strona główna > wstęp
wybierz miasto:
A B C D E F H L M N P R S W KONKURSY

Wenecja
Peggy Guggenheim Collection
"Peggy Guggenheim. The Last Dogaressa"
21.09.2019 - 27.01.2020

„Niemal zawsze uważa się, że Wenecja to doskonałe miejsce na miesiąc miodowy. To śmiertelny błąd. Żyć w Wenecji lub tylko ją odwiedzić, znaczy zakochać się w mieście. Nie ma w sercu miejsca na nikogo innego” – twierdziła Peggy Guggenheim. Wielką amerykańską kolekcjonerkę oraz miasto nad laguną połączyły w 1948 roku nierozerwalne więzy. O nich właśnie traktuje nowa wystawa w weneckim Peggy Guggenheim Collection.
Tytuł nadany ekspozycji ustanawia Amerykankę ostatnią dogaressą, a więc żoną doży. Jednak na sukces oraz status weneckiej arystokratki Peggy zapracowała sobie sama, bez wstawiennictwa możnowładczego męża – nawet tak wpływowego, jak Max Ernst, z którym była związana w latach 1941-1946. W weneckim świecie sztuki nowoczesnej rządziła niepodzielnie. Po zamknięciu sławetnej galerii Art of This Century w Nowym Jorku, będącej oazą modernistycznej awangardy, Peggy Guggenheim kupiła XVIII-wieczną willę przy Canale Grande – Palazzo Venier dei Leoni – która stała się jej przystanią aż do śmierci. Beztroskie życie w pałacu, sąsiadującym z bazyliką Santa Maria della Salute, nie przerwało pracy Amerykanki jako promotorki sztuki. W 1950 roku, w nieodległym Museo Correr (Ala Napoleonica), zorganizowała pierwszą na europejskiej ziemi wystawę Jacksona Pollocka. Jej własna kolekcja była w tym samym czasie prezentowana we Florencji i Mediolanie, po czym powędrowała do Amsterdamu, Brukseli i Zurychu. Rok później przestrzenie Palazzo Venier dei Leoni zmieniły się w prywatne muzeum. Od roku 1951, w letnie miesiące Peggy Guggenheim otwierała swój dom dla wszystkich pragnących zobaczyć nowoczesną sztukę, pochodzącą z jej zbiorów. A te, przez kolejne 30 lat, powiększały się o nowe nabytki – w tym prace włoskich artystów (m. in. Edmondo Bacci, Tancredi Parmeggiani), których Amerykanka promowała.
Wystawa „Peggy Guggenheim. The Last Dogaressa” składa się z ponad 60 dzieł – obrazów, rzeźb i prac na papierze, zakupionych do kolekcji w latach 1948-1979. Znalazły się wśród nich takie realizacje, jak „Empire of Light” René Magritte’a, „Study for Chimpansee” Francisa Bacona czy „Box in a Valise” Marcela Duchampa. Wśród eksponatów zobaczyć można również twórczość Kenzo Okady i Tomonori Toyfuku, będącą świadectwem artystycznych zainteresowań Guggenheim, wykraczających poza sztukę Stanów Zjednoczonych i Europy. Bogate zbiory, zaprezentowane na tym specjalnym pokazie, a także olbrzymia dokumentacja weneckiego życia i aktywności marszandki i kolekcjonerki, potwierdzają słuszność nadania Peggy Guggenheim w 1962 roku tytułu Honorowej Mieszkanki Wenecji. ( Wojciech Delikta)

Peggy Guggenheim, Wenecja, 1966, fot. Tony Vaccaro, mat. pras. Peggy Guggenheim Collection

[zwiń]

W grudniowym, ostatnim „Arteonie”: pożegnalny wstępniak redaktor naczelnej.Ponadto:Łukasz Murzyn porusza temat zarządzania polską kulturą – sferą komunikacyjną i symboliczną, wystawę „Metafizyka obecności” w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie recenzuje Joanna Winnicka-Gburek, Karolina Staszak z kolei komentuje 29. Ogólnopolski Przegląd Malarstwa Młodych „Promocje 2019” w Legnicy. Ponadto Wojciech Delikta pisze o wystawie „rzeźbiarza tkaniny” Daniela Lismore’a w poznańskim Starym Browarze, a Agnieszka Salamon-Radecka recenzuje wystawę „Jan Hrynkowski. Opowieść artysty”, odbywającą się w Muzeum Narodowym w Krakowie. W najnowszym „Arteonie” także: o retrospektywie Pierre’a Bonnarda w Wiedniu pisze Grażyna Krzechowicz, Kajetan Giziński natomiast omawia prezentację „Geo. Migracje Transgraficzne” w BWA w Kielcach. Ponadto Karolina Greś przygląda się prezentacji „Siostry prerafaelitki” w The National Portrait Gallery w Londynie, Marcin Krajewski rekomenduje malarstwo Dariusza Milczarka. Zbigniew J. Mańkowski natomiast pisze o zapachu w sztuce – o zapachu Bożego Narodzenia, A w rubryce „Zaprojektowane” Alicja Wilczak przybliża temat dizajnu kulinarnego”. W grudniowym „Arteonie” ponadto aktualia i inne stałe rubryki. 

Okładka: Tadeusz Gustaw Wiktor, „Światło dla Bożeny X”, 2019, olej na płótnie, relief, 160 × 160 cm, fot. materiały prasowe Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Z dniem 1 stycznia 2020 roku wydawanie magazynu o sztuce „Arteon” zostaje zawieszone.

Wstęp / Pożegnanie
Karolina Staszak

Muszę przyznać, że ostatnie numery „Arteonu” robiło mi się niezwykle ciężko. Nie dlatego, by decyzja o zawieszeniu tytułu była dla mnie niewyobrażalna czy zaskakująca. Właściwie była logiczna. Niektórzy jednak w sytuacjach końca mentalnie zamykają temat o wiele wcześniej, niż jest to dostrzegalne z zewnątrz, i już jedną nogą są gdzieś dalej, a to nie ułatwia pracy. Tak było w moim przypadku. Bez sentymentu? Nie, nie o to chodzi. Ale z absolutnym zrozumieniem, że ta dokładnie formuła wyczerpała się już jakiś czas temu, co nie oznacza, że skończyło się ważne zadanie.
Chociaż Łukasz Murzyn nie był naszym stałym współpracownikiem, cieszę się, że w ostatnim numerze „Arteonu” mogłam zamieścić jego tekst pod zaczepnym tytułem „Dialog, głupcy!”. Murzyn przywołuje solidarnościową definicję wspólnoty, zaproponowaną przez Jana Pawła II, która, przyswojona przez nas, pomogłaby nam wybić się ponad rujnujący naszą wspólnotę podział na dwa plemiona. Prawdą jest, że i „Arteon” dawniej sytuował się zdecydowanie po jednej ze stron (najpierw jednej, potem drugiej), mam jednak nadzieję, że w ostatnich latach odnotowana została przez naszych Czytelników jakościowa zmiana. Opowiadanie się za konkretnymi wartościami nie musi oznaczać działania w niedojrzałym trybie ciągłej konfrontacji.
Trzeba jednak zauważyć, że redakcja „Arteonu” była zróżnicowana. Od początku był ze mną Wojciech Delikta, z którym dzieli mnie chyba wszystko poza zamiłowaniem do pisania o sztuce –każde z nas robi to z własnej perspektywy. Przyznam, że z jego wyborami często się nie zgadzałam (choć je akceptowałam), jednak było całkiem sporo momentów, w których tekstem przekonał mnie do sztuki, której wcześniej nie miałam woli zrozumieć. Inny autor, do którego światopoglądowo jest mi równie daleko, to Marcin Krajewski – przed rozpoczęciem współpracy dokładnie to omówiliśmy, uznając, że zamiłowanie do malarstwa, warsztatu, jest dla nas na tyle ważne, że różnic nie trzeba eksponować. Dwa lata temu dołączył do naszego grona zakonnik, Tomasz Biłka OP, który wprowadził na nasze łamy – ale także szerzej, do polskiej współczesnej krytyki artystycznej – refleksję teologiczną, czym poszerzył nasze horyzonty. Kajetan Giziński to kolejny autor wrażliwy na warsztat, zwłaszcza graficzny. I jedyna kobieta w tym gronie obok mnie –Agnieszka Salamon-Radecka. Zawsze ujmowała mnie czułym podejściem do spuścizny artystycznej, która może nie robi oszałamiającego wrażenia, ale stanowi część naszej kultury. Wymieniłam tylko autorów należących do zespołu redakcyjnego w momencie zawieszenia tytułu, nie sposób wspomnieć tu wszystkich współpracowników, którym bardzo dziękuję za to, że chcieli się dzielić z nami swoją pasją do sztuki. Muszę jednak podziękować jeszcze dwóm niezwykle ważnym osobom – Annie Cebulskiej, sekretarz redakcji, oraz Zofii Komorowskiej, dyrektor artystycznej. Za wszystko.       Dziękuję Czytelnikom za wszelkie listy, e-maile, rozmowy. Przepraszam za brak uważności, nieodpisywanie, rozmaite wpadki redakcyjne. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy pamiętać to, co było najlepsze. Nie znikamy ze świata sztuki, szukajcie nas w internetowej przestrzeni.

Okładka: Tadeusz Gustaw Wiktor, „Światło dla Bożeny X”, 2019, olej na płótnie, relief, 160 × 160 cm, fot. materiały prasowe Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie