strona główna > wstęp
wybierz miasto:
B C G J K L Ł O P R S T W Z

Wałbrzych
Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia
"Kategorium – ilość: jedność, wielość, ogół"
20.09.2019 - 30.10.2019

Kategorium – ilość to międzynarodowa wystawa w ramach której czterech artystów: Marcin Berdyszak, Radek Ślany, Patrik Kovacovsky oraz Kata Kissoczy dokonają plastycznej interpretacji kategorii ilości. Polsko-Słowacki zespół artystyczny oscyluje w swojej twórczości w granicach działań przestrzennych, instalacji, rzeźby, tworząc ponadto graficzne obiekty. Zaproszeni do udziału w tym przedsięwzięciu artyści będą odnosić się do bogatego i niezwykłego potencjału przestrzennego Starej Kopalni w Wałbrzychu  wykorzystując charakter i specyfikę reprezentowanego przez siebie medium artystycznego, którego osią jest natura działania w przestrzeni.
Członem dopełniającym koncepcję określającą sens wystawy Kategorium – ilość  jest ujawnienie przez artystów subiektywnego rozumienia kategorii ilości wraz z przynależącymi do niej kategoriami jedności, wielości i ogółu. Idea wystawy najogólniej dotyczyła będzie przedstawienia indywidualnych wyobrażeń ludzkich władz poznawczych. Nawiązujemy do filozofii Immanuela Kanta, który określił czas i przestrzeń oraz dwanaście kategorii, jako uniwersalne warunki poznawcze, będące możliwością konstruowania pojęć. Podjęta w ramach wystawy kategoria dotyczy nieco innego wymiaru, mianowicie: kategorii wyobrażonej, odczutej lub intencjonalnej. Kategoria wobec świadomości paradoksalnie przestaje być uniwersalną, jest subiektywną zanim na jej kanwie powstaje subiektywne odniesienie się do świata.
Finisaż wystawy Kategorium – ilość zaznaczony zostanie szczególnym występem muzycznym Piotra Damasiewicza i Emilio Gordoa. Rejestrowany na żywo materiał znajdzie się na płycie wydanej w formie winylowej, której wyprodukowanie w bezpośredni sposób dotyczy wydarzenia, będąc częścią całej wystawy. Podobnie jak artyści wizualni, artyści reprezentujący medium dźwięku i muzyki będą odnosili się do tego samego problemu.
Planowana w Wałbrzychu wystawa Kategorium – ilość to pierwszy etap projektu mającego ostatecznie kulminować w stworzeniu cyklu czterech odrębnych wystaw, gdzie artyści penetrować będą możliwą interpretację dwunastu Kantowskich kategorii. W szerszym rozwinięciu tej koncepcji zakładamy zawartość następujących  wystaw 1. Ilość – jedność, wielość, ogół; 2. Jakość – realność, przeczenie, ograniczenie; 3. Stosunek – substancja, przyczyna, wspólność; 4. Modalność – możliwość, istnienie, konieczność.

[zwiń]

   »

We wrześniowym „Arteonie”: Joanna Winnicka-Gburek, w kontekście wystawy w Lizbonie i jej tytułu, zastanawia się, czy Banksy to geniusz, czy wandal. Maria Roszyk przedstawia z kolei twórczość Pipilotti Rist w związku z wystawą „Åbn min lysning (Open My Glade)” w Museum of Modern Art w Louisianie. Karolina Staszak natomiast komentuje tegoroczne „Najlepsze Dyplomy ASP”, a w rubryce „Dossier” twórczość Ryszarda Kai przedstawia Georgi Gruew. Wojciech Delikta z okazji wystawy w sztokholmskim Moderna Museet pisze o Atsuko Tanace.
W najnowszym „Arteonie” także: Karolina Greś przybliża sylwetkę Natalii Gonczarowej na marginesie retrospektywnej wystawy artystki w londyńskiej Tate Modern, Weronika Kobylińska-Bunch recenzuje wystawę Kazimierza Urbańskiego, kluczowego twórcy w historii polskiego filmu animowanego, w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta. Agnieszka Salamon-Radecka natomiast omawia wystawę „Franciszka Themerson. Linie życia” w CSW Łaźnia w Gdańsku. Marcin Krajewski rekomenduje malarstwo Piotra Worońca juniora, w „Sztuce młodych” Wojciech Skibicki przedstawia Ignacego Oboza, a z kolei w dziale „Zaprojektowane” Alicja Wilczak pisze o 28. Międzynarodowym Konkursie Sztuki Złotniczej „Srebro” w Legnicy. We wrześniowym „Arteonie” ponadto aktualia i inne stałe rubryki.

Okładka: Widok wystawy „Banksy. Genius or Vandal?” w Cordoaria Nacional w Lizbonie; mat. pras. Cordoaria Nacional

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

Strach przed prostotą
Karolina Staszak

Uprzedzam, że będę generalizować i sama się zastanawiam, czy moje obserwacje są zasadne, dlatego podaję je w formie pytań. Czy nie jest tak, że jako odbiorcy sztuki współczesnej, pozujący na tych, którzy znają się na rzeczy, bardzo boimy się prostoty, o której lubimy mówić „banał”? Czy nie jest tak, że sztuka przystępna dla szerokiej publiczności automatycznie jest przez nas postrzegana jako schlebiająca niewybrednym gustom? Bo przecież „prawdziwa sztuka jest dwuznaczna i trudna” – jak pisze ironicznie Joanna Winnicka-Gburek, przytaczając opinie krytyków sztuki na temat twórczości Banksy’ego. Znawcy kpią nie tylko z lakonicznej, zrozumiałej formy, ale także z przekazu – zbyt sentymentalnego. Jakiemuś krytykowi przeszkadza np. balonik w kształcie serca, który ulatuje z dłoni zawiedzionej dziewczynki. Podoba mi się, że Winnicka-Gburek podjęła ten wątek, opowiadając się za tym, że nie ma nic złego w „nadmiarze uczuć”. Przy okazji sama sobie robię rachunek sumienia – czy nie zdarza mi się okazać niechęci wobec czyjejś egzaltacji „banałem”, podczas gdy bolą mnie przypadki wykpiwania moich upodobań estetycznych? Na pewno tak bywa. Ale ta refleksja pójdzie w kierunku niebezpiecznym dla rozsądnego (a więc jednak krytycznego) odbiorcy sztuki, jeśli nie zaznaczę, że z całą pewnością istnieje taka twórczość, która jest nie tyle sentymentalna, ile powierzchowna i byle jaka – do jej zaakceptowania w obszarze sztuki nie zmusi mnie żaden emocjonalny szantaż. 
Od dawna marzył mi się w „Arteonie” materiał na temat twórczości Pipilotti Rist, ale nie mogłam znaleźć autora, który chciałby poświęcić jej czas. Dwa razy usłyszałam, że Rist to trochę jednak banał. Taką ocenę mogą podpowiadać pozory – kolorowym, dziewczyńskim filmom wideo bliżej jest do teledysków ze starego dobrego MTV niż do wykoncypowanych instalacji z poważnego white cube’a. No i o czym to jest? Na przykład o tym, że bardzo pragniemy miłości, ale jednocześnie bardzo boimy się zakochać. O Rist na łamach wrześniowego „Arteonu” pisze Maria Roszyk, która zwraca uwagę na fakt, iż artystka, mimo że opowiada o swoich „obrazach pod powiekami” – jak mówi tytuł artykułu – a więc uprawia emocjonalny ekshibicjonizm, zdecydowanie jest zainteresowana odbiorcą. Ufa, że dzieląc się z nim swoją intymną przestrzenią oraz stwarzając mu sztuką odpowiednie warunki, zainspiruje go do otwarcia się na obrazy własne i innych. Czy sztuka Rist naprawdę działa w ten sposób, czy nie – trzeba przyznać, że w jej myśleniu o odbiorcy dostrzegalna jest ta banalna czułość.
Wspominający Ryszarda Kaję, Georgi Gruew rozpoczyna artykuł od przypomnienia, co artysta mówił na temat tego, jak widzi sztukę, że jest ona jak „obiad, który po prostu trzeba przygotować”. Dania przyrządzone przez Kaję są wykwintne, ale też proste – choćby plakaty z serii „Polska”, które podbijają nasze serca. Gruew pisze także, że artysta widział świat jako pełen ludzi wyjątkowych, lecz dalekich od doskonałości – takimi ich akceptował, a nawet afirmował ich swoją twórczością. Nasuwa się wniosek, że prostota w sztuce bierze się z prostoty widzenia. Czy nie jest tak, że im bardziej wyrafinowani intelektualnie usiłujemy być, tym trudniej jest nam prostym gestem okazać drugiemu (artyście, odbiorcy...) czułość, zamiast tego w sposób niegodny walczymy czy to o tzw. jakość w sztuce, czy o inną szalenie „ważną sprawę”?

okładka: Widok wystawy „Banksy. Genius or Vandal?” w Cordoaria Nacional w Lizbonie; Mat. pras. Cordoaria Nacional