W grudniowym „Arteonie” ponadto aktualia i inne stałe rubryki. 

Okładka: Tadeusz Gustaw Wiktor, „Światło dla Bożeny X”, 2019, olej na płótnie, relief, 160 × 160 cm, fot. materiały prasowe Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Z dniem 1 stycznia 2020 roku wydawanie magazynu o sztuce „Arteon” zostaje zawieszone.

Jerzy Nowosielski, Zachęta Państwowa Galeria Sztuki, Warszawa, od 22.03.do 27.04.2003 r.

Marcin Krasny
Kurator, narrator
Jeśli przyjmiemy, że rzeczywiście w epoce ponowoczesnej mamy do czynienia z niewiarygodnie olbrzymim przyrostem znaczeń, na wystawie retrospektywnej Jerzego Nowosielskiego znajdziemy tego doskonałą ilustrację. Ściany wybudowanej w salach Zachęty skomplikowanej architektonicznej struktury, nasuwającej nawet skojarzenia z labiryntem zostały miejscami wypełnione obrazami tak gęsto, że w nawarstwieniu znaków właściwie gubi się ich sens. Konwencjonalne podziały na poszczególne sale - etapy życia i twórczości artysty, straciły rację bytu. Ich miejsce zajęła plątanina korytarzy, których każde załamanie odkrywa kolejny, zaskakujący zestaw wielobarwnych ideogramów. Jedno z odgałęzień ukazuje mozaikę zawieszonych ciasno obok siebie, stykających się krawędziami obrazów, których granice zacierają się przez to do tego stopnia, że początkowo wśród natłoku znaczeń percepcja litościwie ustępuje pola oszołomieniu. Pierwsze skojarzenie to XIX-wieczne Salony. Drugie - obwieszony malowidłami mur przy bramie Floriańskiej w Krakowie. Niestosowne? Można dyskutować z kuratorem na temat takiego ukształtowania ekspozycji, ale można się też zastanowić, czy wydobyła ona coś nowego z twórczości artysty. Wystawa ta bowiem jest w pełni autorskim dziełem Andrzeja Starmacha - właściciela galerii w Krakowie, który od początku promuje twórczość Nowosielskiego. Przygotował on szkic do projektu rozplanowania architektury wewnętrznej, a także zawiesił obrazy w takim porządku, jaki uważał za właściwy.

Jerzy Nowosielski, "Pływaczki", olej na płótnie, 1953 r. Wł. Teresa i Andrzej Starmachowie, fot. materiały prasowe Zachęty

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym