strona główna > wstęp
wybierz miasto:
A B C D E F H L M N P R S W KONKURSY

Bilbao
Guggenheim Bilbao
"Soto. The Fourth Dimension"
18.10.2019 - 09.02.2020

Jesús Rafael Soto (1923-2005), którego retrospektywną wystawę otwiera Guggenheim Bilabo, wpisał się w poczet fundatorów op-artu i sztuki kinetycznej, tuż obok Victora Vaserely’ego, Jeana Tinguely’ego, Ja’akowa Agama, Bridget Riley czy Julio Le Parca. Jego praktyka artystyczna – jak sam przekonywał – wyrosła z wnikliwego studiowania impresjonizmu i konfrontacji dokonań tegoż nurtu z rzeczywistością, w której żył. Gra światła i cienia z XIX-wiecznych płócien nie odzwierciedlała tego, co Soto obserwował w rodzimej Wenezueli. Zamiast miękkiego rozmycia plam, dostrzegał bowiem ostre podziały. „Moja sztuka jest całkowicie abstrakcyjna. Nie kopiuję natury, lecz wyizolowuję fundamentalne własności rzeczywistego świata” – mówił Soto. To właśnie badaniu relacji kształtu, koloru, światła, ruchu i przestrzeni poświęcił swoją twórczość.
Po ukończeniu nauki w Szkole Sztuk Plastycznych i Stosowanych w Caracas Soto osiadł w 1950 roku w Paryżu, gdzie przyswajał teoretyczne założenia awangardowych nurtów związanych z abstrakcją geometryczną. W sposób szczególny interesowały go zagadnienia powtórzenia i rytmu, zarówno w kompozycjach malarskich, jak i rzeźbiarskich. Analizował mechanizmy funkcjonowania ludzkiego aparatu percepcyjnego, starając się unikać przy tym kreowania mamiących wzrok iluzorycznych sztuczek. Nie złudzenia, lecz faktyczne zjawiska wizualne interesowały go najbardziej. Kreując, poddawane permutacjom, kompozycje z figur geometrycznych i linii, wystawiał na próbę optyczne uposażenie widza. Zmuszał go do ruchu względem dzieła sztuki, które zmieniało się w zależności od perspektywy. Dowodzi tego cykl „Vibrations” – trójwymiarowe konstrukcje bazujące na czarnych pasach oraz metalowych listwach. Tytułowe rozedrganie tych struktur generowane jest za sprawą ruchu widza. Około roku 1967 Soto rozpoczął pracę nad „Pentetrables” – serią kompozycji, wykonanych z podwieszanych plastikowych lub metalowych tub. Ich geometryczne formy ulegają jawnym przeobrażeniom wraz ze zmianą pozycji oglądającego, który niejako wnika do wnętrza tych instalacji. „Kiedy wchodzisz w Pentetrable, doznajesz wrażenia, jakbyś wpadł w lekki wir, w totalną pełnię wibracji” – twierdził artysta.

Pokaz w Guggenheim Bilbao koncentruje się na czwartym wymiarze w przestrzennej sztuce Soto – a więc zaangażowaniu czasu w akcie postrzegania. Artyście udało się przełamać barierę oddzielającą widza od dzieła, a jednocześnie uzależnił istnienie tego drugiego od obecności i aktywnej partycypacji odbiorcy.  (Wojciech Delikta)

Jesús Rafael Soto, „Untitled (Random II)”, 1996, acrylic paint on wood and metal, 203 x 405 cm, AVILA-Atelier Soto, © Jesús Rafael Soto, VEGAP, Bilbao, 2019

 

[zwiń]

   »

W grudniowym, ostatnim „Arteonie”: pożegnalny wstępniak redaktor naczelnej.Ponadto:Łukasz Murzyn porusza temat zarządzania polską kulturą – sferą komunikacyjną i symboliczną, wystawę „Metafizyka obecności” w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie recenzuje Joanna Winnicka-Gburek, Karolina Staszak z kolei komentuje 29. Ogólnopolski Przegląd Malarstwa Młodych „Promocje 2019” w Legnicy. Ponadto Wojciech Delikta pisze o wystawie „rzeźbiarza tkaniny” Daniela Lismore’a w poznańskim Starym Browarze, a Agnieszka Salamon-Radecka recenzuje wystawę „Jan Hrynkowski. Opowieść artysty”, odbywającą się w Muzeum Narodowym w Krakowie. W najnowszym „Arteonie” także: o retrospektywie Pierre’a Bonnarda w Wiedniu pisze Grażyna Krzechowicz, Kajetan Giziński natomiast omawia prezentację „Geo. Migracje Transgraficzne” w BWA w Kielcach. Ponadto Karolina Greś przygląda się prezentacji „Siostry prerafaelitki” w The National Portrait Gallery w Londynie, Marcin Krajewski rekomenduje malarstwo Dariusza Milczarka. Zbigniew J. Mańkowski natomiast pisze o zapachu w sztuce – o zapachu Bożego Narodzenia, A w rubryce „Zaprojektowane” Alicja Wilczak przybliża temat dizajnu kulinarnego”. W grudniowym „Arteonie” ponadto aktualia i inne stałe rubryki. 

Okładka: Tadeusz Gustaw Wiktor, „Światło dla Bożeny X”, 2019, olej na płótnie, relief, 160 × 160 cm, fot. materiały prasowe Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Z dniem 1 stycznia 2020 roku wydawanie magazynu o sztuce „Arteon” zostaje zawieszone.

Wstęp / Pożegnanie
Karolina Staszak

Muszę przyznać, że ostatnie numery „Arteonu” robiło mi się niezwykle ciężko. Nie dlatego, by decyzja o zawieszeniu tytułu była dla mnie niewyobrażalna czy zaskakująca. Właściwie była logiczna. Niektórzy jednak w sytuacjach końca mentalnie zamykają temat o wiele wcześniej, niż jest to dostrzegalne z zewnątrz, i już jedną nogą są gdzieś dalej, a to nie ułatwia pracy. Tak było w moim przypadku. Bez sentymentu? Nie, nie o to chodzi. Ale z absolutnym zrozumieniem, że ta dokładnie formuła wyczerpała się już jakiś czas temu, co nie oznacza, że skończyło się ważne zadanie.
Chociaż Łukasz Murzyn nie był naszym stałym współpracownikiem, cieszę się, że w ostatnim numerze „Arteonu” mogłam zamieścić jego tekst pod zaczepnym tytułem „Dialog, głupcy!”. Murzyn przywołuje solidarnościową definicję wspólnoty, zaproponowaną przez Jana Pawła II, która, przyswojona przez nas, pomogłaby nam wybić się ponad rujnujący naszą wspólnotę podział na dwa plemiona. Prawdą jest, że i „Arteon” dawniej sytuował się zdecydowanie po jednej ze stron (najpierw jednej, potem drugiej), mam jednak nadzieję, że w ostatnich latach odnotowana została przez naszych Czytelników jakościowa zmiana. Opowiadanie się za konkretnymi wartościami nie musi oznaczać działania w niedojrzałym trybie ciągłej konfrontacji.
Trzeba jednak zauważyć, że redakcja „Arteonu” była zróżnicowana. Od początku był ze mną Wojciech Delikta, z którym dzieli mnie chyba wszystko poza zamiłowaniem do pisania o sztuce –każde z nas robi to z własnej perspektywy. Przyznam, że z jego wyborami często się nie zgadzałam (choć je akceptowałam), jednak było całkiem sporo momentów, w których tekstem przekonał mnie do sztuki, której wcześniej nie miałam woli zrozumieć. Inny autor, do którego światopoglądowo jest mi równie daleko, to Marcin Krajewski – przed rozpoczęciem współpracy dokładnie to omówiliśmy, uznając, że zamiłowanie do malarstwa, warsztatu, jest dla nas na tyle ważne, że różnic nie trzeba eksponować. Dwa lata temu dołączył do naszego grona zakonnik, Tomasz Biłka OP, który wprowadził na nasze łamy – ale także szerzej, do polskiej współczesnej krytyki artystycznej – refleksję teologiczną, czym poszerzył nasze horyzonty. Kajetan Giziński to kolejny autor wrażliwy na warsztat, zwłaszcza graficzny. I jedyna kobieta w tym gronie obok mnie –Agnieszka Salamon-Radecka. Zawsze ujmowała mnie czułym podejściem do spuścizny artystycznej, która może nie robi oszałamiającego wrażenia, ale stanowi część naszej kultury. Wymieniłam tylko autorów należących do zespołu redakcyjnego w momencie zawieszenia tytułu, nie sposób wspomnieć tu wszystkich współpracowników, którym bardzo dziękuję za to, że chcieli się dzielić z nami swoją pasją do sztuki. Muszę jednak podziękować jeszcze dwóm niezwykle ważnym osobom – Annie Cebulskiej, sekretarz redakcji, oraz Zofii Komorowskiej, dyrektor artystycznej. Za wszystko.       Dziękuję Czytelnikom za wszelkie listy, e-maile, rozmowy. Przepraszam za brak uważności, nieodpisywanie, rozmaite wpadki redakcyjne. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy pamiętać to, co było najlepsze. Nie znikamy ze świata sztuki, szukajcie nas w internetowej przestrzeni.

Okładka: Tadeusz Gustaw Wiktor, „Światło dla Bożeny X”, 2019, olej na płótnie, relief, 160 × 160 cm, fot. materiały prasowe Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie