strona główna > wstęp
wybierz miasto:
B C G J K L Ł O P R S T W Z

Katowice
Galeria ASP Rondo Sztuki
Bartek Buczek, "Kolarz"
14.09.2019 - 29.09.2019

Zaproszeni  artyści:   Przemysław Branas, Rafał Dominik, Michał Gayer, Martyna Kielesinska, Karol Radziszewski, Filip Rybkowski, Jan Szewczyk, Konrad Żukowski.
W błyskotliwej książce „Lo potevo far anch’io” (Też bym tak potrafił)) włoski kurator Franesco Bonami opisał kluczowe dzieła i postawy twórcze ostatnich stu lat używając do tego metafor kulinarnych i footballowych. Odwołał się tym samym do dwóch największych miłości swoich rodaków. Według Bonami dzieła sztuki podzielić można na te rozgotowane i te al dente. Artysta może zostać królem strzelców lub zaliczać same spalone (ciekawe, że po polsku ten akurat zwrot mógłby być swobodnie użyty w obu dyskursach). Skierowana do szerokiej publiczności książka miała pomóc zwykłemu zjadaczowi chleba (sic!) zrozumieć, jakimi prawami rządzi się sztuka po Duchampie.
Bartek Buczek, artysta i kolarz-amator, poszedł o krok dalej. W swoim najnowszym projekcie scalił w jedno sztukę i kolarstwo, zatarł między nimi granice fizyczne, semantyczne i tożsamościowe. Pokazane na wystawie prace jego i zaproszonych do projektu artystów balansują na granicy dwóch, pozornie doskonale rozdzielnych światów. Istotnym aspektem jest tu choćby skupienie na formie. Świat kolarskich akcesoriów jest pod tym względem szczególnie wyrafinowany. Kaski, kierownice, ramy, kostiumy, oprócz funkcji czysto praktycznych, są niezwykle dopracowanymi przedmiotami designerskiego kultu. Żadne względy praktyczne nie tłumaczą też, dlaczego kaski stają się przedmiotami kolekcjonerskimi, a fora internetowe pełne są emocjonalnych wpisów na temat doskonałości sprzętu kolarskiego, nie tak znowu odległych od recenzji wystaw sztuki.
Uwielbienie to nie jest jednak wyłącznie kwestią estetyki. Fetyszyzowanie ekwipunku wynika bowiem w równej mierze z ich doskonałych parametrów, wpływających na osiągane rezultaty sportowe. Nastawienie na rozwinięcie jak największej prędkości powoduje, że podstawową własnością braną pod uwagę jest aerodynamiczny kształt oraz doskonałe dopasowanie do ciała użytkownika. Hiperrealistyczne obrazy Buczka przedstawiające kaski kolarskie ilustrują, jak sto lat temu rzeźby włoskich futurystów, fascynacje prędkością zamkniętą w przedmiocie.
Nieodłączną częścią  bycia tak artystą jak sportowcem, jest konieczność (lub czerpana z tego przyjemność) bycia oglądanym. W przypadku kolarzy, jak mało których sportowców, charakterystyczny strój jest przyczynkiem do eksponowania muskulatury. Wykonane z obcisłej lycry wielobarwne kostiumy zasłaniają tylko tyle ciała, ile to konieczne. Nabrzmiałe uda i łydki są w świecie kolarskim  symbolem statusu i miejsca w hierarchii w grupie. Potrzebę bycia obiektem voyeurystycznego spojrzenia podkreśla seria wykonywanych w przestrzeni wystawy treningów/performance’ów, których Buczek jest autorem i wykonawcą.
„Kolarz” Bartka Buczka staje się metaforą artysty i świata sztuki. Terminy takie jak doping, peleton czy żółta koszulka lidera nabierają w stworzonym przez autora kontekście  nowego znaczenia. 

Wystawa w ramach Festiwalu Ars Cameralis., Kurator: Michał Suchora

[zwiń]

   »

We wrześniowym „Arteonie”: Joanna Winnicka-Gburek, w kontekście wystawy w Lizbonie i jej tytułu, zastanawia się, czy Banksy to geniusz, czy wandal. Maria Roszyk przedstawia z kolei twórczość Pipilotti Rist w związku z wystawą „Åbn min lysning (Open My Glade)” w Museum of Modern Art w Louisianie. Karolina Staszak natomiast komentuje tegoroczne „Najlepsze Dyplomy ASP”, a w rubryce „Dossier” twórczość Ryszarda Kai przedstawia Georgi Gruew. Wojciech Delikta z okazji wystawy w sztokholmskim Moderna Museet pisze o Atsuko Tanace.
W najnowszym „Arteonie” także: Karolina Greś przybliża sylwetkę Natalii Gonczarowej na marginesie retrospektywnej wystawy artystki w londyńskiej Tate Modern, Weronika Kobylińska-Bunch recenzuje wystawę Kazimierza Urbańskiego, kluczowego twórcy w historii polskiego filmu animowanego, w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta. Agnieszka Salamon-Radecka natomiast omawia wystawę „Franciszka Themerson. Linie życia” w CSW Łaźnia w Gdańsku. Marcin Krajewski rekomenduje malarstwo Piotra Worońca juniora, w „Sztuce młodych” Wojciech Skibicki przedstawia Ignacego Oboza, a z kolei w dziale „Zaprojektowane” Alicja Wilczak pisze o 28. Międzynarodowym Konkursie Sztuki Złotniczej „Srebro” w Legnicy. We wrześniowym „Arteonie” ponadto aktualia i inne stałe rubryki.

Okładka: Widok wystawy „Banksy. Genius or Vandal?” w Cordoaria Nacional w Lizbonie; mat. pras. Cordoaria Nacional

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

Strach przed prostotą
Karolina Staszak

Uprzedzam, że będę generalizować i sama się zastanawiam, czy moje obserwacje są zasadne, dlatego podaję je w formie pytań. Czy nie jest tak, że jako odbiorcy sztuki współczesnej, pozujący na tych, którzy znają się na rzeczy, bardzo boimy się prostoty, o której lubimy mówić „banał”? Czy nie jest tak, że sztuka przystępna dla szerokiej publiczności automatycznie jest przez nas postrzegana jako schlebiająca niewybrednym gustom? Bo przecież „prawdziwa sztuka jest dwuznaczna i trudna” – jak pisze ironicznie Joanna Winnicka-Gburek, przytaczając opinie krytyków sztuki na temat twórczości Banksy’ego. Znawcy kpią nie tylko z lakonicznej, zrozumiałej formy, ale także z przekazu – zbyt sentymentalnego. Jakiemuś krytykowi przeszkadza np. balonik w kształcie serca, który ulatuje z dłoni zawiedzionej dziewczynki. Podoba mi się, że Winnicka-Gburek podjęła ten wątek, opowiadając się za tym, że nie ma nic złego w „nadmiarze uczuć”. Przy okazji sama sobie robię rachunek sumienia – czy nie zdarza mi się okazać niechęci wobec czyjejś egzaltacji „banałem”, podczas gdy bolą mnie przypadki wykpiwania moich upodobań estetycznych? Na pewno tak bywa. Ale ta refleksja pójdzie w kierunku niebezpiecznym dla rozsądnego (a więc jednak krytycznego) odbiorcy sztuki, jeśli nie zaznaczę, że z całą pewnością istnieje taka twórczość, która jest nie tyle sentymentalna, ile powierzchowna i byle jaka – do jej zaakceptowania w obszarze sztuki nie zmusi mnie żaden emocjonalny szantaż. 
Od dawna marzył mi się w „Arteonie” materiał na temat twórczości Pipilotti Rist, ale nie mogłam znaleźć autora, który chciałby poświęcić jej czas. Dwa razy usłyszałam, że Rist to trochę jednak banał. Taką ocenę mogą podpowiadać pozory – kolorowym, dziewczyńskim filmom wideo bliżej jest do teledysków ze starego dobrego MTV niż do wykoncypowanych instalacji z poważnego white cube’a. No i o czym to jest? Na przykład o tym, że bardzo pragniemy miłości, ale jednocześnie bardzo boimy się zakochać. O Rist na łamach wrześniowego „Arteonu” pisze Maria Roszyk, która zwraca uwagę na fakt, iż artystka, mimo że opowiada o swoich „obrazach pod powiekami” – jak mówi tytuł artykułu – a więc uprawia emocjonalny ekshibicjonizm, zdecydowanie jest zainteresowana odbiorcą. Ufa, że dzieląc się z nim swoją intymną przestrzenią oraz stwarzając mu sztuką odpowiednie warunki, zainspiruje go do otwarcia się na obrazy własne i innych. Czy sztuka Rist naprawdę działa w ten sposób, czy nie – trzeba przyznać, że w jej myśleniu o odbiorcy dostrzegalna jest ta banalna czułość.
Wspominający Ryszarda Kaję, Georgi Gruew rozpoczyna artykuł od przypomnienia, co artysta mówił na temat tego, jak widzi sztukę, że jest ona jak „obiad, który po prostu trzeba przygotować”. Dania przyrządzone przez Kaję są wykwintne, ale też proste – choćby plakaty z serii „Polska”, które podbijają nasze serca. Gruew pisze także, że artysta widział świat jako pełen ludzi wyjątkowych, lecz dalekich od doskonałości – takimi ich akceptował, a nawet afirmował ich swoją twórczością. Nasuwa się wniosek, że prostota w sztuce bierze się z prostoty widzenia. Czy nie jest tak, że im bardziej wyrafinowani intelektualnie usiłujemy być, tym trudniej jest nam prostym gestem okazać drugiemu (artyście, odbiorcy...) czułość, zamiast tego w sposób niegodny walczymy czy to o tzw. jakość w sztuce, czy o inną szalenie „ważną sprawę”?

okładka: Widok wystawy „Banksy. Genius or Vandal?” w Cordoaria Nacional w Lizbonie; Mat. pras. Cordoaria Nacional