strona główna > wstęp
wybierz miasto:
B C G J K L Ł O P R S T W Z

Toruń
Przestrzeń miejska
Międzynarodowy Festiwal Sztuki na Bilbordach Art Moves
06.09.2019 - 09.10.2019
Patronat „Arteonu”

Tegoroczna, 12. edycja Międzynarodowego Festiwalu Sztuki na Bilbordach Art Moves organizowana jest pod hasłem „Nadciągająca katastrofa czy szansa, by uratować siebie i świat?”.
Toruńscy artyści z Galerii Rusz (Joanna Górska i Rafał Góralski) w tym roku zaprosili uznanych i młodych twórców oraz publiczność do wspólnej refleksji nad przyszłością świata. Czy świat wkrótce się skończy? Czy w niedługim czasie wymrze większość gatunków roślin i zwierząt na planecie? Czy nastąpi katastrofa ekologiczna? Czy większość ludzi będzie żyła w skrajnej biedzie, a świat pogrąży się w nieustających wojnach? Tego typu informacje zalewają nas każdego dnia – wywołują strach i paraliżują. Jak nie popaść w depresję i czarnowidztwo, a alarmujące dane potratować jako wyzwanie i poszukać kreatywnych rozwiązań? Jak obudzić się z letargu? Jak znaleźć nadzieję i energię do działania? Jak pokonać stare, destrukcyjne schematy myślenia i działania, i znaleźć nowe, lepsze rozwiązania? Jak nie popaść w pesymizm i marazm, ale uwierzyć, że wiele zależy od nas – zarówno życie nasze, innych ludzi, jak i istot, które żyją obok nas? Jak wyjść poza indywidualną perspektywę, poza własne JA i dostrzec, że każdy z nas jest częścią większej całości – ludzkości i przyrody, i ma na tę całość wielki wpływ? Jak myśleć w dłuższej perspektywie, a nie tylko o krótkoterminowych korzyściach, które w dłuższej perspektywie okazują się szkodliwe? Co dobrego możemy zrobić dla siebie i świata oraz tych, którzy przyjdą tu po nas?
Na konkurs wpłynęło niemal 1000 prac, przysłanych przez 539 artystów z 68 krajów świata, m.in. z Chin, Libanu, Armenii, Indii, Ekwadoru, Francji, Tunezji, Iranu, USA i wielu innych. Jury w składzie: Adam Niklewicz / artysta / North Haven, Connecticut, USA; Mark Titchner / artysta / Londyn, Wielka Brytania; Małgorzata Augustyniak / historyk sztuki, wiceprezes zarządu AMS SA / Warszawa, Polska; Rafał Góralski / artysta, kurator, dyrektor Festiwalu Art Moves / Toruń, Polska, wyróżniło 10 prac, które zostaną pokazane na bilbordach w ramach Festiwalu Art Moves 2019. Są to prace następujących artystów: Dawid Celek (Polska) – laureat głównej nagrody, Marek Maciejczyk (Polska), Patrick Baumann (Szwajcaria), Cristian Brinza (Mołdawia), Salma Abbassi (Tunezja), Paweł Miszewski (Polska), Łukasz Dukowicz (Polska), Mario Estevez (Meksyk), Wei Su (Kanada), Michael Mayevsky (Ukraina). Prace można oglądać w przestrzeni miejskiej Torunia na bilbordach (pl. Rapackiego), citylightach (wiaty przystanków komunikacji MZK) i ekranach LED. 

Dawid Celek (Polska), Nagroda Główna 12. Międzynarodowego Festiwalu Sztuki na Bilbordach Art Moves „Nadciągająca katastrofa czy szansa, by uratować siebie i świat?”,mat. pras. Fundacji Rusz

[zwiń]

We wrześniowym „Arteonie”: Joanna Winnicka-Gburek, w kontekście wystawy w Lizbonie i jej tytułu, zastanawia się, czy Banksy to geniusz, czy wandal. Maria Roszyk przedstawia z kolei twórczość Pipilotti Rist w związku z wystawą „Åbn min lysning (Open My Glade)” w Museum of Modern Art w Louisianie. Karolina Staszak natomiast komentuje tegoroczne „Najlepsze Dyplomy ASP”, a w rubryce „Dossier” twórczość Ryszarda Kai przedstawia Georgi Gruew. Wojciech Delikta z okazji wystawy w sztokholmskim Moderna Museet pisze o Atsuko Tanace.
W najnowszym „Arteonie” także: Karolina Greś przybliża sylwetkę Natalii Gonczarowej na marginesie retrospektywnej wystawy artystki w londyńskiej Tate Modern, Weronika Kobylińska-Bunch recenzuje wystawę Kazimierza Urbańskiego, kluczowego twórcy w historii polskiego filmu animowanego, w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta. Agnieszka Salamon-Radecka natomiast omawia wystawę „Franciszka Themerson. Linie życia” w CSW Łaźnia w Gdańsku. Marcin Krajewski rekomenduje malarstwo Piotra Worońca juniora, w „Sztuce młodych” Wojciech Skibicki przedstawia Ignacego Oboza, a z kolei w dziale „Zaprojektowane” Alicja Wilczak pisze o 28. Międzynarodowym Konkursie Sztuki Złotniczej „Srebro” w Legnicy. We wrześniowym „Arteonie” ponadto aktualia i inne stałe rubryki.

Okładka: Widok wystawy „Banksy. Genius or Vandal?” w Cordoaria Nacional w Lizbonie; mat. pras. Cordoaria Nacional

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

Strach przed prostotą
Karolina Staszak

Uprzedzam, że będę generalizować i sama się zastanawiam, czy moje obserwacje są zasadne, dlatego podaję je w formie pytań. Czy nie jest tak, że jako odbiorcy sztuki współczesnej, pozujący na tych, którzy znają się na rzeczy, bardzo boimy się prostoty, o której lubimy mówić „banał”? Czy nie jest tak, że sztuka przystępna dla szerokiej publiczności automatycznie jest przez nas postrzegana jako schlebiająca niewybrednym gustom? Bo przecież „prawdziwa sztuka jest dwuznaczna i trudna” – jak pisze ironicznie Joanna Winnicka-Gburek, przytaczając opinie krytyków sztuki na temat twórczości Banksy’ego. Znawcy kpią nie tylko z lakonicznej, zrozumiałej formy, ale także z przekazu – zbyt sentymentalnego. Jakiemuś krytykowi przeszkadza np. balonik w kształcie serca, który ulatuje z dłoni zawiedzionej dziewczynki. Podoba mi się, że Winnicka-Gburek podjęła ten wątek, opowiadając się za tym, że nie ma nic złego w „nadmiarze uczuć”. Przy okazji sama sobie robię rachunek sumienia – czy nie zdarza mi się okazać niechęci wobec czyjejś egzaltacji „banałem”, podczas gdy bolą mnie przypadki wykpiwania moich upodobań estetycznych? Na pewno tak bywa. Ale ta refleksja pójdzie w kierunku niebezpiecznym dla rozsądnego (a więc jednak krytycznego) odbiorcy sztuki, jeśli nie zaznaczę, że z całą pewnością istnieje taka twórczość, która jest nie tyle sentymentalna, ile powierzchowna i byle jaka – do jej zaakceptowania w obszarze sztuki nie zmusi mnie żaden emocjonalny szantaż. 
Od dawna marzył mi się w „Arteonie” materiał na temat twórczości Pipilotti Rist, ale nie mogłam znaleźć autora, który chciałby poświęcić jej czas. Dwa razy usłyszałam, że Rist to trochę jednak banał. Taką ocenę mogą podpowiadać pozory – kolorowym, dziewczyńskim filmom wideo bliżej jest do teledysków ze starego dobrego MTV niż do wykoncypowanych instalacji z poważnego white cube’a. No i o czym to jest? Na przykład o tym, że bardzo pragniemy miłości, ale jednocześnie bardzo boimy się zakochać. O Rist na łamach wrześniowego „Arteonu” pisze Maria Roszyk, która zwraca uwagę na fakt, iż artystka, mimo że opowiada o swoich „obrazach pod powiekami” – jak mówi tytuł artykułu – a więc uprawia emocjonalny ekshibicjonizm, zdecydowanie jest zainteresowana odbiorcą. Ufa, że dzieląc się z nim swoją intymną przestrzenią oraz stwarzając mu sztuką odpowiednie warunki, zainspiruje go do otwarcia się na obrazy własne i innych. Czy sztuka Rist naprawdę działa w ten sposób, czy nie – trzeba przyznać, że w jej myśleniu o odbiorcy dostrzegalna jest ta banalna czułość.
Wspominający Ryszarda Kaję, Georgi Gruew rozpoczyna artykuł od przypomnienia, co artysta mówił na temat tego, jak widzi sztukę, że jest ona jak „obiad, który po prostu trzeba przygotować”. Dania przyrządzone przez Kaję są wykwintne, ale też proste – choćby plakaty z serii „Polska”, które podbijają nasze serca. Gruew pisze także, że artysta widział świat jako pełen ludzi wyjątkowych, lecz dalekich od doskonałości – takimi ich akceptował, a nawet afirmował ich swoją twórczością. Nasuwa się wniosek, że prostota w sztuce bierze się z prostoty widzenia. Czy nie jest tak, że im bardziej wyrafinowani intelektualnie usiłujemy być, tym trudniej jest nam prostym gestem okazać drugiemu (artyście, odbiorcy...) czułość, zamiast tego w sposób niegodny walczymy czy to o tzw. jakość w sztuce, czy o inną szalenie „ważną sprawę”?

okładka: Widok wystawy „Banksy. Genius or Vandal?” w Cordoaria Nacional w Lizbonie; Mat. pras. Cordoaria Nacional